Piech
30 października 2006, 15:39
Skoro jest temat "Co na wkurwia", to powinien być również temat "Co nas cieszy".
Mnie akurat cieszą kolory jesieni. Właśnie wróciłem z moich ukochanych Sudetów i jestem pod wrażeniem. W Sudetach, wiadomo, listopad przypada w październiku, dlatego wiele drzew już nie ma liści. Za to te, co jeszcze mają, wyglądają jakby stały w płomieniach.
A będzie jeszcze ładniej. Otóź, stare świerkowe, chorowite, poniemieckie monokultury stopniowo zastępowane są, dzięki naszym mądrym leśnikom, przez drzewa natywne dla tego regionu. Czyli buki, modrzewie, jarzęby, przeważnie drzewa liściaste. Kiedyś Sudety znów będą pełne lasów bukowych. A buk - wiadomo - to najpiękniejsze z drzew.
Dunadan
30 października 2006, 15:47
A u mnie przez kilka dni było jednolicie żółto... normalnie jak w jakiejś najbce - u mnie rosną ( z liściastych ) tylko brzozy i lipy... normalnie WSZYSTKO zółte było, niesamowity widok... A na kolorowe liście zapraszam do Rogowa, tam dopiero będzie orgia kolorów
A mnie cieszy śnieg za oknem i to że jednak mój komputer taki gópi nie jest...
I... to wszystko? jakoś mało tych pociech :/
Kruk Siwy
30 października 2006, 15:53
W piątek zacząłem sezon kominkowy. Leżeliśmy sobie całą rodziną w salonie na dywanie. W dłoni kieliszek czerwonego wina, ogień na kominku, za oknem jesień. Milczeliśmy, rozmawialiśmy o literaturze, Aga wrzuciła temat swoich ostatnich tłumaczeń, ja skończonego właśnie opowiadania. Młody sączył wino, słuchał i nawet jego ostatni szał gra"Defcon" nie zdołał go oderwać od kominka.
Było cicho, ciepło, spokojnie. Jakoś tak jak powinno być częściej w życiu. O wiele częściej...
Godzilla
30 października 2006, 16:14
Usłyszałam wczoraj od synka rzecz niesłychaną - że robię najpyszniejsze pierogi na świecie. A wcześniej złościł się, że z mięsem nie lubi, nie zje ani jednego, i dla niego mam zrobić z serem (akurat będę się paprać z dodatkowym nadzieniem). Nie poznaję tego małego niejadka. Pomagał mi je zlepiać i był bardzo zainteresowany.
Poza tym zaczyna czytać. Książki czekają, różne.
U mnie też te radości jakieś takie drobne. To źle?
joe_cool
30 października 2006, 16:47
mnie ucieszyła w piątek premia na koncie - poszłam od razu do empiku i mogłam z czystym sumieniem kupić kilka książek, nie zastanawiając się, czy jeśli je kupię, to czy mi starczy do końca miesiąca
Dunadan
30 października 2006, 16:54
Godzilla
Poza tym zaczyna czytać. Książki czekają, różne.
U mnie też te radości jakieś takie drobne. To źle?
Jakie różne! jakie różne! włącę pierścieni na początek, potem Diunę i WIedźmina, ale dalej to samo a górki pójdzie
Co do tych radości... ale wy się cieszycie ze swoich pociech, rodzin... to nie są drobne radości...
Słowik
30 października 2006, 16:54
Godzilla, a co ma cieszyć mamę, jak nie jej dzieciaki ?
Kupa drobnych radości i umiejętność ich zauważanie = szczęście
elam
30 października 2006, 17:23
a mnie cieszyla (do przedwczoraj) piekna, polska zlota jesien. takiego pazdziernika, slonecznego i suchego, jak w tym roku, dawno nie bylo. liscie zamiast zbrazowiec i opasc, zezlocily sie, zaczerwienily i trzymaly mocno. dopiero w sobote przyszla paskudna pogoda. zdazylam sie jednak nacieszyc jesiennym spacerkiem z asiontkiem. to plus.
i cieszy mnie, ze braciszek podpial nam routera do neozdrady i asiontko tez ma internet na swoim komputerku.
i cieszy mnie, a raczej bawi dzisiaj, akcja z awatarkami z SP
i cieszy mnie, ze mam dobrych przyjaciol i kupe fajnych znajomych
wy mnie cieszycie
Aga
30 października 2006, 17:41
A mnie cieszy:
1. Piękna, polska złota jesień.
2. Moja siostra, która wczoraj, kiedy zobaczyła mnie po półtora tygodnia nieobecności, rzuciła mi się na szyję i powiedziała, że bardzo się stęskniła.
3. To, że wreszcie wychodzę z zaległości i napisałam tę cholerną matematykę. I chyba dobrze.
4. Że jutro o 10.30 będę już w domu.
5. Ciepły czekoladowy budyń, który właśnie wcinam
Pako
30 października 2006, 17:43
Mnie cieszy.... Post Godzilli. Serio. Zawsze mi się podobają takie "proste" radości. Takie nic, a widzę, żę ktoś z tego radość czerpie. To jest coś, co mi się podoba bardzo.
CO mnie cieszy? Strona orbita prawie działa, na forum mi wygodnie, książki mam do poczytania. Szczególnie innych radości w życiu nie mam... ale to mi na razie wystarcza.
Pako
30 października 2006, 18:08
Heh.. i przed chwilą się jeszcze jednego dowiedziałem, że spoko ziom jestem, znaczy dobry kumpel. I to kurde też cieszy. I tak się zastanawiam i faktycznie, nie jestem taki burak jak mi się wydaje. I niech nikt nie waży się tego chwilowego samouwielbienia niszczyć!
gorim1
30 października 2006, 18:15
co mnie cieszy
cisza/spokój bądź zabawa w fajnym gronie
dobre piwo, muzyka, kobiety z którymi nie tylko można pogadać, świetna książka przez którą mogę zarwać noc
moje psy to są pocieszne wariaty jak zaczynają szaleć
no to że ktoś się ucieszy na mój widok w robocie (bardzo sporadyczny widok)
Ziuta
30 października 2006, 20:52
Czereśnia za oknem przyozdobiona pięknymi złotymi liśćmi. Trochę je wiatr przerzedził, ale nadal radują.
Piech
30 października 2006, 21:09
Za kilka minut, jak tylko trochę się w domu uspokoi, otworzymy z żoną po piwie i włączymy pierwszą płytę DVD z "Hitchhiker's Guide to the Galaxy". Tekst znamy prawie na pamięć z książki i ze słuchowiska, ale nie widzieliśmy filmu. British Council prowadzi bibliotekę w centrum Poznania, rzut beretem od mojej pracy. Fajne rzeczy można tam wypożyczyć. Nie trzeba kupować ani piracić. Ot, mała rzecz, a cieszy.
Agi
30 października 2006, 21:16
Mnie cieszy rozmowa z mądrym człowiekiem, przerzucanie się myślami, zabawa słowem. Do niedawna cieszyła cudna złota jesień, niedługo zapewne ucieszy pierwszy śnieg. Lubię obserwować przyrodę, tak niezmienną w swoich przemianach. A najbardziej cieszy mnie to, że mieszkam na wsi i po pracy mogę uciec od zgiełku do ogrodu i zwierzaków. Mój kot, jak słyszy nadjeżdżający samochód przybiega do drzwi i wita miauczeniem.
Tomcich
30 października 2006, 21:26
Hmmm, co mnie cieszy
Chyba coraz mniej rzeczy.
Ale c'est la vie.
Rodion
31 października 2006, 02:39
Chwilowo nic...
I tylko szarostalowe morze bije drobna fala o brzeg..
Rafał
31 października 2006, 06:10
Cieszy mnie duuuużo rzeczy. Chwila, przyroda, a nawet upierdliwi klijenci. Dom, praca, harówka i lenistwo. Fajne są. A! i Wy mnie cieszycie
Gustaw G.Garuga
31 października 2006, 07:17
Mnie cieszy, że znalazłem nauczyciela, który weźmie za mnie zajęcia w zaocznej policealnej. Zbyt wiele pięknych weekendów we wrześniu i październiku przepadło mi, bo musiałem wbijać angielski do głów ziomalom wywijającym się od woja. W czwartek rozwiązuję umowę i zaczynam pierwszy od wielu tygodni długi wolny weekend
Henryk Tur
31 października 2006, 08:45
Mnie cieszy koniec remontu w mieszkaniu (już dziś), nowa praca i parę perspektyw.
Miria
31 października 2006, 16:05
Cieszy mnie to, że porozmawiałam z moją mamą serdecznie. Kupiłam sobie nowe spodnie. Moja klasa fajnie się bawiła wczoraj, a dziś dostałam koraliki od uczennicy. Fretki są ładniejsze, bo na zimę zgęstniało im futro. Mąż niedługo wraca z pracy. Wokół jest dużo dobrych ludzi.
Jest się z czego cieszyć.
Janus
1 listopada 2006, 00:58
Cieszę się z tego że jest zimno Świetna sprawa, tak się schłodzic po upalnym lecie
Cieszy mnie że jutro pójdę podziwiać masowy blask dowodów pamięci złożonych na grobach w Dniu Zmarłych. Cieszy mnie że nie pójdę sam.
Pozdrawiam,
Janus.
Dunadan
1 listopada 2006, 06:32
a ja się cieszę z czwartego dnia śniegu... i walli dalej!
elam
1 listopada 2006, 11:32
a mi braciszek dokonal napraw na plycie glownej i wreszcie moglam podlaczyc przyzwoite glosniki
ale do zmartwien tez sa powody, niestety.
no nic, ciesze sie, ze sie ciesze i nie mysle o klopotach. przynajmniej przez godzinke ..
dzejes
1 listopada 2006, 11:45
A mnie cieszy to, że wróciłem do domu. Że przytaskałem nawłasnym grzbiecie kilka butelek wspomnień, w głowie zaś jeszcze więcej.
Cieszy mnie przezajedobra zupa pomidorowa - cieszcie się bracia Słowianie, albowiem przyszło wam żyć w chyba najlepiej pod kątem zup zaopatrzonym kraju na świecie. Od złotoklarownych rosołów, przez grzybowe, botwiny, po krupniki, czy gęste żury.
Piech
1 listopada 2006, 12:22
dzejes: A mnie cieszy to, że wróciłem do domu. [...]
Cieszy mnie przezajedobra zupa pomidorowa - cieszcie się bracia Słowianie, albowiem przyszło wam żyć w chyba najlepiej pod kątem zup zaopatrzonym kraju na świecie. Od złotoklarownych rosołów, przez grzybowe, botwiny, po krupniki, czy gęste żury.
Przypomniałeś mi dawne czasy i angielską zupę pomidorową, która nazywaliśmy "farba" ("Jak człowiek zje talerz farby, to do razu..."). Mi też najlepiej u siebie.
Fidel-F2
2 listopada 2006, 10:20
dzejes rosół to nie zupa
dzejes
2 listopada 2006, 10:24
Fidel-F2
2 listopada 2006, 10:48
jak widać w słownikach też są błędy
rosół to nie zupa
poza tym biorąc podana przez Ciebie definicję rosołu na poważnie można by ugotować rosół na mięsie wieprzowym co samo w sobie jest zabawnym pomysłem
zacytowana definicja opisuje raczej wywar mięsno-warzywny
elam
2 listopada 2006, 11:08
to pozostajac przy temacie kulinarnym, mnie cieszy placek jablkowy, ktory zrobila wczoraj mama
(az sie boje napisac: szarlotka )
Indy
2 listopada 2006, 11:13
A, mnie ciszyła wczorajsza...... zupa grochowa ( )
Fidel-F2
2 listopada 2006, 11:19
no i z zupą grochową mogę sie zgodzić zwłaszcza jeśli na dobrj kiełbasce i boczusiu upichcona. <przełyka ślinę>
dzejes
2 listopada 2006, 11:22
Hasło dnia dla Fidela - Raamen, ramen lub też ramyun. Być może koncepcja rosołu z wieprzowiny okaże się mniej zabawna.
A co do sporu czym jest rosół - jeśli jest to ledwie półprodukt - to bez wątpienia wywar. Jeśli natomiast jest podawany jako osobne danie, z makaronem, kluskami czy nawet czysty - jest to bez wątpienia zupa.
Indy
2 listopada 2006, 11:23
Oczywiście ze dobra była, od dawna takiej zupy grochowej nie jadłem (nie ma to jak u mamy )
Fidel-F2
2 listopada 2006, 11:35
rosół jest rosołem a wywar wywarem
jeśli rosół jest podawany jako osobne danie to jest rosołem nie zaś zupą
rosół nie jest zupą ani też sosem ani ciastem ani sztuką mięsa ani kompotem ani bigosem ani budyniem ani sufletem ani niczym innym. Jest rosołem.
Hasło dnia dla Fidela - Raamen, ramen lub też ramyun.
nie kumam
INDY naturalnie, że grochowa była najlepsza, bo jak wiadomo każda mama gotuje najlepiej.
dzejes
2 listopada 2006, 11:40
Use Google Fidel.
Możesz podać jakieś źródło swoich tez, czy to po prostu u Ciebie w domu tak się przyjęło i teraz ekstrapolujesz na cały świat?
Fidel-F2
2 listopada 2006, 11:52
u mnie w domu nazywało sie rosół zupą, niestety błędnie
elam
2 listopada 2006, 11:54
ja sie zgodze z fidelem, rosol to nie upa, ani nie wywar.
wywar to... no, wywar np z samych warzyw moze byc, albo z samego miesa, i dodaje sie go, albo stanowi baze zupy, ale tez np sosow
zupa dla mnie to danie tematyczne: np pomidorowa, cebulowa, ogorkowa, grochowa, grzybowa, rybna...
a rosol, to jest kura w garnku.
znacie te piosenke:
jeszcze Polska nie zginela, poki kura w gorku,
jak sie kura ugotuje, zjemy po kawolku?
rosol musi byc klarowny, musi w nim byc jakies mieso drobiowe, podstawowy bukiet jarzynowy i juz.
czy ktos daje makaron, czy kluski, to juz szczegol.
*imho, rosol z ziemniakami (bo juz widzialam cos takiego) to nie rosol, tylko chuda zupa jarzynowa.
dareko
2 listopada 2006, 11:59
usmialem sie Dla wszystkich twierdzacych, ze rosol zupa nie jest, zalecam soprawdzenie wikipwdii, slowników i innych takich. No powaznie, ubawilem sie:) Zaraz sie dowiem, ze schabowy to nie kotlet...
Kruk Siwy
2 listopada 2006, 12:02
dareko, co Ty? Jasne, że nie kotlet. Kotlet to kotlet a schabowy to schabowy. Każdy to wie.
Hm, dzisiaj ucieszyłby mnie niekotlet schabowy und zwei halben bier.
Fidel-F2
2 listopada 2006, 12:02
dzięki elam za poparcie ale z ostatnim twierdzeniem się nie zgodzę. Rosł to rosół a z czym się go podaje to już osobna sprawa. Kluski, makaron, ryż czy ziemniaki to już zleży od smaku konsumującego. Zupa warzywna delikatnie się jednak różni od rosołu z ziemniakami.I naturalnie z rosołu można wiele zup zrobić choć nie będzie to kanoniczna wersja tychże zup.
Edit dareko wiki jest średnim argumentem ponieważ informacje może tam zmieszczać każdy bez względu na to czy ma wystarczającą do tego wiedzę czy też nie, zacytowany wczesniej przez dzejesa słownik podaje definicję rosołu całkiem bezsensowną ergo internetowe żródła danych (z tych najszybciej dostępnych głównie) na ten temat są bardzo wątpliwe. Ciekawi mnie co skłoniło cię do wątpienia o kotletowatości kotleta schabowego i jaki widzisz jego związek z rosołem? Twoja wyobraźniea podaża ciekawymi ścieżkami.
Indy
2 listopada 2006, 12:05
Mnie ciakawi jak smakuje krem z kury
dareko
2 listopada 2006, 12:11
dareko, co Ty? Jasne, że nie kotlet. Kotlet to kotlet a schabowy to schabowy. Każdy to wie.
Hm, dzisiaj ucieszyłby mnie niekotlet schabowy und zwei halben bier.
Tez bym sie ucieszyl, moze tylko kompocik wybralbym inny
I naturalnie z rosołu można wiele zup zrobić choć nie będzie to kanoniczna wersja tychże zup.
A na czym robi sie kanoniczna pomidorowke albo ogorkowa?
Fidel-F2
2 listopada 2006, 12:14
Kanoniczną pomidorówkę albo ogórkową robiu się na wieprzowinie. Poza tym do ogórkowej inaczej przygotowuje sie warzywa.
elam
2 listopada 2006, 12:19
kotlet - z francuskiego cotelette - okresla czesc ciala zwierzecia
jadlam bardzo dobre kotlety z nutriii. schabowe toto nie bylo...
dareko
2 listopada 2006, 12:21
:Fidel, wiesz... mozna podwazac wiarygodnosc zrodel nie podajac wlasnych. Nie licz jendka na to, ze uwierze tobie a nie PWN czy wikipedii. No po prostu nie licz
A ow kanon pochodzi z? Jakies zrodla?
Fidel-F2
2 listopada 2006, 12:35
dareko tak po prostu jest. Rosół gotuje się na drobiu/wołowinie/cielęcinie nigdy zaś na wieprzowinie. Zupy gotuje się na wieprzowinie (kanon) choć można i na innych rodzajach mięs np. drobiu czy wołowinie. Kanon pochodzi z tradycji. Informacje jakie pojawiają się na ten temat w zakwestionowanych przeze mnie źródłach wynikają z prymitywizacji kuchni w dobie PRL-u (np tradycyjny wigilijny karp - śmiech na sali, to jest tradycyjny PRL-owski karp, przed wojną wigilijne były ryby a śmiecia w postaci karpia mało kto jadał). Nie będę podawał Ci żródeł bo jeśli powiem, że to z głowy to mnie wyśmiejesz, jeśli powiem, że od kolegi-kucharza to powiesz, że nieweryfikowalny, jeśli że Makłowicz albo Bikont to może dasz się przekonać ale niekoniecznie bo może nie szanujesz tych pamów za ich wiedzę. Najbardzej ucieszyło by Cię łatwo sprawdzalne źródło w internecia ale te, jak widać było wcześniej, są mało wiarygodne.
Jeśli nie dasz się przekonać , trudno, szat rwał nie będe. W końcu to Twoja sprawa nie moja.
elam
2 listopada 2006, 12:41
nigdy przenigdy w zyciu nie slyszalam o rosole na wieprzowinie.
to chyba cos takiego, jak biszkopt ze smalcem
(asiontko podpowiada: tort czekoladowy z masa kaszankowa )
Rafał
2 listopada 2006, 12:52
I zasmażkaaa...
Krem z kury kojarzy mi się z kremem Nivea.
Rosół jest zupą, a jak w źródłach piszą inaczej to na pohybel źródłom. Ino złapać takie źródło i piznąć za okno. Jak coś się mieści w talerzu i je się łyżką to jest zupa, choćby na opakowaniu pisało bigos.
No dobra, żartowałem. bigos to nie zupa, to wyjątek
elam
2 listopada 2006, 12:55
a gulasz? to zupa??
ja go widelcem nie jadam..
Rafał
2 listopada 2006, 12:56
Gulasz - zupa.
Węgierska odparowana
Fidel-F2
2 listopada 2006, 12:57
jest gulasz i jest zupa gulaszowa, dosc odmienne byty jednak z pewnym wspólnym mianownikiem[/code]
Rafał
2 listopada 2006, 12:59
cieszy mnie to
elam
2 listopada 2006, 13:01
dareko
2 listopada 2006, 13:08
dareko tak po prostu jest. Rosół gotuje się na drobiu/wołowinie/cielęcinie nigdy zaś na wieprzowinie. Zupy gotuje się na wieprzowinie (kanon) choć można i na innych rodzajach mięs np. drobiu czy wołowinie.
proponuje, do listy zup wykreslonych z listy zup dopisac co nastepuje:
flaki
zurek
zupy rybne
zupe gulaszowa
zupy owocowe
wszystkie zupy z kurczaka
wymieniac dalej mi sie nie chce
Z mojej strony EOT
Coby oftop nie byl, to powiem tylko tyle, ze takie kfiatki mie bawia i ciesza
elam
2 listopada 2006, 13:11
flaki to flaki, nie zupa
a zupy owocowe to w sumie kompoty
tzw zupy mleczne to tez nie zupy kanoniczne , dla nas.
(asiontko podpowiada, ze zupa to musi byc z miesem !! )
natomiast od zurku - WARA
Rafał
2 listopada 2006, 13:14
A ktoś jadł chleb?
Nie te podróby piekarnicze, co chlebem nie są, ale prawdziwy chleb, który jest ciężki, wilgotny, dość twardy, raczej czarny i zachowuje świerzość nawet po miesiącu?
dareko
2 listopada 2006, 13:17
Rafał, prawdziwy chleb to ostatni raz chyba w dziecinstwie jadlem Mozna co prawda kupic gdzies calkiem dobre pieczywo, bez dodatkow przemyslu chemicznego, ale to i tak nie to
Kessell
2 listopada 2006, 13:22
Ja taki chelbek jadlem dosyc niedawno. Ale tylko kawalek, jak sie ludzie rzucili to nie moglem wiecej zlapac. Powiem ma bardzo specyficzny smak . Dzisiaj beda mnie cieszyly piwka, ktore wypije z kumplem, ktorego juz kawal czasu nie widzialem .
elam
2 listopada 2006, 13:25
no to ja powiem, ze mnie cieszy,
ze u mojej rodziny w tarnowskim chleb sie jeszcze piecze we wlasnym piecu, ja sama nieraz maslo w drewnianej masnicy ubijalam, ser bialy wyciskalam, ciocia zolty tez robi, wszystko z mleka od wlasnych krow. do tego wlasna kielbaska, i full wypas.
ech, wczoraj jadlam kawalek takiej kielbaski od dziadka przywiezionej
Fidel-F2
2 listopada 2006, 13:25
dareko zupa też może być z krewetek, żółwia, królika, ptasich gniazd, barana, sarny, daniela, renifera, mleka, piwa i paru jeszcze rzeczy. I co z tego? Nie wymieniałem ich bo nie o to chodziło w dyskusji.
A tak przy okazji, z czego robi się zupę gulaszową?
co by nie było offtopa, to powiem tylko tyle, że bawi mnie gdy kto gada a nie bardzo wie o czym
Rafał
2 listopada 2006, 13:39
Zupę gulaszową robi sie tak samo jak kapuśniak. Bierze się bigos/gulasz i dolewa wody Misia nie oglądałeś?
Fidel-F2
2 listopada 2006, 13:44
no tak zapomniałem o zupie bigosowej
gorat
2 listopada 2006, 14:05
Wściekły pies chyba nie został jeszcze zamknięty?
Rafał
2 listopada 2006, 14:06
cieszy nas to
Fidel-F2
2 listopada 2006, 14:08
i cieszy zupa z wściekłej krowy
dareko
2 listopada 2006, 14:15
dareko tak po prostu jest. Rosół gotuje się na drobiu/wołowinie/cielęcinie nigdy zaś na wieprzowinie. Zupy gotuje się na wieprzowinie (kanon) choć można i na innych rodzajach mięs np. drobiu czy wołowinie.
dareko zupa też może być z krewetek, żółwia, królika, ptasich gniazd, barana, sarny, daniela, renifera, mleka, piwa i paru jeszcze rzeczy. I co z tego? Nie wymieniałem ich bo nie o to chodziło w dyskusji.
Mialo byc EOT, ale co tam.
Fidel. przeciwstawiles rosol innym zupom, na podstawie miesa na ktorych sa one kanonicznie gotowane. Czy moze nie? Po co wiec to pisales, bo przeciez nie o to chodzilo w dyskusji, by stwierdzic, ze jakies zupy robi sie z wieprzowiny.
Jesli nie, to wyjaw mi prosze, na jakiej podstawie rosol zupa ma nie byc? Co takiego go wyroznia, skoro wiemy juz, ze pisanie o wolowinie, drobiu i cielecinie nie ma z tym nic wspolnego.
Gulaszowe jakie znam robi sie z np. wolowiny, bazanta, jelenia. O kanonicznej gulaszowej wieprzowej nie slyszalem, choc nie wykluczam, ze takowa istnieje.
Fidel-F2
2 listopada 2006, 14:41
dareko zupę gulaszową robi się z wieprzowiny, z wołowiny albo z mieszanki tych mięs. Jeśli zrobisz z czegoś innego (np jelenia) to będzie to coś bardzo podobnego ale nie będzie to "kanoniczna" zupa gulaszowa. Można to nazwać gulaszowa z jelenia i nie będę sie spierał.
I odwrócę Twoje pytanie. Na jakiej podstawie rosół ma być zupą? Jak coś jest ciekłe to od razu musi być zupą? Słyszałeś kiedyś o zupie rosołowej? Bo ja nie. Jest to kwestia pewnej tradycji.
Rosół to rosół a zupa może być grzybowa, pomidorowa czy jaka tam inna.
I skończmy tą dyskusję bo faktycznie prowadzi donkąd
hjeniu
2 listopada 2006, 15:14
Też macie o co kruszyć kopie Ja ostatnio jadłem kebab wieprzowy i był bardzo smaczny tak że wcale nie wykluczam, że jakiś zaradny garkotłuk zrobi rosół wieprzowy.
dzejes
2 listopada 2006, 16:03
Fidel - sprawdź podena przeze mnie pojęcie. A zresztą Ci uproszczę - jest to rosół na wieprzowinie, japoński. Więc Twoje stanowcze twierdzenie, że rosoł€ nie robi się na świninie jest lekko zwietrzałe, a przynajmniej zapatrzone w polskie doświadczenia kulinarne.
A co do głównego zagadnienia:
RazDwaTrzyCzteryPięćSześćEDIT: Odnośnie gulaszu - właśnie wróciłem z Węgier i jako miłośnik kuchni odwiedziłem ładnych kilka - i gluasz występował zarówno jako danie główne, jak i jako zupa. Z rozmów wywnioskowałem, że różnił się tylko wielkością porcji.
Fidel-F2
2 listopada 2006, 16:07
no i?
dzejes
2 listopada 2006, 16:17
No i jajco. Jak dla mnie EOT.
Godzilla
2 listopada 2006, 16:23
Miało być o małych radościach, a wyszła przepychanka kulinarna. Nie powiem wam co mnie teraz cieszy. O nie!
Ziuta
2 listopada 2006, 17:08
A mnie cieszy czytany komiks I śnieg. I ciemność. Trzeba łapać drobne radostki, a nie smęcić.
Piech
2 listopada 2006, 17:16
Dziś rano stałem w drzwiach i patrzyłem jak moja ośmioletnia córka ostrożnie schodzi po zlodowaciałych stopniach. Na dole obejrzała się na mnie i mówi: "Powiedz mamie, żeby uważała na schodach".
dareko
2 listopada 2006, 17:20
Piech, cos w tym jest. Najwieksza radosc daje mi corka. Wczoraj policzyla do pieciu, ma 2 latka, to byla radocha
Piech
2 listopada 2006, 17:56
dareka, ano tak. Wiem, że choćbym został potrójnym noblistą, wcieleniem Buddy, Prezydentem Galaktyki i laureatem Nautilusa, to to wszystko i tak byłby mały pikuś. Prawdziwie cudowne i niesamowite jest to, że za moją sprawą chodzi po świecie, patrzy, rośnie, rozwija się, cieszy, smuci itd. tych troje nowych ludzików. Hmm, miały być drobne radości, tymczasem walnąłem z grubej rury. Ale tak jest.
dareko
2 listopada 2006, 18:01
Piech, nic dodac nic ujac.
Dunadan
2 listopada 2006, 18:33
Elam - a ja ostatnio jadłęm jajka od kur które sobie łażą po podwórku i znoszą jajka w normalnym tempie. Potem był rosół z takiej kury Zazdroszczę...
hjeniu
2 listopada 2006, 19:26
Dunadan, sam sobie zazdrościsz?
dareko
2 listopada 2006, 19:31
hjeniu, jajek
Dunadan
2 listopada 2006, 19:35
Zazdroszczę Elam ze ma masło własnej roboty... i ser i inne rzeczy. To był skrót myślowy
dareko
2 listopada 2006, 19:47
To ja tz zazdroszcze
hjeniu
2 listopada 2006, 20:26
No...
elam
2 listopada 2006, 20:57
tzn, teraz nie mam tego masla, to u dziadka na wsi
ja mam w domu a raczej ogrodzie tylko kilkanascie kur, obecnie 3 kaczki, z 50 golebi pocztowych, psa (suke ) i okazyjnie koty.
psa i kotow nie jadam
hjeniu
2 listopada 2006, 21:22
Znaczy nie jadasz w orientalnych restauracjach?
elam
2 listopada 2006, 21:28
nie. tylko raz w zyciu ktos mnie zaprosil do wietnamskiej restauracji.
hjeniu
2 listopada 2006, 21:43
Nie zna życia ten kto nie jadł "kujciaka w pięciu śmakach" z budki
elam
2 listopada 2006, 21:57
nie znam zycia.....
i mnie to cieszy
Rafał
3 listopada 2006, 08:26
A ja tam lubię wietnamskie żarcie. Kalamari hlupko (kalmary panierowane ) pycha, różne cosie pływające, różne zielska, pyszna herbata, na ostro, słodko, łagodnie, jak się chce, olbrzymia porcja wszystkiego za 10 zł i sami chińczycy czy wietnamczyki jak okiem sięgnąć. Uroki Wólki Kosowskiej - zaczynamy tam zakupy od wietnamskiej knajpy Ha-Noi.
Natomiast nic nie ryzykujcie w "chińskej" knajpie gdzie nie mają pałeczek.
Ixolite
3 listopada 2006, 09:12
A ja się cieszę, że wrescie udało mi się rozpocząć pracę nad... pracą dyplomową
Kroczek to był niewielki, ale zawsze to pierwszy przybliżający do celu
hjeniu
3 listopada 2006, 09:16
Kupiłeś papier do drukarki?
Ixolite
3 listopada 2006, 09:37
Nie tam, przeca nie będę tego tomiszcza w trzech kopiach drukował w domu. Zresztą drukarki nie mam
Zacząłem robić pierwszy model do animacji
Dunadan
3 listopada 2006, 14:16
Mnie cieszy fakt iż dziś dokonałem pierwszej obserwacji Mewy bladej w Północnej Karelii
No i widziałem lodówki i inne zamrażalniki ale to już była bardzo kiepska obserwacja...
Nattfiarill
3 listopada 2006, 14:18
A mnie cieszy dzisiaj otrzymany mail
Dunadan
3 listopada 2006, 14:23
A wiesz że mnie też? włąśnie się dowiedziałem że jadę do naszych Wschodnich Braci na tydzień
Fajny ten dzisiejszy dzień
Miria
3 listopada 2006, 14:26
Cieszy mnie, że już weekend i ze kupię sobie nowe ciuchy. A co!
hrabek
3 listopada 2006, 14:46
Mnie cieszy to co Piecha i dareko strone temu. Moj synek ma roczek i juz chodzi sam, chociaz jeszcze nie jest co do tego przekonany. Najlepiej mu sie chodzi trzymajac w obu rekach piloty. I nie ma znaczenia to, czy wzialem wlasnie slub, kupilem nowy samochod czy zmieniam prace na o wiele fajniejsza - jak wracam do domu, to zapominam o wszystkim i najbardziej mnie interesuje moj synek. Dopiero jak mu sie bateryjki wyczerpia okolo 20 to mam okazje wrocic myslami do calej reszty innych, jakze fajnych spraw, ktore sie wokol mnie i mojej rodziny tocza ostatnimi czasy.
Godzilla
3 listopada 2006, 15:28
No, mojej młodszej bateryjki wyczerpują się koło 22.00 (czyli później niż mnie) - i nie ma na nią siły. Od dawna lubi wleźć na krzesło przy biurku i bębnić łapkami po klawiaturze komputera. Ostatnio przy tej okazji powtarza "dilit, dilit" Przedwczoraj braciszek nauczył ją mówić "entej".
Alatar
3 listopada 2006, 19:03
Bardzo mnie cieszy fakt, że napisałem kolejny(dotychczas 4 zdania) fragment (czyt. dodatkowe 3 zdania) opka. Po prostu cieszę się jak dziecko.
EDIT(przepraszam wszystkie Edyty ): Napisałem jeszcze 7 zdań. Idę dzisiaj jak burza, ale jak szaleć to szaleć.
dzejes
8 listopada 2006, 15:14
Coś wątek zamarł, za to a rebours wprost przeciwnie. Banda frustratów
A ja się cieszę pogodą - nareszcie jesień.
Cieszę się wszystkimi planowanymi wyjazdami i powrotami.
Cieszę się, że moje piękności rosną jak na drożdżach:
drastyczne!Cieszę się, tak ogólnie
Fidel-F2
8 listopada 2006, 15:35
ten szczur już Ci bardzo nie urośnie.
Piech
8 listopada 2006, 15:42
Cieszy mnie, że udało się wreszcie skonfigurować na moim komputerze te trzy rzeczy: system operacyjny Fedora Core 5, sterownik do karty graficznej oraz nową kartę graficzną. Po dwóch tygodniach. Cieszę się, że w tym czasie nie dostałem pierd*lca.
hjeniu
8 listopada 2006, 21:00
Ten ściuj to było zwierzątko hodowlane czy obiad?
Ziuta
10 listopada 2006, 17:41
Cieszą mnie trzy zaliczone kolosy, tym jeden w dwa tygodnie przed napisaniem
elam
10 listopada 2006, 20:18
cieszy mnie, bo z asiontkiem zrobilysmy zakupy w carrefourze i okazalo sie, ze za darmo - daja tam takie bony razem z rachunkiem, i obie wygralysmy....
Nattfiarill
12 listopada 2006, 19:17
Cieszy mnie zlot w Poznaniu, w którym brałam udział
savikol
13 listopada 2006, 08:54
Mnie cieszy weekendowy zlot na wsi, u rodziny mojej lubej, na świniobicie. Wynajęty rzeźnik oprawiał zwierzaka, robił kiełbasy, salcesony i kaszanki, a ja z dziadkiem Antonim zająłem się smażeniem świeżonki. Dziadek postawił na stole litra czereśniówki o średniej mocy 50 % - zdrowie już nie te, kiedyś robiłem mocniejszą – i jazda. Dzień zleciał nie wiadomo kiedy. Dziadek pochodzi z Jugosławii, więc nie wypadało przedniego bimbru popijać. Trąbiliśmy zajadając świeżonkę i marynowaną paprykę nadziewana kapustą – taką się robiło kiedyś, u nas na Bałkanach. Choć dziadek spił mnie w trupa, oczywiście następnego dnia nie miałem kaca.
Kolejny dzień zleciał na produkcji weków, nóżek w galarecie i smalcu ze skwarkami. Towar ledwie mi się w samochodzie zmieścił. Ech, było cudownie…
joe_cool
13 listopada 2006, 22:35
a mnie cieszyło budzenie się obok mojego faceta. dodatkowo cieszy mnie to, że w czwartek znowu jadę do berlę (za pieniądze firmowe, co cieszy mnie jeszcze bardziej )
Dunadan
13 listopada 2006, 22:43
Joe cool - mogę tylko zazdrościć ( bez skojarzeń proszę, skracam myśl! )
A ja się cieszę z packzi od mojej rodziny. ODtałęm kupę róznych wspaniałych rzeczy jak np. pistacje, marynowane grzybki od babcie czy babciną nalewką z wiśni ( basolutne cudo!!!!!! ) yp!
Agi
14 listopada 2006, 09:56
Cieszy mnie, że maraton pod tytułem "wybory samorządowe" mam za sobą
hjeniu
14 listopada 2006, 19:46
No...
Agi
14 listopada 2006, 21:16
hjeniu, coś Ty taki lakoniczny? Zmęczenie jeszcze nie odparowało?
hjeniu
15 listopada 2006, 09:55
Nie miało kiedy. Dzisiaj wróciłem do pracy i może sobie trochę odpocznę tylko, że wszyscy czegoś ode mnie chcą
Fidel-F2
15 listopada 2006, 11:44
dziś najbardziej cieszy mnie to, że w warszawskich wyborach na prezydenta kandydat krasnoludków i ludzi głupich otrzymał więcej głosów (0,5%) niż Wierzejski (0,3%)
Agi
15 listopada 2006, 16:32
Tak, to jest powód do radości piękny plakat krasnoludki (albo ktoś inny) Wierzejskiemu zrobiły
gorim1
15 listopada 2006, 16:40
z tego się cieszyłem wczoraj
a dzisiaj się cieszę z tempa leczenia nogi
oby do falconu ją wyleczyć
Ixolite
15 listopada 2006, 18:23
A ja się cieszę, z przyznania mi stypendium za wyniki w nauce. Gorzej, że wszystko na czesne pójdzie
Albion
15 listopada 2006, 18:29
A ja się cieszę, że ten dzień wreszcie się kończy...
Godzilla
16 listopada 2006, 09:32
Słoneczko świeci i jakoś wiosennie się zrobiło, choć na chwilę. Pospać się dało dłużej niż ostatnio. Same plusy.
gorim1
16 listopada 2006, 09:56
dzisiejszy dzień jest genialny
udało mi się jadę na falcon
Nattfiarill
19 listopada 2006, 15:39
Falkon był udaną imprezą.
mawetecon podczas falkonu też
Tylko NURSa nie było
gorim1
20 listopada 2006, 10:17
cieszy mnie to że wypocząłem
i trzy dni spędzone z wami na konwencie były genialnie
jestem zadowolony niczym najedzony kot
Dunadan
20 listopada 2006, 14:51
cieszę się z zaliczenia rzeźni tj. ostatniego egzaminu
Agi
20 listopada 2006, 18:26
Dostałam książkę od NURSA
elam
20 listopada 2006, 19:43
ciesze sie, ze przezylam.....
Romek P.
20 listopada 2006, 19:52
Mnie cieszą ostatnie dni - bardzo udany konwent oraz sporo zacnej makulatury, która wreszcie istnieje namacalnie
Ziuta
20 listopada 2006, 21:56
Cieszę się, że miga swiatełko w tunelu. I to nie ciopąg.
Gustaw G.Garuga
20 listopada 2006, 22:14
Cieszę się... na zapas, bo jutro ciężki dzień, ale pozytywne myślenie pomaga A w ogóle to cieszę się, że tak a nie inaczej się sprawy układają
Aga
20 listopada 2006, 22:22
Cieszę się, bo moja koleżanka właśnie została ciocią
Tomcich
23 listopada 2006, 20:09
Odrobinka radości dzisiaj.
Kurier przyniósł mi do domku "Psałterz Wrześniowy" Rubika na DVD. Jest co posłuchać.
Ziuta
23 listopada 2006, 22:57
Ludzie, co wy z tym Rubikiem? Nic, tylko albo na kolana, albo wyzwiska od myzycznych grafomanów. Pojąc się nie da.
Wracam do Morricone.
Tomcich
23 listopada 2006, 23:02
Ziuta
Ludzie, co wy z tym Rubikiem?
Nie wiem jak inni, mnie się podoba (znaczy jego muzyka, żeby nie było niedomówień). A Morricone też zacne.
Ziuta
23 listopada 2006, 23:04
I dobrze. JAk się podoba, to słuchać. A żeby było ontopicznie:
Cieszy mnie, że wszystko zaczyna się układać
hrabek
24 listopada 2006, 08:02
Mi sie Rubik jakos specjalnie nie podoba. Ale niektore utwory ma genialne, az ciarki przechodza. Psalterz jest pod tym wzgledem idealnym przykladem - generalnie dosc nudny, ale ze dwa-trzy utwory na kazdej plycie sa rewelacyjne.
Nattfiarill
24 listopada 2006, 14:06
A ja tam Rubika uwielbiam.
A obecnie na tapecie Renata Przemyk
Rodion
24 listopada 2006, 14:09
A ja znowu nic nie powiem
Kruk Siwy
24 listopada 2006, 14:13
Nattfiarill, masz na myśli Penatę Rzemyk? Czy Renatę Przemyk? HIhihihi
Nattfiarill
24 listopada 2006, 14:29
Masz rację, Kruku. Już poprawiłam. Tak się zdarza, jak szybko piszę.
Rodionie, chyba się domyślam
Rodion
24 listopada 2006, 14:42
Miria
24 listopada 2006, 14:46
Cieszę się, bo to mój piąty dzień bez papierosa.
Rodion
24 listopada 2006, 14:47
Grrr...
Miria
24 listopada 2006, 14:53
Nie cieszy Cię, że wytrzymałam pięć dni?
hjeniu
24 listopada 2006, 15:09
Eee tam pięć dni, ja kiedyś nie paliłem przez pięć lat
dzejes
24 listopada 2006, 15:24
hjeniu:
Eee tam pięć dni, ja kiedyś nie paliłem przez pięć lat
A potem poszedłeś do zerówki
Pako
24 listopada 2006, 18:14
^^
Cieszę się, bo Miria rzuca palenie ^^
Dunadan
24 listopada 2006, 18:25
Miria rzuca palenie?! o, no to powodzenia! moja mam rzucała i rzuciła... po 20 latach wszystko się da, trzymam kciuki!
elam
24 listopada 2006, 19:55
ciesze sie, ze w ogole nie pale co za oszczednosc !!
Piech
25 listopada 2006, 00:43
Ja się cieszę, że udało mi się rzucić palenie, i to już dość dawno temu.
Miria, plastry przyklejaj, bo się zamęczysz.
elam
25 listopada 2006, 07:55
od rana mam dobry humor....
piekna pogoda jest
i nareszcie bede mogla sie wyspac
Miria
26 listopada 2006, 17:56
Miria, plastry przyklejaj, bo się zamęczysz.
Dzięki za radę, ale jakoś mi to na razie niepotrzebne. Nie męczę się, może ta faza dopiero przede mną? Ale mam wrażenie, że nigdy nie byłam uzależniona fizycznie od nikotyny, to tylko nawyk. Trzymajcie kciuki! Dziś siódmy dzień.
Dziś przy rodzinnym obiedzie były rodzinne wspomnienia. Mnóstwo radości. Cieszę się, że mam taką fajną rodzinkę.
Dunadan
26 listopada 2006, 21:51
JA się cieszę bo wreszcie zainstalowałem FireFoxa 2.0! już mi się podoba!
PS ktoś wie jak sprawdzać EXIFF w FF'ie? jest do tego jakaś wtyczka? nie mogłem znaleźć
( Miria, tak trzymaj! i nie puszczaj )
hjeniu
26 listopada 2006, 22:07
Jest coś tutaj - https://addons.mozilla.org/firefox/3905/ , ale służy do przeglądania danych z obrazków na dysku (chyba)
Dunadan
26 listopada 2006, 22:13
OK, już nie trzeba - sam znalazłem - jestem podwójnie szczęśliwy! teraz w ciągu sekundy mogę poznać exiff!
hjeniu
26 listopada 2006, 22:17
Jak jakiś ciekawy to rzuć linką może?
Dunadan
26 listopada 2006, 22:21
http://www.opanda.com/en/iexif/index.html - jedyny wymóg to zainstalowanie najpierw programu a potem dopiero wtyczki. Ale wtyczka jest super! naprawdę - pół sekundy i hop! pełne info z EXIFFa... a program i plug-in są leciutkie więc chyba warto.
Nattfiarill
26 listopada 2006, 22:34
Miria, ciesze sie, że rzucasz palenie
Rodion
Aga
29 listopada 2006, 16:05
A ja się cholernie cieszę, bo właśnie doczekałam się nowego laptopa. Śliczna Toshiba właśnie się włącza
Rafał
13 grudnia 2006, 09:27
Wczoraj dostałem bardzo dobrą wiadomość, otworzyła się przede mną droga do stworzenia opus vitae - możliwe, bardzo możliwe, że będę projektował kościół i kierował jego budową. Byłoby to spełnenie jakichś tam marzeń. Kościół ma być niewielki, drewniany i w stylu górskim.
Kruk Siwy
13 grudnia 2006, 09:33
Rafał, a potem katedrę! Czytałem taką rzecz pt. Filary Ziemi Folleta. Fabuła o budowniczych katedr - fascynujące!
Rafał
13 grudnia 2006, 09:36
Taaa, przez chwilę poczułem się jakbym usiadł w cieniu Antonio Gaudiego i pierwszych masonów. Coś w tym jest. Zostawiasz odcisk siebie w piaskach czasu, czy jakoś tak...
Kruk Siwy
13 grudnia 2006, 09:43
O to, to! Gdybyś chciał kontynuować dzieło szalonego i wspaniałego Gaudiego to masz szansę - budowa katedry trwa i trwać będzie jeszcze kilkadziesiąt lat. I tak być powinno...
Rafał
2 stycznia 2007, 14:26
Przed chwilą dostałem pismo od Wojewody - moja gimnastyka prawna udała się, postępowanie nadzwyczajne w sprawie stwierdzenia nieważności pewnego pozwolenia idzie jak je nakierowałem. Super. A miałem gorąco. Ufff.
Aga
2 stycznia 2007, 20:06
No to świetnie, Rafale! Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
Pako
2 stycznia 2007, 20:09
bardzo świetnie nawet Ale wierzyłem, że wszystko się dobrze skończy, trzymam kciuki dalej
Piech
10 stycznia 2007, 20:39
Cieszą mnie cięgi, jakie zbiera michnikowszczyzna. Nareszcie.
Marek Nowakowski:
http://www.dziennik.pl/De...ArticleId=27386Maciej Rybiński:
http://www.dziennik.pl/De...ArticleId=27519
lokje
12 stycznia 2007, 03:12
Piech, czytasz coś poza wyżej wymienionymi? tak, z ciekawości tylko pytam.
Piech
12 stycznia 2007, 09:26
Czytam. Gazetę Wyborczą na przykład. Od wielu lat.
Miria
12 stycznia 2007, 09:48
Proste radości - weekend i SKOFA
hrabek
12 stycznia 2007, 13:41
gprs - nawet w szpitalu moge poczytac forum
ihan
12 stycznia 2007, 19:28
Dostaliśmy granta. Teraz można wydawać pieniążki:))
Ixolite
12 stycznia 2007, 21:11
Jak u Mirii, SKOFA
Pozatym kupiłem sobie tablet i się go uczę używać, shiny!
Pako
12 stycznia 2007, 21:16
Ixi - liczę na blog ze sprawozdaniami po kolei jak ci idzie, od zera do malarza pokojowego
Serio gadam, zawsze lubiłem podziwiać ludzi, którzy potrafią pędzelkiem, ołówkiem czy innym długopisem czy czym tam malują ludzska, wyczarować coś ślicznego. Dlatego dla Rodiona na przykład mam nieludzki szacun, repsect i co tam jeszcze, bo cuda wyprawia tymi swoimi przyrządami magicznymi
Ixolite
12 stycznia 2007, 23:15
na razie sie ucze tego uzywac, do artysty mi daleko
Ziuta
12 stycznia 2007, 23:19
Mnie dobrze zrobili Szwagier i Owca (dla laików: Karol i Jan). Odśpiewali do komórki wiązankę biesiadną, a potem podrzucali nieszczęsny aparat w zastępstwie. Za rok przejdziemy do pijatyki przez gg.
Pako
13 stycznia 2007, 08:40
Aj waj! Ziuta! Toż było zarzucić infem, żeś Ty już szczęśliwy dwudziestolatek! My tu w niewiedzy, a Ty milczysz... Tak to być nie może! Nie chcialeś wczoraj, będziesz miał dziś!
Wszystkiego najlepszego, Ziuta, byś był dalej tak piękny jako twój awatarek, byś dalej mądrze gadał i byś dalej wszystko bez problemów zaliczał. Sto lat, Ziuta, sto lat w szczęściu i radości!
mad
14 stycznia 2007, 05:58
A mnie się ferie zaczynają i się cieszem!!!
dzejes
14 stycznia 2007, 16:22
Byłem na długim psacerze (mało łba mi nie ukręciło), zjadłem świetny obiad (łosoś z sosem zielonopietruszkowoczosnkowopieprzowym), siedzę zadowolony słuchając Ulytau (kazachski etno-rock, świetny!)
A najlepsze, że najlepsze dopiero przede mną. Może być taki 2007 rok.
Słowik
20 stycznia 2007, 16:46
Ułożenie tego:

Gustav Klimt, secesyjna talia Tarota, 2000 elementów.
Adashi
20 stycznia 2007, 23:11
Słowik.
Fidel-F2
21 stycznia 2007, 09:25
Adashiego cieszy Słowik
Adashi
21 stycznia 2007, 10:41
Podziwiam tylko wytrwałość Słowika w układaniu puzzli, a Ty się Fidel zwyczajnie czepiasz, pograj lepiej w "Człowieku nie irytuj się", polecam
ihan
21 stycznia 2007, 10:56
Aaaaa, puzzle z Klimtem! Słowik, rewelacja!
Aga
21 stycznia 2007, 11:12
Przepiękne te puzzle Cudo!
Fidel-F2
22 stycznia 2007, 09:02
Adashi, a łyżka na to: niemożliwe!
Adashi
24 stycznia 2007, 10:54
Fidel, łyżka nie istnieje! Nie oglądałeś Matrixa czy jak?
Fidel-F2
24 stycznia 2007, 11:49
no patrz, nie istnieje a gada, cud natury
Adashi
24 stycznia 2007, 12:09
nie tylko gada, do tego jeszcze się wygina, ale zasadnicza sprawa "Łyżka nie istnieje!"
Dunadan
24 stycznia 2007, 23:19
Gdyby łyżka nie istaniała to by herbata byłą gorzka a nie jest.
A ja się cieszę że swoich łyżew - kupiłem sobie pierwsze łyżwy w życiu! kosztowały mnie całe 3 euro ( drugie 3 euro kosztowały mnie sznurówki do nich ), i są stare i zniszczone ale... da się jeździć Po dwóch dniach umiem jeździć całkiem szybko a nawet skręcać! tylko nie umiem hamować tak czy siak jestem bardzo zadowolony!
Godzilla
25 stycznia 2007, 07:18
Jak to się robiło? Chyba jedną stopę ustawiałam w poprzek, tak żeby łyżwa zeskrobywała lód. Ciężar ciała na tej drugiej nodze. Jest tarcie, jest hamowanie.
hjeniu
25 stycznia 2007, 08:07
Trzeba tylko uważać żeby za bardzo nie obciążyć nogi z łyżwą postawioną w poprzek, bo w tedy jest tarcie nie ma zębów Jak ja dawno na łyżwach nie jeździłem, wszystko przez tą g... pogodę.
Dunadan
25 stycznia 2007, 09:31
JA mam ten problem że mnie wyrzuca siła bezwładności. Muszę inaczej przyłożyć wektor... rozumiem że to musi być podobne do skręcania, ale tam zmieniam tylko wektor posuwu, a nie zmniejszam swej prędkości, no, pewnie tylko trochę.
A tak serio - wszystkiego trzeba się samemu nauczyć, i to mi się podoba!
Ixolite
25 stycznia 2007, 17:00
Czekałem, czekałem i wreszcie się doczekałem, w mojej subskrypcji MSDNAA pojawił się wreszcie Windows Vista. Szkoda tylko, że nie będę miał na razie czasu się nim pobawić i że muszę dokupić twardy dysk, ale i tak jest ok
hrabek
26 stycznia 2007, 07:43
Ja tez dostalem. Tylko co z tego, jak nie ma wersji pod 64 bity, jest tylko jedna. Inna sprawa, ze instalowanie Visty juz teraz moim zdaniem mija sie z celem. Trzeba przynajmniej z pol roku poczekac, az sytuacja sie ustabilizuje, w szczegolnosci ze sterownikami i ceny ramu spadna, zeby dokupic, bo wymagania to ona ma, oj ma.
Adashi
26 stycznia 2007, 11:35
I mówicie że ten LongHorn taki wypasiony
hrabek
26 stycznia 2007, 11:41
Adashi: Longhorn to teraz nastepca Windows Server 2003 i jeszcze go nie ma, wiec nie wiemy, czy jest wypasiony, czy nie
Adashi
26 stycznia 2007, 11:50
No cóż nie śledzę, aż tak poczynań Wielkiego M, ale LongHorn to zdaje się była robocza nazwa następcy XP, pierwotnie przynajmniej. Zresztą co się będziemy rozpisywać, Chicago i tak było najlepsze
hrabek
26 stycznia 2007, 11:54
Byla, byla. I tak sie MSowi spodobala, ze teraz uzywa jej jako kodowej nazwy kolejnego systemu Windows. Pewnie i jemu tez sie nazwa zmieni, a Longhorn bedzie dalej uzywany na okreslenie "Windows w produkcji", pozniej wejdzie do naszego jezyka potocznego i jak szef wpadnie do pokoju i zapyta gdzie raport, to bedziesz mu odpowiadal "Longhorn"
Adashi
26 stycznia 2007, 12:04
Istne vapoware
Pako
26 stycznia 2007, 16:12
u mnie vista już jakiś czas temu się pojawiła, ale dziwna, bo się nie da zainstalować (kumplowi się nie udało ). Wywala mu, że nie ma pliku, któy w sumie zajmuje większość instalki
savikol
29 stycznia 2007, 09:27
Niewiele brakowało, a wysadziłbym się w powietrze. Robiłem sobie, służbowo, pewien eksperyment. Miałem dodać do reaktorka trietyloaminę, ale po otwarciu świeżej butelki coś mnie tknęło. Naczynie było za ciężkie i nie śmierdziało z niego jak powinno. Wygląda na to, że w firmowych, nowych butelkach jest woda. Gdybym wlał ją do środowiska reakcji – strach pomyśleć co by się stało. Chciałbym w tym miejscu podziękować Polskim Odczynnikom Chemicznym za odrobinę adrenaliny z samego rana.
Zamieszczam to w tym wątku, a nie w „Co nas wk…wia”, bo to w sumie to się cieszę, że mi gęby nie spaliło.
Pako
29 stycznia 2007, 09:33
No to pogratulować.
A tych, co ci taki dowcipas zrobili, to tak kijem po d...
Haletha
29 stycznia 2007, 09:35
Nie wiem z jakimi reaktorkami masz do czynienia, ale w każdym razie dziękuję, że tego nie wlałeś;-PP
savikol
29 stycznia 2007, 10:32
Reaktorek był malutki, litrowy. Taki do niewielkich eksperymentów.
Podejrzewam, że w firmie produkującej odczynniki, przy butelkowaniu zaciągnęli z dna zbiornika wodę, która się tam zebrała. Ale gdzie maja kontrolę jakości? Nie sprawdzają co butelkują? Sprawdziłem w magazynie, kupiliśmy od nich całą partię tego trefnego odczynnika. Nic się nie stało, ale mogło. Trzeba będzie złożyć reklamację.
Sytuacja zupełnie jak z tym lekiem z Polfarmy.
Mam dziś szczęście, chyba zagram w lotto
Pako
29 stycznia 2007, 10:46
A tak w ramach samej ciekawości - co by się stało, gdybyś tam wlał tę wodę? Bo ja z chemii nigdy orzeł nie byłem, ale zawsze to ciekawe jest.
savikol
29 stycznia 2007, 11:21
W reaktorze miałem chlorowcopochodną, która jest bardzo wrażliwa na wilgoć. Po dodaniu wody (zamiast aminy) substancja gwałtownie by się rozłożyła, drastycznie podwyższając temperaturę. Rozpuszczalnik by się zagotował i wystartował jak otwarty szampan. Zawartość reaktora wyrzygałoby na wszystkie strony. Rozpuszczalnik mógłby się zapalić od kontaktu z włączoną czaszą grzejną i w ostateczności – wybuchnąć. Mogłem zatem zostać oblany gorącą i śmierdząca substancją (oczywiście trującą i żrącą) a do tego podpalony. Fajnie, co nie?
Pako
29 stycznia 2007, 11:27
Hmm.... zdecydowanie masz atrakcyjną robotę z dreszczykiem emocji
No to pogratulować farta i wyczucia jeszcze raz!
Haletha
29 stycznia 2007, 11:35
Jezu, ale masz pracę... Teraz na twoim miejscu obwąchiwałabym odruchowo zawartość wszelkich pojemników;)
Godzilla
29 stycznia 2007, 11:36
Holera wie, czego się można nawdychać przy takiej okazji. Więc może lepiej nie...
Adashi
30 stycznia 2007, 12:27
Niezmiernie, muza którą zapuszczam Music Instructor - The World of Music Instructor
Sosnechristo
30 stycznia 2007, 12:48
Cieszy mnie wiadomość, że w maju będzie nowy album Megadeth, a bodaj po wakacjach - nowa Metallica
dzejes
30 stycznia 2007, 13:28
A ja sobie wczesnym popołudniem dodaję animuszu "Links 2 3 4".
Pako
30 stycznia 2007, 16:13
O tak... animuszu to może dodać. Chociaż osobiście preferuję Rammsteina albo Ich will. Feuer frei też dodaje powera
Metallica nowy album wydaje? Bosz... St.Anger już mi nie siedział... oby z tym było lepiej...
Dunadan
30 stycznia 2007, 20:21
Dziś poszedłem że znajomym do sklepu fotograficznego - mieli m.in. Nikony D200 i D80 i canona 30D - aleśmy mieli ubaw! normalnie chyba z godzinę bawiliśmy się sprzętem - mogliśmy nawet fotki robić, pozwolono nam wyjść na zewnątrz tak czy siak, fajna zabawa...
Tylko potem zaczęły przychodzić myśli że jednak pieniądze szczęście dają, ale pieniędzy nie ma :/
Ale za to mogliśmy się pobawić
Fidel-F2
31 stycznia 2007, 05:26
Dunadan, pieniądze nie dają, daje dobre body i niezła lufa
Dunadan
31 stycznia 2007, 08:29
Ale żeby to mieć to można zrobić dwie rzeczy:
1) zarobić piniądze ( w tym wypadku pieniądze szczęście dają ;- )
2) ukraść.
Tego drugiego byliśmy blisko bo jak wspomniałem sprzedawca pozwolił nam wyjść na ulicę i się pobawić. Wystarczyło tylko odejść, nawet nie uciekać kusiło, oj kusiło
Swoją drogą w Polsce takie coś by chyba nie przeszło ( że sprzedawca daje ci się tak pobawić sprzętem... )
Rafał
31 stycznia 2007, 09:45
Czemu nie, bywa, że w swojej pracy sprzedam mieszkanie. Wcześniej daje się chętnym nim pobawić, niech spróbują kraść
Polscy szczypiorniści awansowali do finału Mistrzostw Świata
Dunadan
1 lutego 2007, 22:28
ożeszty!!! nie miałem możliwości oglądać... ha! ale numer, z Niemcami bęziem grać! hura!
Agi55 - dzięki za info!!!
Dunadan, choć do Karczmy - trzeba to opić
Dunadan
2 lutego 2007, 06:15
sory, to była nocka przed egzaminem - cholernie trudnym w dodatku... za chwilę go mam
Dunadan, trzymam kciuki! uda się
Dunadan
2 lutego 2007, 06:25
dzięki Już raz się nie udało
Fidel-F2
2 lutego 2007, 10:16
jak nie teraz to uda się którymś następnym razem
Haletha
2 lutego 2007, 10:25
Uda się, na pewno.
A szczypiornistów trzeba oblać... Znaczy ich zwycięstwo idę oblać. Mlekiem.
hrabek
2 lutego 2007, 10:34
Mnie tez cieszy fantastyczne zwyciestwo naszych pilkarzy recznych. Lepszego thrillera nie mozna bylo sobie wymarzyc. Mecz godny polfinalu!
Dunadan
2 lutego 2007, 10:43
Fidel dzięki - ale ja mam już tylko jedną próbę - no więc po egzaminie... 3 pytania, 2 niemal wymiotłem ale trzecie... trzecie dotyczyło rzeczy których na wykładzie nie było więc chyba uwalę.
Co do szczypiornistów ( skąd się wzięła ta nazwa? ) to jestem ciekaw czy finał będzie można obejrzeć w internecie... jeśli tak... hehe, to będę miał niezłe widowisko
Fidel-F2
2 lutego 2007, 10:48
nie wiem jak tam u Ciebie jest ale bywało, ze zdawałem egzaminy za 6-7 podejściem, niczego się do nich oczywiście nie uczyłem specjalnie poza przeglądaniem notatek z wykładów pół godziny przed egzaminem
Dunadan
2 lutego 2007, 11:00
Fidel - ja wszystkie egzaminy w swoim życiu zaliczyłem za pierwszym razem ( OK, raz nie zaliczyłem terminu zerowego... ) - i uwierz mi, nie jestem kujonem ( do egzaminu z chemii środowiskowej też się nie uczyłem a jakoś zaliczyłem choć nie wiem jakim cudem ) w zasadzie to pierwszy egzamin którego nie zaliczyłem za pierwszym razem Tak czy siak, teraz jestem po egzaminie, a to oznacza że jestem wolny! hura!
Aha i cieszę się z jeszcze jednej rzeczy - jutro jadę do parku narodowego Koli - co prawda tylko na dwa dni ale przynajmniej oderwę się od codzienności ( choć i tak jestem permanentnie oderwany jakby nie patrzeć ).
Godzilla
2 lutego 2007, 11:00
Czy to nie jest tak, że oni mają ośrodek w Szczypiornie albo coś takiego?
Ziemniak
2 lutego 2007, 11:17
Nie do końca
W Polsce sport w wersji niemieckiej zaczął być uprawiany w 1917 w Szczypiornie przez internowanych polskich żołnierzy Legionów Polskich, nauczonych przez niemieckich wartowników - stąd pochodzi nazwa szczypiorniak.
Martva
2 lutego 2007, 13:43
Tadam!
Kupiłam sobie buty, i to takie jak chciałam, a myślałam że nie znajdę.
Jest mi ciepło w stopy, zupełnie nowe uczucie
Dunadan
2 lutego 2007, 13:46
cieszy si z ciuchów... eh, kobiety... gratuluję zakupu
Martva
2 lutego 2007, 13:50
Nie 'eh, kobiety' tylko kupienie butów na mnie graniczy z cudem.
Tzn na mnie, ale takich żeby jeszcze mi się podobały i nie kosztowały równowartości pensji mojego Taty :>
Dunadan
2 lutego 2007, 13:58
wiem coś o tym. Ale tu nawet nie chodzi o to żeby się podobały ( nie w moim przypadku ) ale o to by to nie były trumniaki że użyję sformułowania które chyba Baron przypasował do współczesnych butów.
Chyba tylko 2 albo trzy firmy na świeci robią porządne buty - jedną z nich jest Meindl
Haletha
3 lutego 2007, 18:04
Brawa dla skoczka Adama!:D
Adam znowu lata - 145 m
Rekord skoczni wyrównany
Adashi
3 lutego 2007, 19:10
Powrót do formy Leć Adam! Leć!
Fidel-F2
3 lutego 2007, 19:16
nieźle dał, dwa razy pierwszy
i te 145m, rekord skoczni
no i trzeci w generalnej
młodziaka na Schli...coś tam może bryknie ale z Jacobsenem nie będzie łatwo
Pako
4 lutego 2007, 10:50
Piłka ręczna, skoki, F1, pływanie, chodzenie... no powoli zaczyna się coś poważnie kręcić w sporcie, albo ja dopiero teraz to zauważam ^_^
Fidel-F2
4 lutego 2007, 11:31
I z boksem nieźle, Adamek rośnie na bohatera choć dzisiaj sie chłopu nie powiodło, a był blisko, tamten już leżał na deskach przez chwilę
Adashi
4 lutego 2007, 11:48
cieszy mnie zapowiedź 16 numeru SFFH
Fidel-F2
4 lutego 2007, 18:07
Złoty weekend Małysza, najdłuższy skook w każdej z czterch serii. Chłopak znów pokazuje co potrafi.
Pako
4 lutego 2007, 18:54
Bah, że pokazuje to jeszcze nic. On po prostu w formie jest takiej, w jakiej nie widzieliśmy go od dawna! Czwarty PŚ w jego kolekcji może być w jego zasięgu! Czego mu szczerze życzę i z czego się raduję!
Dunadan
5 lutego 2007, 09:05
Nie mogę się doczekać kiedy Adasia zobaczę w Kuopio
hijo
5 lutego 2007, 09:35
Fajnie ci Dun przynajmniej śnieg będzie dookola skoczni:) oby tak dalej. Mam wrażenie, że ostatnio coraz węcej sukcesów sportowych na koncie polaków. A to jest powód do radości
hrabek
5 lutego 2007, 11:33
Fidel: apropo brykania Jakobsena. Dzisiaj czytalem, ze podobno Jacobsen ma odpuscic skakanie, zeby do mistrzostw sie dobrze przygotowac, wiec nie bedzie punktow zdobywac, to moze sie go szybciej dogoni.
Fidel-F2
5 lutego 2007, 13:35
ale myślę, że pucharu ot tak sobie nie odpuści
hrabek
5 lutego 2007, 13:44
Ot tak sobie, to nie. Ale jesli Kojonkoski powie, ze ma zrobic sobie 2 tygodnie wolnego do mistrzostw swiata, to zrobi, a to wystarczy Adamowi, zeby go przegonic. A po mistrzostwach moze juz byc inna sytuacja i odpusci czy nie, bedzie za pozno, zeby dogonic Malysza.
Fidel-F2
5 lutego 2007, 14:09
Małysz tak mu znowu nie ucieknie, brakuje 230 pkt a nie jest powiedziane , że będzie zoto za złotem łuskał
hrabek
5 lutego 2007, 14:16
Prawda, ale licze na to, ze jak Malysz wpadnie w forme, to go nic nie powstrzyma. Zobaczymy
Fidel-F2
5 lutego 2007, 14:18
też mam taką nadzieję
Lichtenstein
7 lutego 2007, 23:22
Co mnie cieszy:
Że skąpawszy paluchy w cyjanoakrylach, ciąwszy i gnąwszy blaszki aż osiągną właściwy kształt, uporawszy się z odskakującymi przy strzale elementami w końcu ujrzałem swoją ztuningowaną broń do ASG.
Co prawda jakiś sensowniejszy tuning, typu zamontowanie precyzyjnej lufy, jeszcze przede mną, bo na razie poczyniłem ulepszenie mechanizmu spustowego - ale ten jest najbardziej cieszący, bo najbardziej własnoręczny (znaczy bez żadnych gotowych elementów) no i pierwszy.
Caitleen
8 lutego 2007, 00:25
Dwie rzeczy mnie cieszą tej mroźnej lutowej nocy:
Śnieg pada!
Mam wreszcie polskie fonty!
Dziękuję za uwagę.
hjeniu
8 lutego 2007, 09:09
Lichtenstein, pochwal się, foty jakieś walnij czy cóś
Dunadan
8 lutego 2007, 09:38
-30 za oknem i żeby nie było - cieszę się z tego powodu!
mawete
8 lutego 2007, 09:53
Wczorajszy wieczór
Dunadan
8 lutego 2007, 09:56
aleś powiedział... przekaż no więcej szczegółów!
Lichtenstein
8 lutego 2007, 17:29
Lichtenstein, pochwal się, foty jakieś walnij czy cóś
Nie, bo to najbrzydsza broń świata*
Na razie zabawa była w bebechach, więc na zdjęciu to co najwyżej trochę zdrapanej farby na śrubkach będzie, na zdjęcia przyjdzie czas jak przyjdzie do podkręcania zewnętrznego - może jak lufę wydłużę, dołożę optykę, a i może mnie najdzie na krojenie z drewna porządnej kolby.
Ale dla zaspokojenia ciekawości, to jakiemuś sklepowi z googla zdjęcie modelu ukradłem.
Ruger Mk1 Carbine. Tak, zastanawiające podobieństwo do pistoletu jest nieprzypadkowe - ale to dość wesoła historia, przez którą wcale nie jest szalone, że przerabiam w gruncie rzeczy pistolet na karabin wyborowy
*Choć o to miejsce walczy jeszcze wersja military Steyra AUG o kolorze sraczkowatym (gwałt na zwykłym Steyrze)
Pako
8 lutego 2007, 18:39
Lichtenstein - respect Czekam na jakieś foty
A ja się cieszę, bo zdałem podstawy elektrotechniki! Niemożebnie się wręcz cieszę!
hjeniu
8 lutego 2007, 19:34
E, tam najbrzydsza (chociaż przyznaję, że zrobili wszystko, żeby z ładnego pistoletu zrobić monstrum) najbrzydszą broń palną robią Francuzi
Miria
8 lutego 2007, 21:46
Cieszę się, bo spotkałam się z koleżanką, po kilku nieudanych próbach. Pytlowałyśmy przez kilka godzin a i tak było za mało.
corpse bride
8 lutego 2007, 22:17
przeczytalam caly ten temat i ...
ciesze sie, ze was tyle rzeczy cieszy. i ze o tym piszecie. ze sobie z tego zdajecie sprawe. bo tak nie lubie tego, ze ludzie tak czesto narzekaja, choc tak w zasadzie sie nic zlego nie dzieje. tzn zawsze mozna znalezc cos zlego, ale tez i dobrego, ludzie nie szukaja tam, gdzie trzeba...
ciesze sie, ze was ciesza dzieci. i takie drobne, codzienne rzeczy...
ja mam ostatnio problemy z cieszeniem sie, ale dobrze, ze inni sie ciesza...
elam
8 lutego 2007, 22:19
Status Pako na dzis : (cos ponad 8 tys postow)
"ERROR: limit zostal przekroczony"
lokje
8 lutego 2007, 22:47
też się uśmiałam
a na razie cieszę się, że jeszcze widzę co na ekranie.
Iscariote
9 lutego 2007, 00:13
A ja sie cieszę, że jutro jak się wyśpię to pójdę na basen. I to w 100% jest pewne.
Jak ja tam dawno nie byłem
Adashi
9 lutego 2007, 13:16
Szczególnie cieszy mnie info o nowym nr SFFH, o
tutaj.
hijo
9 lutego 2007, 13:34
a mnie cieszą postępy w pracach na poddaszu na który mmam zamieszkać
Kruk Siwy
9 lutego 2007, 14:23
hijo, hehe. Lichtenstein ma to samo. Robimy okna w next tygodniu i wio Licha na strycha! Cisza i spokoj będzie.
dzejes
9 lutego 2007, 16:10
Fidel-F2
9 lutego 2007, 16:26
no ładna będzie rzecz, ale cena pewnie też ładna
Dunadan
9 lutego 2007, 17:34
Dzięki za pokazanie strony Dzejes - dowiedziałem się właśnie że przy pierwszym filmie o Diunie mieli pracować Giger ( to wiedziałęm ), Moebius, Pink Floyd i Salvador Dahli
I nie miałem pojęcia o poszerzonej wersji Diuny... już wysłałem petycję
Pako
9 lutego 2007, 18:40
Status Pako na dzis : (cos ponad 8 tys postow)
"ERROR: limit zostal przekroczony"
,
Serio tak miałem :> ? Cool ^_^ Popsułem forum
[Edit]No serio, teraz patrzę i tak mam... gorat - fajny status ^_^[/edit]
Jesetem po prostu diablo szczęśliwy, żę ledwo w klawisze trafiam z radości. Zaliczyłem swoją pierwszą sesję... jeśłi pierwszy raz da mi chociaż połowę tego szczęścia, to muszę zacząć szukać żony ^_^
Dunadan
9 lutego 2007, 18:44
patrzcie go - a tyle biadolił że taki mało zdolny jest Gratulacje Pako! wszystkie egzaminy za pierwszym podejściem?
hjeniu
9 lutego 2007, 19:45
Kujon i tyle
hijo
9 lutego 2007, 21:55
Kruku mnie jeszcze przyjdzie poczekać, bo mnóstwo roboty przed nami. na razie zmieniamy stan surowy zamknięty w półsurowy. Tzn przychodzą ścianki i sufity. potem cała reszta.
dzejes, też mnie to okrutnie cieszy i cena pewnie nie będzie mi straszna.
dzejes
9 lutego 2007, 23:18
Hijo: właśnie o tym wydaniu Ci mówiłem na ostatnim Pszczykonie.
Pako
10 lutego 2007, 09:26
patrzcie go - a tyle biadolił że taki mało zdolny jest Gratulacje Pako! wszystkie egzaminy za pierwszym podejściem?
Boh... ja biadoliłem, że nic nie zaliczę, a nie że mało zdolny jestem. Droba różnica, a jednak
No i gdzie za pierwszym? Elektrotechnikę i fizykę rzutem na taśmę zaliczyłem, za ostatnim podejściem, matma za drugim, zwolnienie tylko z programowania było
Otarłem się o wylecenie z uczelni ale przetrwałem. Wielcy przedwieczni albo sam Bóg nade mna chyba czuwają.
No i wzrok matki na moich plecach non stop też bez znaczenia nie był
Adashi
10 lutego 2007, 09:47
Pako, to Valarowie byli
Dunadan
10 lutego 2007, 10:50
Boh... ja biadoliłem, że nic nie zaliczę, a nie że mało zdolny jestem. Droba różnica, a jednak
Mam szukać twoich cytatów?
Pako
10 lutego 2007, 10:58
nie szukaj,nie ma po co Dziś mogę się zgodzić prawie na wszystko, niech więc będzie, że tak gadałem, co mi szkodzi
Ale jakoś to tak jest, że jak matka narzeka, to idę się uczyć, co by narzekać przestała. No i jakieś wymierne efekty z tego potem chyba są
hrabek
12 lutego 2007, 11:08
A mnie cieszy, ze wyprawa do Frankfurtu okazala sie sukcesem bez wzgledu na zawodowy wynik wyjazdu. Przezylem, dogadalem sie w obcym jezyku i bylo super. A jak sie jeszcze zakonczy propozycja pracy, to juz w ogole bedzie rewelacja. Upije sie wtedy chyba na maksa
Godzilla
12 lutego 2007, 12:28
U mnie w pracy właśnie trwa akcja krwiodawstwa (córka koleżanki zachorowała na białaczkę, już pisałam w innym temacie). Słuchajcie, jaki tłok jest na korytarzu, ilu ludzi z zewnątrz przyszło, no normalnie kolejka jak w przychodni (tylko kłótni i utyskiwań mniej). Chociaż tyle możemy dla Mai zrobić.
I tylko ja się <chlip> nie kwalifikuję na dawcę.
hrabek
12 lutego 2007, 12:32
czemu sie nie kwalifikujesz? Przewlekle chorobsko cie meczy, czy zaszalalas kiedys i tatuaz sobie zrobilas?
Godzilla
12 lutego 2007, 12:40
Karmienie dziecka. Tak że do tematu mogę wrócić nie wcześniej niż za pół roku. Każą wypełniać strasznie drobiazgową ankietę tak w ogóle. Jak to ujęła koleżanka: "Myślałam że jestem najzdrowszą osobą w biurze. A teraz mam wątpliwości".
Godzilla
13 lutego 2007, 12:37
Oto wiadomość jaką dostaliśmy po skończonej akcji:
bardzo nam miło poinformować, że w wyniku Państwa zaangażowanie w dniu dzisiejszym w naszym biurze oddało krew 51 osób (66 osób zostało zarejestrowanych, ale kilka osób "odpadło" czasowo na etapie badania lekarskiego).
Zebrano zatem ok. 23 litrów krwi.
To tylko część donacji na rzecz Mai, ponieważ mamy wiele sygnałów od przyjaciół, którzy już oddali krew bądź zrobią to w najbliższym czasie w innych punktach krwiodawstwa.
Rafał
13 lutego 2007, 14:02
Dunadan
14 lutego 2007, 00:46
przed chwilą widziałem zorzę polarną!!! pierwszy raz w żuciu bardzo się cieszę
dzejes
14 lutego 2007, 00:48
przed chwilą widziałem zorzę polarną!!! pierwszy raz w żuciu bardzo się cieszę
Ja też! Jak jeszcze zobaczysz pierwszy raz w mlaskaniu też daj znać!
BP NMSP. G00pie liter00vki.
Dunadan
14 lutego 2007, 00:53
podnieciłem się, no co... ty też byś.
Romek P.
16 lutego 2007, 12:08
Łaaaaa! Najchętniej napisałbym to capslockiem, z trudem się powstrzymam
Dostałem całą wielką pakę filmów swojego ukochanego reżysera, niejakiego Erica Rohmera!
Szenute
17 lutego 2007, 11:23
A ja się cieszę ze słoneczka za oknem
Iscariote
17 lutego 2007, 11:34
Z tego też się wyjątkowo cieszę, bo zamiast kurtałki zimowej dzisiaj założymy skórę
Będzie mhrrrok
Szenute
17 lutego 2007, 11:37
Hy w Wawie ciut chyba za zimno na samą skórę, przynajmniej taką jaką ja mam, ale z pogody spacerowej o tej porze roku ciesze się zawsze.
No i z tego, że nie ma śniegu
anajo
20 lutego 2007, 00:54
ciesze się z życia swego , ciała i z tego że lubie czytać fantastyke oraz ciesze się że istnieje sffh
hijo
20 lutego 2007, 11:54
kolejny udany Pszczykon Mordka mi isęśmieje bo kolejny raz spotkałem się ze wspaniałymi ludźmi
Aga
20 lutego 2007, 18:03
Z tego to i ja się cieszę
Selithira
22 lutego 2007, 16:23
A mnie cieszy to, że mam wiosnę w lutym
Haletha
22 lutego 2007, 16:33
Ja też jeszcze rano miałam. Potem spadł śnieg.
Adashi
22 lutego 2007, 16:35
Niezmiernie cieszy mnie nowy nr SFFiH, w którym zadebiutowałem
Agi
22 lutego 2007, 17:04
Cieszę się, że są wokół mnie szczęśliwi ludzie
Adashi
22 lutego 2007, 17:09
Agi55, na fotkach w avatarach ludzie bardzo uśmiechnięci, znaczy szczęśliwi
Agi
22 lutego 2007, 17:12
Adashi, wiem, trochę też myślałam o Tobie, tak ładnie się cieszysz debiutem, aż miło czytać.
Adashi
22 lutego 2007, 17:16
Cieszę się jak diabli, ogromnie, niezmiernie, no bardzo po prostu
A ja o waszym wspólnym z Krukiem aviku mówię, świetny!
corpse bride
23 lutego 2007, 03:27
mój kot mnie cieszy, jak do mnie przychodzi i moje nowe soczewki w gwiazdki (mam oczy jak z kreskówki) i jeszcze hiszpański w cervantesie, po uczelnianym lektoracie zwłaszcza, na którym zwątpiłam, że się kiedkolwiek tego języka nauczę. a teraz myślę, że to nawet możliwe.
nikto
23 lutego 2007, 08:45
Mnie cieszy napotykanie przewrotnych tekstow.W ksiazkach,piosenkach,czy tez zaslyszane od kogos.Takie,ktore ma sie ochote zanotowac i uzywac w konwersacjach. I "Hotel Zacisze" mnie cieszy ostatnio,z powodu dostatku takowych.
Haletha
23 lutego 2007, 11:49
Cieszy mnie wygranie najbardziej morderczej aukcji w historii Allegro, z cudeńkiem, o którego posiadaniu marzyłam od lat, oraz to, że zapowiada mi się bardzo fajny wieczór.
savikol
24 lutego 2007, 22:28
Zdradzisz Haletha co kupiłaś?
Mój dzisiejszy triumf też wiąże się z Allegro. Nabyłem tam przepiękne cacko – elektryczną piłę łańcuchową.
Moja nowa zabawka ma 2000 Wat (najmocniejsza jaką znalazłem), jest jaskrawo czerwona i ma ostre zębiska. Jak brzytwy.
Dziś użyłem tego cuda po raz pierwszy. Jednym ruchem ręki, bez najmniejszego wysiłku, ciąłem kawały grubości podkładów kolejowych. Coś niesamowitego.
Już wiem skąd twórcy Warhammera wzięli miecz łańcuchowy. Widocznie któryś z autorów używał podobne cacko. Sprzęt ryczy niczym startujący odrzutowiec i rżnie jak smok bojowy. Mam wrażenie, że moją piłą mógłbym przeciąć człowieka na pół, ot tak, jak masło.
Jestem zachwycony i przerażony jednocześnie.
PS. Przypadkowo przeciąłem gwóźdź. To był błąd.
Metalowe wióry bryznęły mi prosto w gębę. Dostałem w oko, całe szczęście nic się nie stało. Potem pracowałem już w okularach ochronnych.
Nie lekceważcie przepisów BHP!!!
Kruk Siwy
24 lutego 2007, 22:54
savikol, a mnie piła spalinowa "odbiła". Bo za łatwo się nią cięło i stałem się nieostrożny. Szczęściem był to sprzęt wysokiej klasy i sam wiedział kiedy stanąć... Ciągle jeszcze mam dwie stopy i moja twarz w zasadzie nie przypomina potwora Frankensteina.
Swego czasu byłem tym mocno ucieszony.
savikol
24 lutego 2007, 23:10
Kruku: O „odbiciu” wielokrotnie wspominają w instrukcji obsługi. To mi się nie podoba. Zaczynam się coraz bardziej bać tego ustrojstwa.
Te pędzące ostrza wyglądają naprawdę groźnie. Będę bardzo uważał z tym cudeńkiem.
lokje
24 lutego 2007, 23:12
trzy doby ściągania plików ( legalnych, jakby co), wyrywanie się ze snu kiedy zrobiło bum, że już ściągnęło. znów taaaki artykuł napiszę... jeszcze mi się tematyka nie znudziła, więc ciała nie dam
Miria
24 lutego 2007, 23:32
Przypomniałam sobie Nową Nadzieję na dużym ekranie, wokół biegali rycerze Jedi i szturmowcy Imperium, a to wszystko w miłym towarzystwie.
lokje
24 lutego 2007, 23:51
Miria, a co z wyjazdem?
Miria
24 lutego 2007, 23:59
Jakim wyjazdem?
lokje
25 lutego 2007, 00:07
już wiem.
Miria
25 lutego 2007, 11:05
Nadal w planach marznięcie w Finlandii (-37 stopni ).
A dziś zakupy ubraniowe - mam nadzieję, że nie wrócę wkurzona.
Dunadan
25 lutego 2007, 11:15
Mirio, już wiesz coś na temat lokalizacji? A to -37 to na północy... u mnie było max. -30 tylko
elam
25 lutego 2007, 11:24
hyhy
ja najwiekszy mroz, jaki pamietam, (ze przebywalam na mrozie na polu i to dlugo) to bylo - 27. grudzien 1998.
jechalam wtedy z kolezanka stopem daleko-daleko, ale w bagazach mialysmy na rozgrzewke lekarstwo tatusia, cos ze 60%.
ale ciiiii.....
Dunadan
25 lutego 2007, 11:49
Przecież rok temu było -35... ( mniej więcej... )
elam
25 lutego 2007, 13:01
ale mnie tu nie bylo
Dunadan
25 lutego 2007, 14:12
ah, no tak... to cię dopiero ominęło
elam
25 lutego 2007, 14:55
ale wowczas, w 98mym, stalysmy na dwupasmowce w taki mroz, -27, -25 stopni. Pod Berlinem bylo -11 to juz nam goraco bylo
Miria
25 lutego 2007, 17:19
Mirio, już wiesz coś na temat lokalizacji?
Tak, jadę do Oulu - i tam właśnie takie temperatury panowały dwa tygodnie temu, jak rozmawiałyśmy ze naszymi gospodarzami. Boję się... ale i tak się cieszę.
EDIT: Cieszę się też bardzo z pewnej przeprowadzonej wczoraj rozmowy (strrrasznie się cieszę!) i z dzisiejszych udanych zakupów. Życie jest piękne!
Dunadan
25 lutego 2007, 17:26
Gratulacje! nie byłem w Oulu, ale to dość daleko na północ - IMHO zorza polarna murowana!
Piech
26 lutego 2007, 17:13
Akurat parę dni temu rozmawiałem z facetem z Oulu i zapytałem go o zorzę. Powiedział, że owszem widac, tylko żeby nie spodziewać się aż takich fajerwerków jak na fotografiach.
Cieszy mnie, że wróciłem do domu i wracam do normalności. Na razie mam dość imprez i wojaży.
Miria
26 lutego 2007, 17:47
Mam nadzieję, że uda mi się jednak zobaczyć zorzę.
Dunadan
26 lutego 2007, 21:02
IMHO facetowi mogło chodzić że w mieście to się nic nie zobaczy. Gdybym mieszkał w centrum Joensuu to pewnie bym mało ujrzał, a że mieszkam na peryferiach... ( nie koniecznie w szpitalu )
gorat
3 marca 2007, 16:31
Co cieszy? 21.5
21.5? Marnie... ja mam zazwyczaj, 36.6
Kruk Siwy
3 marca 2007, 19:22
Przebijam. Mam dzisiaj 38,5 kto da więcej?
Hmm... nie, to ja wysiadam, stawiam, że u mnie max 36,7, nie więcej, trzymam normę, ktoś przeca musi, jak się Kruki chcą wybić... a tu nie chodzi o ilość, ale o jakość
Swoją drogą: zdrowiej szybko!
Kruk Siwy
3 marca 2007, 19:28
Dzięki Pako i to mnie cieszy... znaczy Twoje życzenia dla mnie.
Cieszy mnie radość Kruka.
I radość Skofowiczów też mnie cieszy
Cieszę się, że mogłam popracować w ogrodzie. Kocham wiosnę
Fidel-F2
3 marca 2007, 22:11
już nie moge patrzeć na te wasze ucieszone mordy
Fidel-F2, do mnie rozmawiasz?
Kruk Siwy
4 marca 2007, 08:55
Fidel-F2, a może do mnie?
Kruk Siwy
4 marca 2007, 09:18
elam, daj spokój bo się tłok zrobi jak zaczniemy tłumaczyć Fidelowiniestosowność odzywki i poważna część argumentów go ominie...
Fidel-F2
4 marca 2007, 09:24
tam ominie, nie dotrze zwyczajnie przez zwały tłuszczu
a mnie cieszy przekomarzanie sie z Fidelem (niekoniecznie moje )
on sie tak fajnie wkurza, w sumie to nigdy nie wiadomo, czy juz jest wkurzony, czy zartuje...
to tak jakby bombe rozbrajac: czerwony drucik, niebieski drucik?
Tomcich
4 marca 2007, 11:00
już nie moge patrzeć na te wasze ucieszone mordy
I to Ciebie cieszy.
bo Fidel sie cieszy, jak go cos wkurza
Fidel-F2
4 marca 2007, 12:15
teraz to sie ubawiłem
Miria
4 marca 2007, 17:43
Cieszy mnie to, że istnieje SKOFA.
Cieszy mnie srebrny ząb Mirii
Fidel-F2
5 marca 2007, 11:53
Cieszy mnie srebrny ząb Mirii
O! To bardzo miłe.
Zdecydowanie Takie jakieś pocieszne to jest
Cieszy mnie, że jadę na Rythm of the Dance. Tańce irlandzkie to coś, co od dawna chciałam zobaczyć na żywo. I zobaczę
Haletha
6 marca 2007, 19:07
W Krakowie tańczy Gaelforce Dance... Oczywiście nie pójdę:/
Ale za to szykują mi się nowi ludzie do grania muzyki dawnej. Może wreszcie będziemy mieć sprawny zespół:)))
Kruk Siwy
7 marca 2007, 09:29
Haletha, mam znajomego lirnika korbowego... byłem na paru jego "występkach" uczucia dość mieszane...
Godzilla
7 marca 2007, 09:44
Ładne słoneczko dzisiaj i ciepło ma być, piętnaście stopni albo jakoś tak. Chyba wyjdę na obiad na zewnątrz, bo szkoda się nie przewietrzyć.
dzejes
7 marca 2007, 10:14
Cieszy mnie to, że aż jedna Neozdrada z trzech, za które rodzinnie płacimy działa.
Godzilla
7 marca 2007, 10:17
Cieszę się że po półrocznych bojach udało nam się wytłumaczyć Tepsie, że zrezygnowaliśmy z Neozdrady w regulaminowym terminie przed końcem pierwszego miesiąca i nie jesteśmy im winni opłat za sześć następnych miesięcy.
Haletha
7 marca 2007, 10:43
Haletha, mam znajomego lirnika korbowego... byłem na paru jego "występkach" uczucia dość mieszane...
Mówisz tak, bo nie byłeś na naszych ulicznych występach... Lira korbowa już niedługo;>>
Zatoko-szczęka już nie boli, gardło też nie. Chyba będę żyć.
lokje
9 marca 2007, 18:26
niniejszym pragnę podziękować dzejesowi za linkę puszczoną bodajże w Ciszy Wyborczej dawno już ze śmiechu nie płakałam bosssskie.
Bawią mnie własne błędy i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem (w wykonaniu: mła).
Ot, taki quiz edukacyjny i z pozoru proste pytanie matrvej:
Ganasz -co to jest i gdzie możemy to znaleźć?
Ha, bywam na końskim forum i nick typu ganasz mnie nie dziwi, a przy założeniu, że martva zwraca się do jakiegoś "Ganasza" za nic nie mogłam zrozumieć pytania. Teraz, po przeczytaniu dalszej części wątku zrozumiałam i śmiech nad własnym błędem wprawił mnie w świetny humor.
Martva
9 marca 2007, 19:08

Cieszę się że inni mają dzięki mnie dobry humor, przynajmniej tutaj, bo na innym forum jestem wcielonym złem i wszyscy się czepiają że się czepiam
Cieszę się, że mamy u Ciebie Martva, taryfę ulgową w czepianiu się
Brak czepiania się, też może być czepianiem ;)
Martva
9 marca 2007, 19:25
Ależ ja się wcale nie czepiam, tylko uprzejmie przypominam o przestrzeganiu regulaminu w kwestii edytowania postów i pisania jednego pod drugim w ciagu pięciu minut
Dunadan
10 marca 2007, 01:56
Walcz Martva, walcz z ignoranctwem! Wiem jak to jest będąc modem (!) na forum fotografii...
krisu
11 marca 2007, 20:18
Tak jest, walcz.
Miria
11 marca 2007, 20:23
Krisu, masz już nowy status, gratulacje - chwilowo możesz zacząc pisać merytoryczne posty.
EDIT: Za to ja jeszcze chwilę pospamię, jakieś 6 postów.
Piech
12 marca 2007, 18:28
Anna Dymna zatrudni Janusza Świtaja
Zamiast zgody na eutanazję dostał pracę
Sparaliżowany Janusz Świtaj odzyskuje chęć do życia. Anna Dymna zaproponowała mu pracę w swojej fundacji. [...]
http://www.dziennik.pl/De...ArticleId=35090Cieszy mnie cywilizacyjna wyższość kultury polskiej nad kulturami "zachodu". W takiej Holandii powiedzieliby "OK" i uśpili by go jak psa.
Pako
12 marca 2007, 18:34
Też mnie to cieszy. Jak widać wsystko można rozwiązać.
Dunadan
12 marca 2007, 18:56
Ciesze sie ze jade na Malysza Ogladajcie jutro Mistrzostwa swiata w Skokach Narciarskich w Kuopio i wypatrujcie Duna Nie moge sie doczekac!!! Moze spotkam Adasia? kto wie...
Cieszę się, że Małysz ma szansę na kolejną Kryształową Kulę. Zazdroszczę Ci Dun.
Tomcich
12 marca 2007, 20:01
Dun weź ze sobą transparent z napisem QCF, żebyśmy Ciebie mogli łatwiej zidentyfikować.
Dunadan
12 marca 2007, 22:24
Spróbuję wydrukować na A4... trochę mało ale może ktoś dojrzy...
hjeniu
13 marca 2007, 09:31
Namaluj sobie w strategicznym miejscu i przebiegnij w stroju Adama przed kamerami. Wtedy wszyscy dojrzą
Słowik
13 marca 2007, 09:37
Haha! Dun, to by było ekstra. Będę szukał
Fidel-F2
13 marca 2007, 09:42
Dun wierzymy w Ciebie
podprowadź komu narty i wygraj zawody
hijo
13 marca 2007, 09:58
dun na jednej kartce jedna literqa i posklejaj
Dunadan
14 marca 2007, 16:27
Sory, nie dałem rady druknąć, za mało czasu było ( nie mam drukarki, mogłem wydrukować na uczelni na drugi dzień, ale... no nie dałem rady :-/ )
Ale było zajedwabiście IMHO takie zawody są niemożliwe w Polsce. Stałem pod samiuteńką barierką w okolicy punktu K ( nieco poniżej ). Nie mogłem się zdecydować czy stanąć w miejscu gdzie lądują czy w miejscu gdzie się zatrzymują, gdzie można by bliżej podejść. Wybrałem pierwszą opcję, i dobrze
Po zawodach dumny że jestem Polakiem, poszedłem zapolować na Adama ze znajomymi. I upolowałem go niestety powiedział, cytuję: "Proszę, nie teraz. Mam konferencję" i poszedł - nie było żadnych barierek, ochrony nic... ot, można było sobie do Adama podejść
Potem spotkaliśmy Jakuba Jandę dającego autografy, głównie Czechom. Zrobiłem mu parę fotek ale nie mam z nim zdjęcia bo też się zmył ( Janda to mój ulubiony po Małyszu skoczek, nie tylko z powodu imienia ).
Potem spotkaliśmy Schmidta - ale był tak wkur... wkurzony że tylko machnał na nas ręką i czym prędzej się oddalił.
I to tyle spotkań ze sławami... czyżby? nie do końca Najlepsze zostawiłem na koniec.
Po zawodach poszliśmy do knajpy "Passion" w centrum Kuopio - dyskoteka+bar - nie przepadam za takimi miejscami ale czasem można skoczyć. Po paru minut przebywania w knajpie zobaczyłem ze moi koledzy z Czech stoją wokół jakiegoś gościa, nie mal w niego zapatrzeni i uważnie słuchający co mówi. To był Jakub Janda - przyszedł sobie chłopak odstresować się po udanych zawodach ( dostał jakąś nagrodę ). Stawiał ludziom drinki i w ogóle... niestety nie wziąłem aparatu do knajpy więc fotek nie będzie :-/ ( chyba sobie muszę kupić małpkę )
Tak się zacząłem zastanawiać o co się go mogę spytać. Doszedłem do wniosku ze o nic - pytanie o to czemu skacze czy jaka jest tajemnica jego sukcesu było raczej niezbyt na miejscu. Więc poszedłem. Niemniej ma gościu u mnie mega plusa za całkowitą normalność. Był też jeszcze jakiś inny czeski skoczek, ale nie znany zupełnie.
W przyszłym roku chyba będę kibicował mojemu współimiennikowi
Zastanawia mnie czemu jedni są tak normalnymi zwykłymi ludźmi a inni... no bo choroba jasna nie wierzę że żadnemu z nich nie chciałoby się pójść do knajpy po to by świętować sukces/zapomnieć o porażce. A jeśli, to chociaż część z nich powinna odczuwać taką potrzebę... Bardzo to zastanawiające. Z drugiej strony tak po prawdzie to wiem tylko jak wygląda kilku skoczków więc nie rozpoznałbym większości z nich. A poza tym w Kuopio jest kilka knajp - może w którejś był Adam?
PS - fotki za jakiś czas w moim blogowym wątku.
Słowik
14 marca 2007, 18:22
Adam jak Adam, ale Robek Mateja pewnie opijał gdzieś sukces w zawodach kontynentalnych
Dunadan
14 marca 2007, 18:24
A Stoch na którym miejscu był w końcu? bo w całym tym zamieszaniu nie zwróciłem uwagi...
Słowik
14 marca 2007, 18:29
Ja też nie
Dunadan
14 marca 2007, 18:33
Ale z tego co kojarze był całkiem wysoko... albo źle kojarzę
Stoch był na 17-tym, o ile dobrze pamiętam, ale w II serii oddał drugi, co do długości skok 118.
Dunadan
14 marca 2007, 18:54
no właśnie tak pamiętałem że mu nieźle poszło
Rafał
15 marca 2007, 07:45
Cieszy mnie, że mi pomysł na handelek wypalił: wczoraj dzienny obrót w moim nowym sklepiku przekroczył 1000 zł Chyba zrobię drugi
Fidel-F2
15 marca 2007, 08:21
Rafał, a czym ty handlujesz? może sieć ogólnopolską otworzymy pod wspólną marką np. 'Rafał i Fantaści', będziesz sprzedawał franczyze
dzejes
15 marca 2007, 08:24
Wiosna mnie cieszy, węże ożywione, możę coś się z tego urodzi
Rafał
15 marca 2007, 08:44
FIDEL, Franczyzę to chciałem na samym początku. Wziąść jakąś markę we franczyzę, punkt w jakimś rynku albo supermarkecie i jazda, ale strasznie wybredne i wymagające są te marki. Reserved chce 260 m2 powierzchni i 600 tys na start, Cocomore niby luzik, ale juz jedno jest, Orsay jest bardzo ciężki w rozmowach - jak niemasz lokalu w porządnym miejscu trudno się gada. Dużo ciekawsze są zachodnie marki, o niebo normalniejsze. Zarezerwowałem już sobie powierzchnię w projektowanym w pobliżu supermarkecie, coś tam wybiorę.
A ostatecznie władowałem się w stoisko w centrum handlowym, prawie rok molestowałem gościa co by mi odstąpił swój lokal, a pcham odzież dziecięcą. Schodzi jak ciepłe bułeczki
Tequilla
15 marca 2007, 08:57
Dunadanie ty zostań jako kibic do końca, bo Małyszowi widać szczęście przynosisz!
Rafale polecam wyprzedaże w Wielkiej Brytanii. Za grosze można kupić odzież dziecięcą, nowiutką i z naprawdę dobrej firmy. Polecam Nexta!:)
A nie cieszy, że nie idę dziś do roboty
Rafał
15 marca 2007, 09:07
Tequilla, a idzie to jakoś przez sieć ściągnąć?
Tequilla
15 marca 2007, 09:28
Ech no i to jest problem, że chyba nie. Gdyby Anglia była tak blisko jak Niemcy, czy Czechy to już pewnie nie jeden wpadłby na ten pomysł. Tam wyprzedaże to po prostu szaleństwo jest. Np czapeczki dziecięce po 50 pensów, buciki po 2 funty, kurteczki również i wszystko naprawdę dobrej jakości.
Dla kobiet taki Next wyprzedażowy to mały raj - rzeczy które normalnie kosztowały po 40-50 funtów, w wyprzedaży kosztują od 2 do 5. Nie mam zielonego pojecia jaka kieruje tym zasada ekonomiczna, bo ubrania są nowiutkie, nieuszkodzone, naprawdę dobrej jakości. Moja narzeczona naiwozła tego chyba ze trzy szafy
Tylko dla facetów jest malutko. Cóż płeć dyskryminowana jesteśmy...
A przy okazji to się nóż w kieszeni otwiera jak się pomysli o tym, że telefony tam tańsze, ubrania tańsze, jedzenie porównywalne cenowo, za to zarobki... Ech smutna dola Polaka..
Rafał
15 marca 2007, 09:35
I jeszcze sklepikarze ich kroją jak mogą Minimalna marża w firmowych stoiskach odzieżowych to 200-300 %, ja tam ze swoimi 100 - 120 % najtańszy w okolicy jestem Swoją drogą ciekawe ile musi kosztować towar u producenta, 2% - 3% z tego co na półce?
Próbuję się rozeznać w alibaba.com Ceny zwalają z nóg.
Godzilla
15 marca 2007, 10:04
Uzupełniam lektury obowiązkowe, tzn. czytam Conana Najemnika
"Jestem Conan, wódz kozaków!"
No, słodkie!
Godzilla
20 marca 2007, 12:15
Moja mała zapisała braciszka do szkoły muzycznej. Pojechała tam z babcią, i okazało się, że jest dzień po terminie zapisów. Ale jak paniom w sekretariacie zaśpiewała "Domowe przedszkole" i oświadczyła, że przyjechała "mletem" (metrem), zmiękły i Grześka zapisały
hijo
20 marca 2007, 12:30
Spadłsnieg i znowu jest biało ipięknie
Piech
20 marca 2007, 12:32
Godzillo: Twoja córka słusznie zrobiła. Moje dzieci też chodzą do szkoły muzycznej. Pewnie nie będą zawodowymi muzykami, ale wykształcenie muzyczne, to cenna rzecz. Myślę, że bardzo rozwija.
Dunadan
20 marca 2007, 15:45
Miria się cieszy z wyjazdu do Finlandii a aja się cieszę z wyjazdu do St. Petersburga jedziemy w tych samych dniach nawet
merula
20 marca 2007, 15:46
A ja napisałam już ze jedną stronę pracy magisterskiej, no może ze trzy...
postęp
Dunadan
20 marca 2007, 15:48
Szczęściara - ja jeszcze nie tknąłem swojej pracy inżynierskiej
hijo
20 marca 2007, 15:49
mgła, lubię mgłe, na dworze sięzrobiło tajemniczo, ech jak ja lubiętaką pogodę merula, ty też tutaj?
Godzilla
20 marca 2007, 15:50
A ja skończyłam dawno temu
I nie mam ochoty oglądać jej na oczy, ani nie sądzę, że komuś się do czegoś przyda
merula
20 marca 2007, 15:51
hijo, śledzę Cię
Albo są inne przyczyny...
hijo
20 marca 2007, 15:57
jestem śledzony, ciekawe uczucie takie nawet ekscytujące
merula
20 marca 2007, 16:18
nie podniecaj sie za bardzo. jak pisłam, moze sa inne przyczyny
hjeniu
20 marca 2007, 17:39
Godzilla, mam tak samo
Miria
20 marca 2007, 17:58
Jutro o tej porze będę w Finlandii. Cieszę się, zwłaszcza, że jestem już w polowie spakowana. Nie cierpię pakowania...
Sasori
21 marca 2007, 11:17
Ja natomiast nie cierpię Mirii wyjeżdżających do Finlandii tuż przed Pyrkonami. No, ale niech będzie, że cieszę się z tobą, zwłaszcza że mam obiecane poroże i jedno z tysiąca jezior (wódki).
Adashi
21 marca 2007, 11:19
Sasori, bedziesz na Pyrkonie? A w ogóle to wróciłeś! To chyba można się cieszyć
Rafał
21 marca 2007, 11:24
Sasori ty żyjesz!!!
Godzilla
21 marca 2007, 11:25
I to mnie cieszy!
hrabek
21 marca 2007, 11:30
Mnie tez cieszy, ze Sasori zyje. Moze by tak recki zaleglych numerow popisal?
Kruk Siwy
21 marca 2007, 11:33
count, ja bym się bardziej ucieszył jakby Sasori, (Ty żyjesz?!) recenzje napisał i to bynajmniej nie z opek ale z opowiadań.
Czarny
21 marca 2007, 11:34
Ty Kruku to masz wymagania
hrabek
21 marca 2007, 11:35
Kruku, ty stary piernik jestes i od rana wyjatkowo dzisiaj pierniczysz.
Kruk Siwy
21 marca 2007, 11:35
Sasori, da radę. Yntelygentny gościu.
Kruk Siwy
21 marca 2007, 11:36
count, a Ty duży jesteś jak brzoza a yntelygentny jak hm Wieśmiak? Albo coś do rymu...
Adashi
21 marca 2007, 11:37
Kruku lubisz pierniki, jak tak to się cieszę
hrabek
21 marca 2007, 11:38
Touche, Kruku
Kruk Siwy
21 marca 2007, 11:38
Pierniki to ja lubię ale mi się po nich adashi.
Adashi
21 marca 2007, 11:40
To już poezja Kruku
Fidel-F2
21 marca 2007, 11:40
to ja już wiem czemu nie lubię poezji
Kruk Siwy
21 marca 2007, 11:42
Ech, cieszy mnie poczucie humoru forumowiczów. I to że Sasori, dał znak żywota.
Fidel nie lubi poezji, ale czy Fidel lubi choć Fidela? To by mnie cieszyło...
Adashi
21 marca 2007, 11:45
Fidel, nie lubisz poezji? To masz zonka!
Fidel-F2
21 marca 2007, 11:46
szczerze mówiąc to lubię poezję ale wszędzie poza wierszami (no może kilka by sie trafiło)
Kruk Siwy
21 marca 2007, 11:48
Hm. Przykład jakiś na oba stany poezji? Chętnie bym poznał i się ucieszył.
Fidel-F2
21 marca 2007, 11:53
poezja w kinie to Co sie wydarzyło w Madison County?, Odyseja Kosmiczna
w prozie np. Nocne ścieżki gwiazd Cetnara, powieści Marqueza
Adashi
21 marca 2007, 12:00
i jeszcze nieśmiertelny cytat:
Revolución or muerte!
Czysta poezja, w dodatku społecznie zaangażowana
Kruk Siwy
21 marca 2007, 12:02
W kinie mamy tak samo. Marqueza - zależy co.
A Meryl Streep - to prawdziwa poezja. Brzydka jak noc listopadowa a prawie się zakochałem... Talent gigant.
Sasori
21 marca 2007, 13:01
Cieszy mnie, że się cieszycie, że dałem znak życia.
A tych naprawdę szczerych w radości proszę o priva, prześlę w odpowiedzi numer konta.
dzejes
21 marca 2007, 13:03
Mojego
merula
21 marca 2007, 13:06
Nie no, na priva każdy wysyła numer konta swojego
dzejes
21 marca 2007, 13:08
Nie swojego, tylko mojego.
Sasori
21 marca 2007, 13:09
Cieszy mnie wasze podniecenie tematem, ale proszę sobie nie robić żartów - mój post był bardzo klarowny i nie ma tu miejsca na takie rubaszne nadinterpretacje.
Kruk Siwy
21 marca 2007, 13:16
Podaj numer konta prześlę figę z makiem. Ale spróbuj się nie pokazywać to wyślę coś bardziej bombowego.
Sasori
21 marca 2007, 13:23
Cieszy mnie twoja oferta, niestety mój bank nie przyjmuje fig. Kapusta, siano i sałata tylko, jak babcię kocham. Trzymam cię jednak za słowo i mam nadzieję, że figa dostanie mi się na Pyrkonie. Z makiem, rzecz jasna. Nigdy czegoś takiego nie jadłem (raz nawet chciałem, ale zrezygnowałem, bo nie była w 100% z bawełny ta figa i nie wiedziałem jakiegoż tam znowu poljerestru tam dopieprzyli, a ja za zdrową żywnością jestem).
Kruk Siwy
21 marca 2007, 13:35
Jak już dostanę Noblieskuju Premiu to gwarantuję Ci używane Figi Britney Spears. Może będą nawet z makiem... Nie wiem co Britney jada.
Tfu co za świństwa mi się wypisują, ten Sasori, to sodomia i gomoria.
Dobrze że jest.
Sasori
21 marca 2007, 13:41
Cieszę się, że wypisujesz świństwa. To śmierdzący wiatr wolności, że tak powiem, pozostając w temacie gaciowym. Skąd wytrzasnąłeś te gacie to już jednak dla mnie niezły ćwiek, bo niby Britney już ich nie nosi, prawda, mimo wszystko jednak jest to gwiazda i wybitna artystka, a w posiadanie gaci takich ludzi wejść nie jest łatwo.
Przeciągamy już gumkę?
Fidel-F2
21 marca 2007, 13:45
Kruku to były przykłady na szybko,
poezja w prozie Louisa de Berniers straszliwie mnie urzeka
gorat
21 marca 2007, 13:46
Przeciągacie.
Kruk Siwy
21 marca 2007, 13:48
Może trzasnąć. Zieloni dyszą chęcią Rozpustnych represji. Czerwoni myślą nad rewolucyjnym pozbyciem się obrzydliwców z forum. Ja wybywam. Saluto! Do następnego, wstrętnie śmierdzącego razu.
hrabek
21 marca 2007, 13:48
Mnie tam cieszy ogromnie polemika Kruka z Sasorim, wiec co do tego przeciagania, to nie bylbym taki pewien.
gorat
21 marca 2007, 13:52
Kruku, pomarańczowi! Nie myl kolorów!
Fidel-F2
21 marca 2007, 13:54
przecież to facet, nie musi wiedzieć jak sie nazywają kolory
Kruk Siwy
21 marca 2007, 13:55
Prawdziwy męczyzna rozróżnia trzy kolory: czarny, czerwony i biały. Czasami wydaje mi się że istnieje zielony, fjoltetowy i i taki jakis siny... Ale tej hipotezy nie udało mi się potwierdzić.
gorat
21 marca 2007, 14:01
Za chwilę możesz nauczyć się rozróżniać zielony i pomarańczowy. I na dokładkę czerwony. Metoda skuteczna. Chcesz spróbować?
Kruk Siwy
21 marca 2007, 14:03
Prawdziwy męczyzna wszystkiego musi spróbować, i to mnie cieszy.
Sasori
21 marca 2007, 14:13
Cieszy mnie, że mnie uprzedziłeś, Kruku. Teraz będę miał cię na oku i trzymał na odległość rzutu figą.
elam
21 marca 2007, 17:45
Sasori, naprawde, poprawiles mi humor swoim pojawieniem sie ....
na pohybel pomaranczowym !!!
niech zyje zielona bestia!
Pako
23 marca 2007, 17:17
Co mnie cieszy, pytacie? Co mnie cieszy?
Jak to co?
MAŁYSZ!
Kurde, zawszae skacze dobrze, zwłaszcza ostatnio... ale to, co pokazał dziś, w Planicy, to jes po prosty szczyt marzeń! 8m przewagi nad drugim zawodnikiem, piękny lot, wysoko, daleko... no cudo po prostu
Gratulacje!
Selithira
23 marca 2007, 17:17
Cieszy mnie kolejny piękny skok Adama Małysza 221,5 metra
EDIT: Pako, spamerze, znowu mnie wyprzedziłeś
Pako
23 marca 2007, 17:20
Wielkie umysły cieszą rzeczy podobne
elam
23 marca 2007, 18:59
tez ciesza mnie sukcesy Adama.
hjeniu
23 marca 2007, 20:03
Maaałysz miszczem świaaataaaaaaaaaa!
Fidel-F2
24 marca 2007, 13:35
dobry jest skurczybyk
cała reszta myśli: po cholerę sie wysilać jak Małysz i tak dalej skoczy
psychicznie padają cieniasy
a nasz Adaś jako, że pod kopułką ma pustką toteż nie poddaje sie presji psychicznej
Adam Małysz mnie cieszy
220 m w I serii
Pierwsza seria była jedyną!
Adam zdobył Kryształową Kulę
Pako
25 marca 2007, 12:49
Światowy poziom? Nie... to już legenda skoków jest chyba
Ziemniak
25 marca 2007, 13:33
Do pięciu razy sztuka
Miria
25 marca 2007, 21:22
Cieszy mnie powrót do domu i to, ze miałam taki udany wyjazd. Posty Sasoriego tez strasznie mnie ucieszyły, ale ucieszyłabym sie jeszcze bardziej, gdyby Sasori podkasał smietnik i przyjechał na taką SKOFĘ na przykład. Skoro nie przyszła Miria do Sasoriego (bo akurat wyszło, że piła wtedy trochę bardziej na pólnoc od Poznania), to Sasori musi przyjść do Mirii.
ihan
28 kwietnia 2007, 11:32
Odgrzebuję wątek. Cieszy mnie mój samochód, co pewnie w poniedziałek bym wpisała do całkiem innego wątku. Bo w ten to dzień nie zapaliła (tzn. świeciła się kontrolka check engine a silnik gasł po 3 sekundach). No, wesołe to nie było, musiałam skorzystać z usług PKP, a spieszyło mi się bardzo. Ale nic, wróciłam do domu w piątek, przeglądnęłam jakieś forum samochodowe, podładowałam akumulator na wszelki wypadek (co prawdopodobnie zresetowało komputer i dobrze) i nic. Ale uświadomiona lekturą forum pokręciłam kluczykiem bez zapalania silnika (podobno resetuje to lock w kluczyku) i zapaliłam na chama. I zapalił, kontrolka już się nie pali. Na wszelki wypadek odwiedziłam specjalistę od alarmów (żeby sprawdzić immobiliser), mechanika (nie podobał mu się akumulator i marudził na immobiliser, który wcześniej sprawdziłam) i u dilera, żeby podpiął komputer. Podpięcie komputera wykazało brak błędów, co jest całkiem tajemnicze. A cieszy mnie to, że nie zapłaciłam ani złotówki, bo wszyscy fachowcy potraktowali mnie ulgowo. I samochód jeździ, choć niestety nie wiem co było przyczyną wybryków poniedziałkowych.
elam
30 kwietnia 2007, 07:04
wybierajac sie na Nurskon mialam PLAN. chcialam zrobic dobre wrazenie na meskiej czesci, sliczna spodnica ( swietnie maskujaca moje grube nozki i w ogole baaardzo kobieca) i jeszcze sliczniejszymymi pantofelkami (na moich malutkich stopkach, och, ach ) i cienka marynarka
w dzien przed wyjazdem ubralam do pracy inne buty, ktore jak nigdy, no NIEEEE, zrobily mi strasznego okropnego odciska na piecie. no i musialam ubrac adidasy, a do adidasow pasuja tylko spodnie i kurtka...
no i dobrze, ze pojechalam w spodniach, skarpetkach i adidasach, bo w niedziele sie ziiiiiimno takie zrobilo, ze rozchorowalabym sie w trakcie powrotu do domu. a tak, to - kurtka, spodnie, phi, co mi tam zimny wiatr...
wniosek:
nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo.
nawet odcisk jest zamiarem Pana i wszystko trzeba jako taki przyjmowac ze spokojem, optymizmem, radoscia i wdziecznoscia
Agi
30 kwietnia 2007, 08:37
W piątek zupełnie "na wariata" postanowiliśmy, że jedziemy do Krakowa. Okazało się, że rodzina której zamierzamy urozmaicić wieką majówkę w niedzielę rano wyjeżdza, ale mieszkanie i owszem jest do dspozycji. No i jestem w Krakowie, po raz kolejny odkrywam uroki jedynego w swoim rodzaju miasta i cieszę się ogromnie.
Haletha
30 kwietnia 2007, 13:23
A ja jutro jadę w plener (jeśli pojadę, bo jeszcze nie wiem:/). Warunki historyczne, lniany namiot, koc do przykrycia. Ale będzie ciepło:P
Wychodzę na mecz żużlowy. Mam nadzieję, że za około 2 godziny też będę miała ochotę wpisać się w tym temacie.
Godzilla
3 maja 2007, 18:33
Wróciliśmy z wycieczki rowerowej. Och, jak było ładnie! No i co za odmiana po wegetacji za biurkiem!
Przywiozłam sobie pełną polską wersję Diablo 2 z rozszerzeniem. Tłukę potwory od dwóch godzin i znowu mnie to bawi
Szenute
3 maja 2007, 19:14
Dzisiejsze łażenie po parkach to było to
Turniej rycerski i wiele fajnych miejsc, ktore odwiedziłam przez ostatnie kilka dni.
Ja się tak po prostu radośnie pocieszę ^_^
Edit:
Miria, jaki turniej :> ?
Ilość czasu spędzonego w czasie kilku ostatnich dni na łonie natury.
Pako, w Iłży. Byłam tam chyba dwa albo trzy lata temu, od tamtej pory się mocno spopularyzował, straszny tłum, więc byłam krótko. Ale teraz przynajmniej ochrona zgania bachory z murów.
hmm... te wasze mazowieckie zloty o śląskich więcej słyszałem, na mniejszej liczbie byłem Niezmiennie jednak na takich zlotach świetnie jest
Jak rozumiem widzką byłaś A może pora sprawić se kieckę i śmigać :> ?
Eh... żebym ja miał więcej czasu i $$ to bym się w to dalej bawił... świetna sprawa.
To akurat zlot świętokrzyski. Aż tak mnie to nie kręci, żeby śmigać w kiecce, ale popatrzeć na twardych facetów nawalających się wielkimi mieczami - czemu nie.
Bernhard dalej się obija, znaczy leje? Czy już też tak tylko se widzuje :> ?
Tylko ogląda i robi zdjęcia. Czasem się odgraża, że wróci, ale wiesz... rozleniwił się.
Hehe... z mięśni trenuje beercepsa tylko pewno tak to bywa tez tak mam chociaz... ja tak miałem zawsze
Jak bedziesz miałą jakieś ciekawsze fotencje, zarzuć, z chęcią popatrzę
Zarzuć, Miria, zarzuć, bo to moje chopaki robili a nie mogłam jechać...
Smocza Kompania to wszystko Twoje chłopaki? Fotki analogiem były robione, nie za dużo w dodatku, bo ciężko było się przepchnąć gdziekolwiek, gdzie byłoby coś widać, ale jak kiedyś trafią na kompa a ja nie zapomnę, to wrzucę.
Smocza Kompania to wszystko Twoje chłopaki?
Ano, moje Się kiedyś o zdjątka przypomnę, chyba że wcześniej od nich wydębię.
Godzilla
4 maja 2007, 17:20
Och, po paru rowerowych przejażdżkach czuję, że w nogach mam mięśnie a nie zupę! Gorzej, że udało mi się nieźle potłuc, jeszcze dotąd kości mnie bolą. Ale co tam, już nie tak bardzo.
Cieszy mnie słońce i zwłaszcza zaglądająca przez okno
Godzilla
9 maja 2007, 10:08
Ładna ta zwłaszcza?
Bardzo ładna, jasnopopielata z prawie białym łebkiem. Oczko bystre, ciekawskie, szkoda, że już odleciała.
Przyłączam się do kręgu miłośników zwłaszczy siadającej na parapecie.
joe_cool
9 maja 2007, 15:05
a mnie cieszy perspektywa napicia się piwka już za ok. 2 godzinki
mawete
9 maja 2007, 15:23
Jakos nic mnie ostatnio nie cieszy.... "Jeśli myślisz, że wszystko idzie dobrze tzn., że coś przeoczyłeś."
ja tez piwko za chwileczke, z asiontkiem, przed 20tym odcinkiem Heroesow
no i jzszcze tylko 2 dni do weekendu
Tomcich
9 maja 2007, 19:46
Kwitnący bez.
o; tak, bez W OGRODKU.....
Tomcich
9 maja 2007, 19:56
OK. Dopisałem. Jeżeli ogródek to koniecznie z bzem.
Selithira
9 maja 2007, 23:15
Cieszy mnie bez, który pachnie pięknie i porozstawiałam go sobie w wazonach w całym domu, a pod oknem pachnie niezależnie od tego Cieszy mnie też to, że w poniedziałek uciekam na tydzień w góry i wreszcie przypomnę sobie ulubione szlaki
Godzilla
10 maja 2007, 12:11
Właśnie sobie przypominam, jaki tekst przed chwilą zasunęłam szefowi przez telefon:
"Czy możesz mi sforłardować niu metera, bo tam jest klir konflikt i może już dziś nam otworzą sprawę"
Jak ten żargon wchodzi w krew
Słowik
10 maja 2007, 12:16
Hehe, luknij przez łindoł czy kar stoi na stricie.
Godzilla
10 maja 2007, 12:18
A jak tak, to go zadrajwuj za korner.
Miria
11 maja 2007, 22:44
A mnie cieszy wycieczka, na której byłam ze swoją klasą. Było świetnie, szkoda, że tak krótko. Mam wspaniałą klasę, a ośrodek, w którym byliśmy, był na medal.
Godzilla
14 maja 2007, 10:28
Och, a ja byłam na wyjeździe z firmy. Na poligon nas powieźli, kazali grać w paintballa, budować tratwę i strzelać z ostrej broni na strzelnicy! Postrzelałam z Glocka i MP5, i mam drugie miejsce w kategorii kobiet
Martva
14 maja 2007, 20:22
Ja się cieszę, że mam sieć z powrotem.
Człowiek sobie nie zdaje sprawy, jaki jest uzależniony.
Ziuta
14 maja 2007, 22:07
Mnie ostatnio wyłączają co weekend. Przynajmniej więcej książek czytam.
Martva
14 maja 2007, 22:40
Ale na tydzień?
I jeszcze jak czekam na różne ważne rzeczy?
Nie robi się takich rzeczy.
O, jeszcze się cieszę że mam masę zamówień i jak tak dalej pójdzie, to bardzo dobrze wyjdę finansowo na rzuceniu pracy
Rafał
15 maja 2007, 08:06
Cieszę się z niespodziewanie odnalezionego zdjęcia sąsiedniej chałupy. Szukam pilnie i może kiedyś znajdę fotkę mojej? Oto i ona:

Zdjęcie pochodzi z przełomu XIX i XX w. Po lewej widać staw zakończony młynem wodnym, kawałeczek dalej jest zamek-pałac z XVIIIw i moja chałupa. Na pocz.XXv. z części stawu zrobiono basen kąpielowy z przebieralniami, kabinami, 3 piętrową wieżą do skoków, full wypas. W latach 80-tych basen zasypano, a na placu czasami staje cyrk. Myślę sobie, że jeszcze jakieś 50 - 100 lat i jako miasteczko dorównamy poziomem do lat 20-tych ub.wieku
mawete
15 maja 2007, 08:14
Rafał: dzisiaj mnie cieszy to co Ciebie cieszyło wczoraj...
Rafał
15 maja 2007, 08:20
Że myszy w bamboszach zasuwają?
mawete
15 maja 2007, 08:22
Nowiutkie im kupiłem.... tylko zastanawiam się jak klawiaturę wytłumić...
hjeniu
15 maja 2007, 10:20
mawete można czasem dostać takie gumowe, zwijane duuużo cichsze
mawete
15 maja 2007, 10:22
Nie kupią mi do roboty...
Selithira
28 maja 2007, 23:09
Cieszy mnie burza, taka prawie-letnia, bo była. I to, że wokół jest zielono, trochę chłodniej, niż ostatnio (30st. to dla mnie za dużo), a wszystkie roślinki nagle postanowiły sobie zakwitnąć
Studnia
28 maja 2007, 23:16
Cieszę się, że wyczyściłem filtry w klimatyzacji w pracy, dzięki czemu mam 23 stopnie Celsjusza... Klik... I już jest 20...
Strona
1 z
9 •
1,
2,
3,
4,
5,
6,
7,
8,
9