Góry.
Oglądasz wersję archiwalną wątku "Góry." z forum science-fiction.com.pl/forum/
mawete
Ja kochm Tatry, Bieszczady i tak dalej. Zapraszam do rozmowy.
Godzilla
No pewnie, i Tatry, i Bieszczady, i Beskid Niski, i po czym tam się jeszcze chodziło. Ile razy wracam do domu, psychicznie i fizycznie cierpię, że Warszawa jest taka płaska.
Pako
Góry lubię - jak jest dobra pogoda i miłe towarzystwo, to sobie pochodzić można.. no i jest tam pięknie.
gorat
Góry śląskie to jest to!
mawete
Zdjęcia będą jutro... właśnie żona wróciła...
elam
ee, a gdzie w ankieci opcja "mi to rybka?"
pewnie, ze lubie gory. ja goralka niskopienna, z bielska - bialej.
Ziuta
Kocham góry. Są po stokroć lepsze od nudnych nizin. Moze nie mam skłonności do alpinizmu, ale lubię wspiąć się wysoko, zaszyć w ustronnym miejscu i chłonąć piękno przyrody.
Gustaw G.Garuga
Góry - rewelacja. Jak elam niskopienny góral polski jestem Niestety w Bieszczadach nigdym nie był, Tatry ledwom liznął, prócz Beskidu Żywieckiego i Śląskiego łaziłem po Małym i Makowskim oraz trochę po Gorcach. Na szczęście kawał jeszcze życia przede mną Głosuje na TAK!

Ale ponarzekać niestety muszę - narciarzy (z całym szacunkiem) uważam za zagrożenie dla górskiej przyrody. Stoki i cała infrastruktura zjazdowa to często masakra krajobrazu. Z kolei w lecie kolejki umożliwiają masom mieszczuchów zadeptywanie i zaśmiecanie szlaków. Kto szedł kiedyś w wakacje z Baraniej Góry na Skrzyczne lub odwrotnie, ten wie . Na szczęście jest jeszcze trochę bocznych, mniej uczęszczanych tras
Vykosh
Gory sa super, im wyzsze tym lepiej
Uwielbiam Tatry (i polskie i słowackie), rumuńskie Karpaty Południowe, Gory Stołowe, w sumie prawie wszystkie gory jakie znam.
W gorach jakos klimat jest zupenie inny niz gdzie indziej - doslownie i w przenosni.
I cytujac KSU:
"Tam na dole zostało
Wszystko to co Cie meczy
Patrzac z gory wokolo
Swiat wydaje sie lepszy"
Iscariote
Góry są czaaad. Szczególnie Taterki z Doliną Kościeliską. Najfajniejsze według mnie w chodzeniu po górach są jaskinie I te łańcuchy, których trzeba się trzymać, by się tam dostać.
GAndrel
Wbrew pozorom i regionu z którego pochodze też lubię góry.

Aktywnie się wspinam gdy tylko mogę. Niestety te "mogę" oznacza, że sa to głównie sztuczne ściany. Jak widzę na razie wspisują się osoby lubiące spacery, ale może znajdzie się ktoć kto lubi wleźć na jakąś skałkę od czasu do czau.
Myrtille
Kocham góry!!! Najbardziej Tatry. Najwyższy szczyt jaki zdobyłam to "Sarnia Skała" 1377 m , to jest jak się idzie Strążycką Doliną, a póżniej w lewo Ścieżką nad Reglami. A najwyżej położone miejsce gdzie byłam to "Czarny Staw" 1581 m. Niestety na Giewont nie pozwolili nam włazić W te wakacje planuje wyjazd do Zakopanego
Lu
W górach bywałam raczej zimą niż latem (dla wspólnego dobra umówmy sie że narciarze są ok ) , ale najbardziej fascynujące są dla mnie okresy przejściowe w górach - np. majówka w schronisku Odrodzenie (okolice Karpacza) - latałyśmy w krótkich spodenkach i krótkich rękawkach po zaśnieżonych szczytach.... umierając z gorąca tarzałam się w śniegu - chyba tylko w górach jest to możliwe
Rafał
Góry, góry, góry. Nie wyrabiam psychicznie jak gór nie ma na horyzoncie - cytując wieszcza Jestem chyba góralem. Złaziłem wszystko w Polsce bez Izerskich i Beskidu Niskiego. Mam nawet srebrną GOTkę i OT. Zakochałem się w Czorsztynie i Wetlinie. Mógłbym tam zamieszkać. Tyle, że Czorsztyn zalali, a Wetlina zadeptana jak słyszałem. W Tatry też tylko jesienią chyba warto wpadać bo tłok jak w niedzielę w supermarkecie Mogę chyba robić za przewodnika, jak ktoś gdzieś chce się wybrać - służę "dobrymi radami" czyli gdzie tanio spać albo gdzie piwo najlepsze i co warto zobaczyć albo z kim pogadać. Brawa za temat
Haletha
Rany, ale oczywista ankieta;) Nawet sobie nie wyobrażam jak można zaznaczyć "nie".
Niestety mimo najszczerszych chęci nie mam dokonań w dziedzinie szwendania górskiego, które jest jednym z moich bolesnych marzeń. Najwyższy szczyt, jaki dotąd zaliczyłam to Babia Góra - 1725 npm:) Dalej leci dokładnie jak u Myrtille:)
Żeby tak ktoś zaprosił bardziej na południe, opłacił pobyt... Albo jeszcze lepiej mąż góral;D
dzejes
A można zaznaczyć nie.
Żadnych przyjemnych wspomnień z wyjazdów nie mam, wręcz odwrotnie, sporo traumatycznych. Dodajcie do tego mój lęk wysokości (i radosne zmuszanie do włażenia w jakieś dzikie miejsca, gdzie jeno krok dzielił od śmierci poprzez rozchlapanie) i macie tego jedynego, co to na nie głosował.
Godzilla
Szkoda, że tak ci się nie udało. Jednak chodzić po górach trzeba w dobrym towarzystwie, z rozsądnymi ludźmi. Inaczej łatwo o jakieś nieszczęście, i o złe wspomnienia. Kogoś z lękiem wysokości tylko sadysta może pchać na taką Orlą Perć. Ale w Bieszczady, to inna sprawa. Albo w Beskid Niski. Trzeba się wyekwipować porządnie, aby się zabezpieczyć od niepogody i różnych niespodzianek (niestety, gwarantowany ciężki plecak, który albo się targa na grzbiecie całymi dniami, albo przynajmniej trzeba go donieść na kwaterę). Mieć żarcie, zadeszczenie, dobre buty, zapas ubrań, coś na komary i jakąś apteczkę (choć jedna osoba w grupie). I rozsądnie planować trasy, bo jak się człowiek porwie na całodzienną wyrypę i nie zdąży za dnia znaleźć noclegu, to jest, hmmm... smutno. Zwłaszcza w okolicach, gdzie znajduje się tropy niedźwiedzi...
Może kiedyś jeszcze uda ci się wyjazd z kimś bardziej doświadczonym, i w inne góry, mniej urwiste.
Miria
dzejes:
A można zaznaczyć nie.

To jest nas dwoje. Ja po prostu nie widzę sensu w kilkugodzinnym marszu pod górę, podczas którego dostaję zadyszki i zdzieram skórę na stopach (szlag mnie trafia po godzinie). Jak już uda mi się dojść do celu, to jestem tak wściekła, że nie mam ochoty na podziwianie widoczków. Wolę sobie kupic pocztówkę lub popodziwiać Giewont z przytulnej knajpki w Zakopcu.
Rodion
Brak opcji "nie wiem"
Piech
Gdy tylko mogę, jadę w swoje ukochane Sudety. To nie muszą zaraz być Karkonosze. W zeszłą niedzielę wlazłem na zamek Bolczów, gdzie nie byłem od czasów szkolnych. Wszedłem też na górkę, która nazywa się Świerczyna, we Wzgórzach Bramy Lubawskiej. Nic wielkiego - ale widok taki, że człowiek stoi i stoi, i stoi...
Gustaw G.Garuga
(dla wspólnego dobra umówmy sie że narciarze są ok )

Dla wspólnego dobra zgódźmy się, że jesteśmy odmiennego zdania
Lu
Piech
Nic wielkiego - ale widok taki, że człowiek stoi i stoi, i stoi...


Czy to znowu jakiś rubaszny żart?
Lu
Gustaw:

Lu:
(dla wspólnego dobra umówmy sie że narciarze są ok )

Dla wspólnego dobra zgódźmy się, że jesteśmy odmiennego zdania

Dla wspólnego dobra jestem gotowa zgodzić się z Tobą
Piech
Czy to znowu jakiś rubaszny żart?

Lu!
No dobra - punkt dla Ciebie.
Rafał
Na wczorajszym pierwszym w sezonie grilu postanowiliśmy zrobić wypad do Swierków Dolnych (jakieś 15 km od Bielawy) aby zobaczyć jak się mają poniemieckie podziemia, które kiedyś, jeszcze "za łebka" wynaleźliśmy. Wygląda na to, że cała góra została przedrążona, wejścia (wjazdy) odstrzelone i przeciska się do środka przez zawał. Szczególnie interesuje nas jeden zawał na końcu bardzo długiego korytarza sugerujący istnienie dolnej kondygnacji. Z resztą systemu "podziemnych miast" (Walim, Osówka, Głuszyca) raczej się nie łączy bo za daleko, ale adrenalinka skacze bo a nuż coś się odnajdzie W środku zostały nawet szyny kolejki, może znajdziemy coś jeszcze?
Godzilla
W Bieszczadach na stokach Chryszczatej jest mała dziura w ziemi, wlot do jaskini, która w czasie wojny służyła za kryjówkę UPA. Żeby mi palcem nie pokazali w którym to miejscu, za skarby bym nie spostrzegła. Tam się naprawdę można kryć i kryć.
mawete
To ja wstwie kilka fotek które lubię.

Na TYM zdjęciu to jestem ja jakieś 8-10 lat temu..
Gustaw G.Garuga
Tam się naprawdę można kryć i kryć.

Czy to znowu jakis rubaszny żart?

GAndrelu, no przesadziłeś:
Jak widzę na razie wspisują się osoby lubiące spacery, ale może znajdzie się ktoć kto lubi wleźć na jakąś skałkę od czasu do czau.

43 kilometrową trasę ze Zwardonia do Bielska w jeden dzień nazywasz spacerem? Wolnego! Osobiście częściej mam do czynienia z marszobiegiem, niż spacerem. Nawet wolniejsze trasy, jak Perć Akademików na Babią Górę to nie spacery. Spacerować to sobie można w Łazienkach albo w płaskim lesie
mawete
Jak widać TO jest droga nad Morskie Oko - żona jest moja, te dzieci na szczęście nie...
Godzilla
Och, niech się schowają podróże w kosmos. Ja już nie chcę na Marsa.
Duke
A można zaznaczyć nie.

Widzę wreszcie jakąś płaszczyznę porozumienia - górom mówimy twarde i zdecydowane NIE. Jest wysoko, jest pełno psychopatów krórzy najlepiej za nas wiedzą którędy jest ten "łatwiejszy" szlak i którędy jest właśiwa droga (mapy i oznaczenia szlaków są dla lamerów) w rezultacie trzeba sie wspinać na prawie pionową skałę szybko robi się ciemno, zaczyna padać deszcz, jesteś 20 km od schroniska, dookoła Ciebie banda kretynów zachwycająca się krajobrazami, a na pytanie "Dochodzi 20. Jak my wrócimy bez latarek, mapy i czy ktoś wie gdzie jesteśmy?" odpowiadają "Hrabia się odezwał, może mu jeszcze helikopter wezwiemy ... Nie pękaj jakoś to będzie!".
Morze i jeziora to zupełnie co innego!
mawete
Godzilla: specjalnie dla Ciebie pełna wersja mojego avatarka
Godzilla
No bo kurczę, po górach trzeba chodzić z dobranym towarzystwem. Jak się kolesie bawią w makserstwo, niech robią to we własnym gronie. Może kiedyś trafisz na takich, którzy potraktują rzecz wypoczynkowo i spacerowo, i nie będą wypruwać sobie bebechów dla idei. Rozsądek przede wszystkim. A zresztą, morze i jeziora też są piękne...

Co do map i oznaczeń szlaków - jest w Beskidzie Niskim taki kawałek po granicy, gdzie oficjalnie obowiązuje polski szlak niebieski. Tymczasem wszyscy chodzą nielegalnie słowackim czerwonym. A dlaczego? A dlatego, że słowacki biegnie jak Pan Bóg przykazał ścieżką pośrodku grzbietu, a polski jakiś maniak poprowadził przez chaszcze dwadzieścia metrów niżej. Dalej jest przełęcz, która na mapach wydanych w kolejnych latach przesuwa się parę kilometrów w jedną albo drugą stronę. A wszystko chyba po to, aby zmylić imperialistycznych szpionów.
Godzilla
mawete: ładny awatarek, oj, ładny. A ta kurtka to po prostu tak się błyszczy, czy akurat lało?
mawete
Duke:

Widzę wreszcie jakąś płaszczyznę porozumienia - górom mówimy twarde i zdecydowane NIE. Jest wysoko, jest pełno psychopatów krórzy najlepiej za nas wiedzą którędy jest ten "łatwiejszy" szlak i którędy jest właśiwa droga (mapy i oznaczenia szlaków są dla lamerów) w rezultacie trzeba sie wspinać na prawie pionową skałę szybko robi się ciemno, zaczyna padać deszcz, jesteś 20 km od schroniska, dookoła Ciebie banda kretynów zachwycająca się krajobrazami, a na pytanie "Dochodzi 20. Jak my wrócimy bez latarek, mapy i czy ktoś wie gdzie jesteśmy?" odpowiadają "Hrabia się odezwał, może mu jeszcze helikopter wezwiemy ... Nie pękaj jakoś to będzie!".
Morze i jeziora to zupełnie co innego!


Jak tak robią to chyba naprawdę banda kretynów...

edit// Godzilla: lało.. ale z żoną lubimy taką pogodę... a w Wysokie się nie pchaliśmy - chociaż i umiejętności, i uprawnienia mamy...
Godzilla
Oj, mi też się zdarzało po deszczu chodzić. I przeżyłam parę makserskich wyczynów towarzystwa. Koniec końców śmiałam się z tego, ale po drodze nie bywało wesoło. Na pierwszym rajdzie po Bieszczadach, na jakim byłam, grupa postanowiła obejrzeć świt na Wielkiej Rawce. Ruszaliśmy z Ustrzyk Dolnych, a to jest spory kawałek drogą do samego szlaku. Pobudka była koło drugiej w nocy, naczalstwo nie pozwoliło na posiłek, bo szkoda czasu, i ruszyliśmy tą drogą ostrym kłusem, z pełnymi plecakami. A potem pod górę - tam jest nieliche przewyższenie, musiałabym sprawdzić, ale po głowie mi się plącze 600 metrów. Dość że sporo. I po tym drałowaniu po szosie z pustym brzuchem zabrakło mi paliwa w połowie podejścia. Ścięło mnie kompletnie, padłam łapiąc powietrze, serce łomotało. Dali mi glucardiamid, czekoladę, kanapkę, powyjmowali wszystko z plecaka i rozdzielili między siebie, żebym tylko mogła turlać się dalej. No i doturlałam się, i był ten wschód słońca. Ale nigdy więcej wymarszu o suchym pysku!
Rafał
No mawete, fajne zdjęcia. Trudna rada, trza się przeprosić z netem i przyuczyć wstawiania fotek na strony. Też się chyba pochwalę.
mawete
Rafał: polecam www.imageshack.us/ tam zdjęcia mogą leżeć bez końca.
Gustaw G.Garuga
Wkurzyłem się Właśnie przyszła mi pocztą odpowiedź w sprawie reklamacji. Parę tygodni temu kupiłem trekkingowe buty z Gore-texem. Przemokły, uwaga, przy pierwszym kontakcie z wodą. Teraz czytam uzasadnienie odrzucenia reklamacji. Pan pożal się Boże mgr inż. rzeczoznawca w zakresie skór i wyrobów skórzanych pisze: "Skóra z której wykonana jest cholewka może powierzchniowo przemakać przy dłuższym kontakcie z wodą, co nie jest jej wadą, lecz wynika ze sposobu jej wykończenia". Idiota, czy co? Nie po to chodzę po górach także i w deszczu od ładnych paru lat, żeby teraz się "dowiedzieć", że skóra przemaka. Chodzi o Goretex, panie drogi, go-re-tex!

Teraz mam zepsuty humor i przed sobą perspektywę wykłócania się w sklepie. Lepiej by mi było po górach nie chodzić, miałbym święty spokój
mawete
GGG: a ile za te butuy zapłaciłeś? Bo IMO widziały gały co brały - a cena jak ktoś sie nie zna jest pierwszym wyznacznikiem.

I jeszcze jedna fotka. Moja żona - o ile dobrze widzę krajobraz to to jest Skupniów Upłaz.
Gustaw G.Garuga
Salomony, 399 zł. Właśnie zbieram sie do wyjścia. Ja reklamuję Goretex przemakający w pierwszym kontakcie z wodą, a rzeczoznawca pisze mi o przemakaniu skóry po dłuższym kontakcie. Wyjął te buty pan mgrinż w ogóle z pudełka, czy zadowolił się tylko wpisaniem standardowej formułki do formularza? Stawiam na to drugie. Życzcie mi powodzenia
Godzilla
Zdaje się, że opinie takich "ekspertów" to stały ból przy reklamacjach butów. To nie przypadek, to system.
Duke
Zalecam odwołac sie od opini, a jednocześnie odwiedzić miejscowy oddział UOKiK. Koleżance po miesiącu rozpadły się sandały i tez odpowiedzieli, że takie rzezcy się zdarzają gdy buty są poddane długotrwałej, całorocznej eksploatacji. Abstrachując od faktu ze były zakupione miesiąć wcześniej to co za kretyn mógł napisać o całorocznej eksploatajcji damskich sandałów na szpilce.
Co do moich wypadów w góry to jak słyszałem monolog pana Roberta Górskiego z Kabaretu Moralnego Niepokoju to tak się zatanawaiałem czy był na mojej ostaniej wycieczce. Najsmutniesze jest to, że niestety ja mam te wyjazdy co roku i niestety muszę na nie jeździć - tzw korporacyjna integracja (kto uczestniczył ten wie). Po każdym zaczynam coraz bardziej nienawidzieć gór ...
mawete
GGG: poniżej 900,- nie kupisz dobrych butów.... ale rób jak uważasz..
Godzilla
[quote="Duke"]ja mam te wyjazdy co roku i niestety muszę na nie jeździć - tzw korporacyjna integracja (kto uczestniczył ten wie). [/quote]

Cholera, rozumiem. Jak się ma do czynienia z imbecylami od dawania wycisku frajerom z firm, to się można wściec ze szczęścia. Na szczęście mi żaden sierżant ani kapral nie każe wrzeszczeć na musztrze: "Niech co góry nasze kochane?!!" - "NIECH ŻYJĄ!!!"
gorat
mawete: obojętnie jak spojrzę na Twoje ostatnie zdjęcie, przejmuje mnie groza - Twoja żona spada albo do przodu, albo do tyłu
Godzilla: znam ten kawałek(?). Jest na Babiej Górze kilkanaście minut od szczytu na zachód. Róźnica w długości jest 2-3 krotna Jedynie zastanawia mnie, czemu wskazałaś różnicę w chaszczach - słowacki szlak jest dokładnie obrośnięty krzakami. Czyżby to był już drugi przypadek?
Godzilla
Gorat: to było w Beskidzie Niskim, jakoś mi się nie kojarzy z Babią Górą ( ) I ścieżka ze słowackim szlakiem była bardzo ładna, pośrodku pasa łączki. Niestety nie pamiętam dokładnie w którym to miejscu, musiałabym odkurzyć mapę i przypomnieć sobie, gdzie to chodziłam dziesięć lat temu
gorat
To możemy pozazdrościć Słowakom umiejętności wytyczania szlaku
Gustaw G.Garuga
Odwołanie poszło- zażądałem, żeby rzeczoznawca odniósł sie do faktu, że buty posiadają membranę Goretex.

mawete, zrobię jak uważam - w **** się ***** nie pozwolę Zależy poza tym, co rozumiesz przez "dobre buty". Ja od Goretexu nie wymagam, żeby wytrzymał godzinę chodzenia po mokrej trawie (to potrafią chyba tylko gumowce), ale umówmy się: slogan "Goretex - guaranteed to keep you dry" nie znaczy: gwarantujemy, że przy pierwszym kontakcie z wodą poczujesz w bucie wilgoć. Duke wskazał na podobny przypadej totalnie oderwanej od rzeczywistości i przedmiotu reklamacji odpowiedzi "rzeczoznawcy". Mam nadzieję, Godzillo, że w moim przypadku jednostka walcząca w słusznej sprawie odniesie zwycięstwo nad bezdusznym systemem Tymczasem sezon już się zaczął, a ja dalej drałuję w starych butach

Wczoraj byłem na Czantorii - nie ma się czym chwalić, ale trasa wcale przyjemna (przez Małą Czantorię) i użyteczna jako trening przed niedzielną Babią Górą (jeśli wyrobię się z przesiadkami - te PKSy... )
mawete
ech...

edit/: będę wieczorem to pogadamy....
Godzilla
Jednostka w słusznej sprawie walczy z firmą nie lubiącą oddawać pieniędzy. Ta firma nie jest bezduszna. Ona ma duszę, wydrwigrosza mianowicie.
mawete
Sekundę jestem... Godzilla - a gdzie tu są Góry?
Gustaw G.Garuga
Mam konkretne pytanie do górołazów - czuwał ktoś kiedyś nocą w górach? Nie chodzi mi o nocowanie w namiocie, ale o np. podziwianie pełni księżyca "na siedząco" pod drzewem na szczycie? Planuję w przyszłym miesiącu (najkrótsze noce) wypad na Babią Górę z takim właśnie czuwaniem na szczycie od zachodu do wschodu słońca, ale całkiem przekonany czy to dobry pomysł nie jestem. Przetarł już ktoś szlak w tej mierze?
Godzilla
Kiedyś nocowaliśmy w szałasach na stokach Turbacza. Nie powiem, żeśmy całą nockę siedzieli gapiąc się w gwiazdy, bo w końcu poszło się spać, ale było przepięknie. Tyle że był to lipiec i to bardzo ciepły. Przy dobrej pogodzie pomysł bomba, tylko trzeba się odpowiednio wyekwipować. Zabrałabym ciepłe rzeczy, bo pogoda może być rózna, ładna albo plaskata. Ubranie, jakiś "unterdupnik", żeby na gołej ziemi nie siedzieć, nie od rzeczy jest też folia aluminiowa turystyczna (jeśli nie znasz - taka płachta metr na dwa, dobrze izoluje od zimna jak się nią okręcić). No i przyda się jednak w pobliżu jakieś zadaszenie, jakby chlapało. Nie wiem, czy jest tam jakieś schronisko albo szałas.

mawete: Góry są, tylko niestety bardzo daleko ode mnie. I tak pozostanie do późnego lata
Haletha
Ojej, mawete. To zdjęcie to albo fotomontaż, albo pamiątka po przeżyciu iście metafizycznym (grawitacja nie działała);-) Twoja żona oczywiście nie spadła?
mawete
Haletha: to nie fotomontaż zdjęcia to trzeba "umić" robić To macie jeszcze jedno zdjęcie. Jak widać Dolina Kościeliska.
dzejes
E tam fotomontaż.
Przekrzywiony aparat i odpowiednie kadrowanie. Wot i tajemnica
mawete
To także Dolina Kościeliska.

edit//: dzejs: zgadza się
Piech
Góry jak góry, ale tak pani ładna.
mawete
Piech: też mi sie podoba - zakładaj temat: "Nasze panie/panowie"
elam
o tak tak tak , bede mogla namietnie wklejac zdjecia karla urbana
mam nawet takie na tle gor, i na tle morza...
Czarny
Sądzę, że mawete miał na myśli partnerów/małżonków, a nie fantazje z Hollywood
elam
karl nie jest z holywood, tylko ze srodziemia
kiwi
Czarny
Dobra, niech Ci będzie, ale odpadamy od tematu - co nie jest mile widziane
mawete
Czarny: jeśli elam chce to niech to będzie Jej wysniony małżonek
ktoś założy czy ja mam to zrobić?

edit//: koniec offtopa..
Rafał
Zazdrosny jezdem
Nie pokażę
mawete
Rafał: o Góry zazdrosny jesteś?

To ja wstawię jeszcze jedno: Tędy przechodziłem (jak widać na załączonym obrazku... )
Naprawdę nikt nie ma zrobionycjh przez siebie zdjęć w górach?
Pako
A widać, widać, że tamtędy jakaś cholera szła
A zdjęć w górach porobionych nie mam. Niestety, aparat cyfrowy ojciec dopiero ostatnio kupił, a na zwykłym fot mi się robić nie chciało
Miria
Po południu, jak będę jeszcze zipać, wrzucę pare zdjątek (żeby nie było, że tylko marudzić potrafię )
mawete
Pako:
Miria: wrzuć ciekawy jestem
Pako
Mirio, mam nadzieję, ze Twoja osoba uatrakcyjnia zdjęcia (ale się podlizuję ).
Gustaw G.Garuga
Ja mam sporo zdjęć, w tym wczorajsze z Babiej Góry. Postaram się je niebawem zlinkować (ta nowomowa..)
mawete
GGG: najłatwiej na www.imageshack.us/ i łatwo i szybko...
Dawaj
Gustaw G.Garuga
Mam photobucket, właśnie ładuję
Miria
To tak na próbę.

Nie opanowałam jeszcze techniki wstawiania, ale chyba jak się kliknie na obrazek, to wyświetli sie większy.

Tak wyglądalo Zakopane na początku listopada 2004.
Pako
No.. ładna fotka Mirio I wstawianie idzie ci dobrze.
Ale to robione aparatem jest, czy skądś zdobyte? Bo strasznie szerokie, nie wiem, jak zrobione
mawete
Prawdopodobnie panorama - sklejane z kilku zdjęć (Miria się pochwaliła). Mi też się podoba - więcej
Rafał
Porzucam trochę fotkami. Może chwilę potrwać.
Typowy widoczek moich terenów
Następny typowy widoczek w moich górach (ja z dzieciakami)
Tutaj moja połówka w górkach niedaleko chaty
A jako "bonus" widok z okna mojej chaty na zamek niejakiego Reynewana z Bielawy
Gustaw G.Garuga
Godzillo, dzięki za "przetarcie szlaku" Przy odrobinie szczęścia jedną z czerwcowych nocy spędzę na Diablaku

Oto i zdjęcia: beskidzkie - wczorajsza Babia Góra, majowa Czantoria, marcowe przejście z Twardorzeczki do Szczyrku, kwietniowa Wielka Rycerzowa, lutowa Rysianka i zagraniczne - zeszłoroczna wyprawa do Parku Narodowego Zhangjiajie. Tyle na razie, potem może jeszcze coś wrzucę
Godzilla
Ładne, ładne. Zwłaszcza zachód słońca i te Chiny.

To życzę szczęścia na tym Diablaku, tylko mądrze się spakuj, żeby się smutno nie zrobiło. O, jakieś ciepłe jedzenie się przyda. Masz kuchenkę? Bo nie wiem, czy za ognisko strażnicy was nie będą ścigać. Myśmy kiedyś mieli takie maleństwo wielkości większej puszki na ryby, chodziło na paliwka turystyczne. A moi rodzice używali takiego interesu na denaturat, mieszczącego się w kocherze.

Wadą denaturatu jest butelka, na którą trzeba uważać. Wadą paliwek było, że absolutnie nie mogły zmoknąć. Inaczej strzelały. Stary garnek od kochera ma takie piękne wgniecenia w dnie.
Gustaw G.Garuga
Kuchenki nie mam i raczej nie wezmę, jeszcze nigdy nie korzystałem z czegoś takiego. Ogniska też nie rozpalę, chyba by mi serce pękło, zatruwać dymem Babią Górę (o strażnikach nie wspomnę ). Ciepłe ubranie, karimata, przetrzymamy
mawete
GGG: świetne zdjęcia Pozwoliłem sobie je zapisać - czasami bedę spbie ustawiał jako tapety - moje już mi się znudziły. Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko. Dawaj więcej... ech może w listopadzie w Bieszczady wyskoczę... jak już kolonii i wycieczek znudzonych staruszków nie bedzie... Może ktoś się wybierze ze mną?

Z tej wieży zjeżdzaliśmy na linach w środku nocy. Ktoś poznaje gdzie to? Zdjęcie cholernie stare (chyba widać...), dzieci nie są moje...
Myrtille
Gustawie piękne zdjęcia
Gustaw G.Garuga
Ciesze się, że się podobają Na tapety - proszę bardzo! W wolnej chwili jeszcze dorzucę (może nawet dzisiaj?).
Godzilla
Chęciny!
mawete
O ile dobrze pamiętam to się zgadza...
Cholera nie moge znaleźć zdjęć z Ogrodzieńca... Powinny być gdzieś obok.... i te i tamte mają około 20 lat...

edit//: tamte dzieci na zdjęciu mogą być teraz na forum....
gorat
[quote="mawete"]Cholera nie moge znaleźć zdjęć z Ogrodzieńca...[/quote]
Pewnikiem Ci sie aparat tam spalił, to dlatego...

Zdjęcia wyśmienite, tylko Mirii nie wyszło (za małe).
mawete
"kierownik" gorat: aparat jeszcze jest, stary Zenit, zdjęcia też gdzieś są.... tylko gdzie...? wrrrrr....

edit//: kierowniku kiedy cytowanie bedzie działało normalnie?
gorat
Po pierwsze: kierownikiem nie jestem, posady nie przyznali
Po drugie: nie ja odpowiadam za to, a Logana i Cauchy'ego gdzieś wcięło

Moje stwiedzenie zaś bierze się stąd, że miałem okazję w tymże Ogrodzieńcu poznać, jak czuli się niewolnicy pracujący w kamieniołomach w tropikach
mawete
1. k. gorat: ale "kierownikiem" zostałeś nazwany, a mi się spodobało - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko...
2. no niby fakt, ale skoro modem jesteś to może łatwiej Ci Ich złapać, albo masz świeżsże wiadomości...
gorat
1. to sprawdź, kto mnie tak nazwał
2. Logan na razie nerwicy dostał od tego domagania się cytatów

O, a nazwa aparatu pasuje wyśmienicie. Słońce w zenicie
mawete: taki stary jesteś? Dwadzieścia lat, nono...
mawete
k. gorat: wiem kto Cię tak nazwał... a jak jechałem w dół to juz dawno byłem pełnoletni
gorat
W dół... kogo?
To jak - znajdziesz te zdjęcia wreszcie?
A może czas na propozycje ciekawych, mało obleganych miejsc?
mawete
Tamtych nie znalazłam... amba jest.... malutka, ale ma zaje**ste magazyny.... A co do mało obleganych miejsc. Jest niedaleko Janowa Lubelskiego taka fajna tama... To zdjęcie ma tytuł "Olewam"... Nie ma co prawda nic wspólnego z górami, ale mi się podoba
Rafał
"Mała" migawka w góskim klimacie, takie wspomnienie:

Minęła właśnie czwarta nad ranem, siedzimy z Irkiem przed schroniskiem nad Morskim Okiem i przypatrujemy się ścianie Kazalnicy popalając papieroska. Nic jeszcze nie widać, ledwo zarysy grani odcinają się jako-tako, bo słońce dopiero co rozróżowiło niebo. Dzisiaj jesteśmy piąty dzień w górach i pora chyba na powrót do cywilizacji. Z tej okazji wczoraj jak przyszliśmy na nocleg do noclegowni przy schronisku machneliśmy sobie wykwintny obiad, w prawdziwej schroniskowej restauracji dla ceprów: każdy zamówił podwójną! Porcję ziemniaków i polane gęsto maggi stanowiły smaczek jaki pamiętam do dziś. Pierwszy obiad od dawna – w końcu student biedny jest – jak nakazuje tradycja. I do tego prawdziwy prysznic, cudo. Prawdę mówiąc z piątki (schronisko w dolinie pięciu stawów) wygonił nas potworny smród w jadalni gdzie podłogę zaścielały „zwłoki” turystów, a buty i skarpety obok zwłok. Ostatni dzień w Tatrach postanowiliśmy spędzić relaksująco i zaliczyć przełęcz pod Chłopkiem. I oto jesteśmy, jeszcze mięśnie nierozruszane, jeszcze chłonie się chwilę, jeszcze jeden papierosek, bo później już nie – dopiero po powrocie i w drogę. Mamy plecaczki „szturmowe”: coś na deszcz, coś na grzbiet, coś na ząb i aparat. Powolnie, bardzo powolnie okrążamy Morskie Oko. Jest już całkiem jasno i obserwujemy fenomenalne zjawisko. Tafla wody jest gładziutka jak szkło, mało powiedziane, jak szyba float, dokładne i całkowite zwierciadło i którym przeglądają się kosodrzewiny i szczyty. Niebo błękitne w błękicie. Robimy serie zdjęć i niechętnie ruszamy dalej, łatwiutką ścieżką na Czarny staw pod Rysami. Tutaj chwilka odpoczynku, w końcu nic nas nie goni, podziwiamy morze szczytów i dolinę. Jest trochę jak w samolocie - cały świat pod nami, nad nami gdzieś niewidoczne Rysy. Rok temu Irek na Rysach ściągnął gacie i wypiął się symbolicznie na całą Polskę, ot ludziom czasami odbija. Przy ścianie Kazalnicy leży sobie przy pałatce wopista i krótkofalówką słucha sobie radia – nawet nie wiedziałem, że tak można. Znudzony spytał dokąd, kiwnął głową i poszliśmy. Idziemy już właściwym szlakiem na przełęcz okrążając ścianę Kazalnicy. Miesiąc wcześniej spadł z niej chłopak zabijając się na miejscu. Zjeżdżał i skończyła mu się lina. Góry są bezlitosne dla idiotów. Taka selekcja naturalna. Po drodze spotykamy stado kozic. Stajemy i obserwujemy siebie nawzajem. Po chwili kozice pokazały nam zady i nieśpiesznie zeszły nam z drogi. Zaczyna się stromizna i łaziemy na czworakach. Na szczycie Kazalnicy odpoczynek. Pojawiają się chmury, przelewając się jak budyń od strony Słowacji. Dalsza droga odbywa się po omacku w coraz bardziej gęstniejącej mgle. Jakoś docieramy do przełęczy, ale mgła gęściutka i zimno jak cholera. Nieśpiesznie wracamy do schroniska i później do Zakopca. Godzinka i już jesteśmy w Nowym Targu i łapiemy okazję do Czorsztyna – tutaj spędzimy cały tydzień na lenistwie i piwie. Pomału wracają przyziemne myśli o kampanii wrześniowej i zaliczeniach. Brrr.
Piech
Morze lubię prawie tak bardzo, jak lubię góry. Dobrze się składa, bo mieszkam w równej odległości od jednego, jak od drugiego. Strasznie dawno nie byłem w Pogorzelicy. Pamiętam tamtejszą piękną plażę, wydmy i sosnowy las. Mam nadzieję, że niewiele się tam zmieniło.

Najczęściej jednak jeżdżę do Gdyni, bo stamtąd jest moja żona i tam mieszka szwagrostwo. Gdynia też jest OK. Hel ma wspaniałe plaże. Tyle tego jest, że ludzie się rozpraszają i nie ma tłoku. Dziwię się (gdybym był niegrzeczny, napisałbym, że pukam się w głowę), że ludzie jeżdżą na urlop gdzieś w dalekie kraje, gnieżdżą się na kamienistych plażach, na których nie ma gdzie nogi postawić.
Godzilla
Taką dziurą nadmorską było kiedyś Poddębie (na mapach zwane uparcie i niewdzięcznie "Poddąbiem"). Teraz - wille gdzie nie splunąć. Dacze, dacze, czy jak je tam zwał. Życzę ci, żebyś się nie rozczarował w tej Pogorzelicy...
Lu
[quote="Piech"]Dziwię się że ludzie jeżdżą na urlop gdzieś w dalekie kraje, gnieżdżą się na kamienistych plażach, na których nie ma gdzie nogi postawić.[/quote]

Nie przesadzaj. Można pojechac do Norwegii - fiordy to góry i morze w jednym - tuż przed kołem polarnym woda w morzu na gębokości 20 metrów ma temp. 16 stopni - Golfstrom (ciepły prąd morski) - wyławiasz taaaaakie ryby (tam kusza jest dozwolona) , kraby.... a na południu za taką kanapkę z krabem płacisz fortunę A człowieka spotykasz raz na kilka godzin (jak masz szczęście). W Szwecji byłam aż za kołem polarnym - tam człowieka spotykasz jeszcze rzadziej Ale lasy nie mają takiego uroku jak polskie - pustka tam, nic się nie dzieje

Zreszta, kraje o wysokim zaludnieniu również mają zkątki gdzie człowieki docierają rzadko - taka Hiszpania czy Francja (mam słabość do południowej Francji ) - pomimo przereklamowanego Lazurowego Wybrzeza i Costa Brava znajdzie sie coś dla miłujących spokój - tuż za skupiskami ludzkimi... to tylko kilka kilometrów dalej a świat pulsuje innym rytmem - serio
Myrtille
Oj też dawno nie byłam w Pogorzelicy, chyba już 5 lat minęło. Ale w Pogorzelicy jest super, byłam tam ile razy...hmmm, nie pamiętam, ale praktycznie jak jeździłam nad morze, to właśnie tam. I do Niechorza nie daleko, i można kolejką się przejechać. Już nic nie mówie, koniec offtopu
Myrtille
Ale i tak najbardziej na świecie kocham góry
Godzilla
Najbardziej zwariowany rajd, na jakim byłam...
Mieliśmy dojechać do Krynicy i iść w Beskid Niski. Wysiedliśmy w Rytrze i przez Prehybę poszliśmy do Szczawnicy (w jeden dzień, rzecz jasna z plecakami. Brrr!) Stamtąd w Pieniny do schroniska pod Trzema Koronami (padało pół dnia, wszystko było mokre). Następnego dnia podjechaliśmy do Łopusznej i ruszyliśmy pod Turbacz, spaliśmy gdzieś w szałasach na stoku;coś pięknego, ten wieczór jeszcze mi się śni Następnego dnia dotarliśmy do Nowego Targu, już było po zmroku i mogliśmy liczyć najwyżej na dworcową podłogę. Wobec tego pojechaliśmy do Zakopanego, bo tam jest większy dworzec. Spałam na dworcu, a dziadek dworcowy szurał gazetami Potem nie pozostało nam nic innego jak iść w Tatry. I tu się grupa rozdzieliła. Nasi dziarscy i wysportowani koledzy poszli na Rysy, a ja z mężem (wtedy jeszcze nawet nie był narzeczonym) podreptaliśmy wprost do schroniska w Pięciu Stawach, uważając, że należy sobie pewne rzeczy stopniować. I mieliśmy cichą satysfakcję, bo po raz pierwszy widzieliśmy tych szaleńców bez siły i humoru, jak wieczorem się odnaleźli w schronisku. Nie mieli ciepłych rzeczy ani kuchenki turystycznej, któreś miało śpiwór, lecz nie miało karimaty... Następnego dnia przeszliśmy kawałek Orlą Percią. Ech, te widoki dookoła. Ja nie mam lęku wysokości (chyba byłam nawet zbyt odważna), ale jedna z dziewczyn miała, a wlazła... i jeszcze tego samego dnia koleżeństwo zabrało się do Zakopca i wróciło, a my spokojnie przenocowaliśmy na podłodze w Pięciu Stawach, następnego dnia przez Szpiglasową Przełęcz poszliśmy do Morskiego Oka i do schroniska w Starej Roztoce, i tam widzieliśmy niedźwiedzie! Konkretnie, niedźwiedzicę z trójką młodych. Dobrze, że siedziałam w środku. Zamęt się w schronisku zrobił że ho ho! No a potem do Zakopanego i do domu. Hej, nigdy już chyba nie miałam takiej kondycji jak po tej wyrypie. Ale początek był straszny...
Rafał
A o moim śnie to kiedyś pisali w gazetach! Zdarzyło się kiedyś w przedziwny sposób nocować na dworcu głównym w Krakowie. Nie mam pojęcia jak, ale chyba trochę po pijaku zamiast wysiąść w Nowym Targu, zawiozło nas aż do Krakowa. Ławki jakieś take nie takie były, rozłożyło się karimaty na podłodze, co by było cieplej, pod karimaty grubo gazet i śpimy. Po dwóch dniach w gazecie pisało: "znów pojawili się bezdomni na krakowskim dworcu. W poczekalni podróżni potykali się o śpiących na gazetach bezdomnych. Gdzie są włądze .." czy coś w tym stylu
Piech
Pamiętam taki dwudniowy rajd po Sudetach. Pierwszy dzień był deszczowy, a potem spaliśmy zagrzebani w sianie w stodole koło "Czartaka". Moment grozy, gdy kolega siedząc po uszy w sianie próbował zapalić papierosa. Nie pamiętam, co mu zrobiliśmy. Ktoś śpiewał "Czemu wciąż dręczysz mnie córko grabarza". Dawne to były czasy. Jakimś cudem ta stodoła jeszcze stoi. Tamtą noc przespałem w mokrych butach. Na drugi dzień poszliśmy dalej - i niby nic. Dopiero następnego dnia przekonałem się, co to za ból chodzić na odparzonych stopach.

Potem wakacje w Tatrach z tym kolegą-piromanem. Przez całe dwa tygodnie próbowałem go dogonić, po calutkich Tatrach. Nigdy wcześniej ani potem nie miałem takiej kondycji, jak po wakacjach z tym wariatem. Dzisiaj, to pan z brzuszkiem i zwolnił tempo. A ja nie!
elam
a ja rajdow nie lubie ale w wakacje z siostra wychodzimy czasem na gorke, bierzemy autobus, wysiadamy pod Gaikami i idziemy na maslaki.
Gustaw G.Garuga
Gaiki to u mnie z osiedla pięknie co rano widać
elam
ja mam widok na gaiki i groniczki z okna...
hmm, czyzbys mieszkal gdzies kolo lipnika? moze sie jeszcze okazac, ze o rzut kapciem od siebie mieszkamy i razem do podstawowki chodzilismy... ?
Rafał
Jakby ktoś się nudził bardzo, to może popatrzeć co się będzie działo w moich okolicach za kilkanaście dni.

Wystarczy tylko tu nacisnąć

można też pobawić się owieczką ...

A tak w ogóle, to jest tu kto z byłego tfu ... Wałbrzyskiego?
Czarny
Ja się pobawiłem owcami, a nwet smokiem
mawete
Czarny: co robiłeś z tymi owcami? Chcesz o tym porozmawiać?
Pako
W ostateczności zrobimy zrzutkę na dobrego psychologa
Czarny
Nie offtopujta , kozetka była gdzieś indziej
Rodion
Dziwni jesteście!
Gustaw G.Garuga
hmm, czyzbys mieszkal gdzies kolo lipnika?

A tu Cię zaskoczę - mieszkam po drugiej stronie BB! Tak się jednak słada, że w półtorej minuty od opuszczenia domostwa wychodzę na drogę, w której perspektywie Gaiki jawią się jak na dłoni, minutę póżniej widzę całą zachodnią część Beskidu Małego, a dwie minuty potem jak się odwrócę to przy dobrej widoczności podziwiam Beskid Żywiecki (niedawno ośnieżone Pilsko) To pewnie dlatego, że mieszkam na wzniesieniu
elam

a to szkoda...
choc, moj braciszek sie do straconki przeniosl niedawno, a i ja mysle o opuszczeniu kiedys domowych pieleszy i wybyciu na zachodnia strone...
Godzilla
Typowe: jak byliśmy w górach, to synek pytał, kiedy wracamy do Warszawy. A teraz pyta, kiedy znowu pojedziemy w góry.
MrMorgenstern
Njlepsze Góry z polskich, czeskich, słowackich, francuskich, austriackich, niemieckich to bezsprzecznie Bieszczady! Najlepszy klimat i dzikość - Prawdziwe Góry!
Godzilla
O tak, dzikości Tatrom brakuje. Straszne tłumy ludzi. Dopiero od września się tam przeluźnia. A na dodatek, odkąd zmienił się dyrektor Parku Narodowego, zaczęli strasznie wycinać lasy. Brat - biolog mówi, że tam trzeba w ogóle innych drzew nasadzić, nie same świerki tylko jodłę i buk, ale w tej chwili to wygląda na przemysłowe pozyskiwanie drewna. Trzeba naprawdę daleko w głąb parku zajść, żeby nie widzieć wycinek. I domy się budują w otulinie parku, gdzie niby nie wolno. Widać nowe naczalstwo łatwiej jest przekonać (hmm...) do wydania pozwolenia niż poprzednie. Smutne to jest. A PKS żre się z mikrobusami, efekt jest taki, że teraz nikomu nie opłaca się wysadzić ludzi koło Murzasichla, jeżeli nie zapłacą jak za całą drogę z Zakopca do Morskiego Oka Bez samochodu ani rusz.
mawete
Godzilla: bo w Tatry to trzeba jechać w listopadzie albo w pażdzierniku - tylko, że wtedy to już trzeba znać i kochać góry żeby po nich chodzić.
Godzilla
Albo na wiosnę. Na przemian słońce, śnieg, ciepełko i łąki w kaczeńcach i pierwiosnkach. Na krokusy nie udało mi się trafić, za późno przyjechałam.
mawete
Ja wolę jesień. Jakoś tak mi pasuje.
Godzilla
Mam masę fajnych wspomnień z rajdu Połoniny, na przełomie września i października. Późniejszą porą nie bywałam w górach, ale te wyprawy były świetne.
mawete
Ja kiedyś bywałem przez cały rok - nawet nie wiesz jak cholernie mi tego brak.
Godzilla
A żebyś wiedział, że rozumiem
mawete
To pomyśl o wypadzie na sylwka w góry. Można domek bedzie wynająć na kilka dni więcej
Godzilla
Pomysł fajny, tylko musielibyśmy (1) oboje mieć urlop, (2) gdzieś ulokować dzieci. W tym roku to może być trudne.
mawete
To się postarajcie - nie mów że nie dacie rady
Rafał
Górki jesienią bywają najpiękniejsze. Ale jesień w górach zawsze będzie kojarzyć mi się z eksmisją zapachowo-skarpetową z piątki i doczekiwaniem na świt na ławie pod schroniskiem w nędznym śpiworku przy 2 stopniach. Ale alternatywa była nie do przyjęcia. Wyobraźcie sobie czterdzieści par butów i skarpet porozkładanych w sali do "wyschnięcia" obok śpiworów bo jakieś kłopoty z wodą były. Fetor obudził mnie i wygonił na świerze powietrze. Jak ktoś koleny nieszczęsnik uciekał ze środka to buchałona pół kilometra, aż świstaki pouciekały pod Zawrat.
Godzilla
Uff, uff A to cholerstwo kisi się zamiast schnąć. Teraz w schroniskach pozakładali ciepłą wodę, skutkiem czego nie lubią brać ludzi na podłogę, bo im ta woda za szybko wychodzi. Hotel, nie schronisko
Fidel-F2
piękne są takie wspomnienia
Godzilla
Albo taka chałupa w Tworylnem w Bieszczadach. Nie mam pojęcia, czy jeszcze stoi. Nocowaliśmy w niej kiedyś. Należało zostawić wolną przestrzeń pod ścianami, tzn. tunel dla szczurów. Wygryzły piękną dziurę w ręczniku, który koleżanka nieopatrznie położyła pod ścianą i zapomniała o nim. Parter zostawiliśmy całkowicie do ich dyspozycji. A jaka księżycowa noc była, jakie gwiazdy, i ani jednego elektrycznego światła.
Rafał
A propos gwiazd, z waszego miejsca zameldowania widać Drogę Mleczną gołym okiem? Mi się to zdarzyło jeszcze dwal lata temu. Nie licząc gór, tam zawsze bliżej do gwiazd
Fidel-F2
jak tylko nie ma chmur to widać, pod warunkiem, że trochę się oddalę od latarń.,
Godzilla
Ode mnie? Wolne żarty.
Kruk Siwy
He, he. Ja tam nawet kiedyś próbowałem się zapisać do International Halley Watch. Ale wyszło mi, że chyba całkiem zidiociałem...
Agi
A u mnie na wsi cisza, gwiazdy mogę liczyć i słuchać, jak okoliczne psy wyją do księżyca. Piękna pełnia ostatnio była - księżyc nad horyzonetm złocisty i wielki niczym młyńskie koło, zdawało się, że wystarczy podejść blisko i można go dotnąć.

EDIT: najpierw się rozmarzyłam, a dopiero później zobaczyłam, że ankieta jest i wypada się wyspowiadać z głosowania. Góry lubię i chętnie tam jeżdżę. Z polskich nie byłam tylko w Beskidzie Żywieckim.
Godzilla
Tę pełnię to ja jeszcze w Murzasichlu oglądałam. Nawet częściowe zaćmienie księżyca było
Rafał
No właśnie, miałem spytać, kilka dni temu księżyc był nadgryziony symetrycznie od góry, kiedy miała być pełnia. Jakby miał założoną czapeczkę. Zaćmienie to było?
Godzilla
Chyba tak, bo przecież nie chmura. Mąż zrobił Łysemu zdjęcie na czystym niebie, i Łysy był niewątpliwie nadgryziony.
Agi
Też to widziałam
Łukasz Śmigiel
Góry to dla mnie najbardziej relaksująca rzecz. Szczególnie Tatry, człowiek lezie po Orlej Perci i myśli, gdzie postawić nogę i jak się klamry ucapić, bo Bozia wzrostu poskąpiła, a nie o tym, że Zus, egzaminy, praca, puste konto, bleee Chociaż ilość turystów w klapkach w drodze na Zawrat lu Świnicę, momentami rozbraja
Dunadan
popieram Lukasza... zapomina sie o wszystkim, zwlaszcza jak sie idzie np. przez Grantaty i po obu stronach przepascie... no i ta przyroda kruki latajace pomiedzy graniami, kozica skaczace po skalach wiekszych niz TIR, rosliny rosnace w calkowicie niedostepnych miejscach... i pioruny walace w szczyty - to jest to
Godzilla
Oj pamiętam, jak kiedyś zmykaliśmy przed burzą w dolinę, bo schodząc od Murowańca zobaczyliśmy... no, nie zobaczyliśmy Zakopanego, bo w jego miejscu było czarne niewiadomoco. Lecieliśmy takim tempem, że mijani ludzie przypatrywali się nam ze zgrozą. Ale przyjemnie było tak brykać po ścieżce! No i deszcz złapał nas jak byliśmy już nisko i na dość równej drodze, a nie gdzieś tam u góry. Te pioruny walące w szczyty, i inne takie atrakcje.
Rafał
A raz mi się zdarzyło na szczycie Krywania obserwować swoje odbicie w chmurach otoczone tęczą i to nie połówką, a całym okręgiem tęczy. Wierząc góralskim przesądom umrę w górach, chyba że to zjawisko zobaczę jeszcze dwa razy bo to ma kasować pecha.
gorat
Rafał: to życzę obszernej posiadłości górskiej na starość
Dunadan
Rafal nzaczy sie byles ponad chmurami? kurde, ja tez widzialem swoj cien i teczowe halo...
Łukasz Śmigiel
No Granaty potrafią cudownie odprężyć Szczególnie drabinka na Kozich chwilę przed nimi, taka, co to się ledwo trzyma tej skały:-) Chociaż w tym roku do szału doprowadzał nas jakiś typ, wędrujący za mną i znajomymi, który zawlekł tam biedną swą niewiastę i nieustannie wrzucał teksty w rodzaju " No Ziuta.. Te szlaki...powiem ci, nie bezpieczne te szlaki jakieś, gdybym ja to projektował...to ja bym je samymi szczytami puścił" albo "Ziuta, normalnie uważaj jak leziessz! Cholera jasna z tymi kamieniami! Czemu ten Gopr ich raz a dobrze nie wyzbiera??" Można było z tym typem za plecami oszaleć, jak człowiek w kolejce na łańcuchu siedział. Chwilę satysfakcji mieliśmy już po zejściu w drodze do Murowańca, bo jak wynikało z podsłuchanej rozmowy telefonicznej, którą prowadził owy cwaniak, Ziuta zostawiła go gdzies na szczycie i kazała iść w trzy diabły
Dunadan
Łukasz Śmigiel
No Granaty potrafią cudownie odprężyć Szczególnie drabinka na Kozich chwilę przed nimi, taka, co to się ledwo trzyma tej skały:-)


Kozie to nie Granaty ale nie bylem ani na Wierchach ani na Przeleczy :/
A historyjka fajna. Ja spotkalem rodzicow z synem i pani niemal plakala... serio, normalnie lzy w oczach miala... A byles na Slowacji? tam sa dopiero Tatry... Niestety moj wypad byl niezaplanowany i doslownie z godzine7pol drogi od schroniska Terry'ego musialem zawrocic ( juz je widzialem ) - za rok musze dojsc do tego schroniska
Ale musze przznac ze Tatry pokazaly ze jestem cholernie maly i niewazny - totalnie mnie wykonczyly - bylem zpelnie nieprzygotowany - ludzie mowili ze Orla Perc w jeden dzien potrafia przejsc a ja po wejsciu na Granaty bylem detka :/

PS - na Granaty nie ma juz wejscia - lancuhy sie urwaly. Moze juz naprawli, nie wiem...
Wiedźma
Mam wadę serca, ale mimo wszystko lubię góry, szczególnie jesienią. Właśnie jade się zgubic sama w Zawoi Choć ja to lubie i rozległe niziny i lasy, jeziora, i morze... A jak gdzies nie mogę chodzić, bo za wysoko, za trudno dla mnie, za gorąco itp, to lubię to przynajmniej oglądać
Dunadan
ale czasem zeby cos obejrzec, trzeba wejsc... A to tak sama lazisz po roznych terenach?
Godrik
no, nareszcie jestem
Godrik
Oczywiście, że lubię góry (zwłaszcza Alpy, idzie super pojeździc na desce i na nartach).
Godrik
w z Polski to beskity (grzybki są wielkości mamuta )
gorat
Nie ten temat, nie ten temat!
Smaruj np. do Dzień dobry, cześć i czołem (w Powitaniach) i tam pisz, jak żyjesz!

Edit: takiego napostowania to jeszcze tutaj nie widziałem Jest coś do scalania postów?
Dunadan
Godryk? bili cie juz? jak nie to do przywitalni zapraszamy witaj!
Godrik
Ojejku, Beskidy napisałem z małej litery, ups, więc poprawiam się: "Z Polski to Beskity (grzybki są wielkości mamuta )". Ojejku, jak Wiedźma to zobaczy, to będzie Armagedon!!!
Godrik
Oczywiście, że mnie bili
Godrik
Sory gorat, ale tak jakoś mi się wymsknęło
Dunadan
No wlasnie - przydaloby sie scalanie postow - to chyba nie jest nic skomplikowanego? nie wiem, nie znam sie

Wracajac do gor - slowacka czesc Tatr bardzo mnie zaskoczyla... nasz gory sa bardzo nieprzystepne - duzo, krotkich, niebezpiecznych szlakow wzdloz grani, po lancuchach itp - szlaki mimo ze krotkie to jednak dlugie
Na slowacji jest na odwrot. Szlaki sa dlugie, jest ich malo ale za to bardzo lagodne - niemal kazdy moze wejsc ( zaleta i wada... ) - nie ma chyba zadnych szlakow wzdloz grani, czy po scianach ( nie ma szlakow na bardzo wiele szczytow ). dzieki temau ma sie jakas odmiane...
Godrik
Ciekawe, gdzie Wiedźma?
Agi
Kiedyś zapuściłam się na słowacką stronę ze szczytu Kasprowego - inny świat, to jak przypuszczam, jest charakterystyczne dla południowych stoków
Godrik
A ja się zgubiłem kiedyś w Alpach (KATASTROFA)
Godrik
Oczywiście wróciłem w nocy
Godrik
Acha, i jeszcze miałem napisac: "Podobno są tam wilki...
Godrik
... i niedźwiedzie...
Czarny
Godrik, post może zawierać więcej niż jedno zdanie. Może byś trochę opanował się z tym nabijaniem licznika
Godrik
... i coś, czego jeszcze nie poznałem, a tak nawiasem mówiąc (gorad, co to za temat) Ja kogos uduszę, czyli osobę, która mnie namówiła do napisania tu czegoś
Fidel-F2
Godrik korzystaj z edycji postów zamiast pisać kika pod rząd.
Godrik
Sorry Czarny, ale jestem tak przyzwyczajony. Mam w opcjach, że jeśli dam "ENTER", to będzie się "zasiłało" (nie umiałem innego słowa dac).
Godrik
Ale o jaką Ci edycję chodzi? Wytłumacz dokładniej
Fidel-F2
musisz coś z tym zrobić bo jak znam życie to będziesz miał problemy
Godrik
O co chodzi z tą "educją postów":?:
Fidel-F2
w górnym prawym rogu każdego swojego posta masz przycisk 'edytuj', po naciśnięciu wracasz do już wysłanego pasta i możesz go poprawiać, co prawda opcja ta ma ograniczenia czasowe (coś kole doby) ale zwykle to wystarcza.
Godrik
OK, DZIĘKI
Dosha
Kocham góry...
Niestety, niewiele jak do tej pory zeszłam... Ale od czegoś trzeba zacząć, nie?
Marzy mi się wyjazd jesienią w Bieszczady...
Dunadan
To nie gory nie no, zart. W bieszczadach nie bylem - zaluje...
Ale chyba i tak wole wyzsze gory, lazenie po graniach, huk spadajacych glazow i kraa-kraa! krukow niosace sie wsrod skal 'ostrych niczym miecze'
Nyala
Góry mają swój urok, ale nie potrafiłabym jeździć tylko w góry. Zresztą jestem zdecydowanie słabym górołazem.
Dracena
W Bieszczadach mamy rodzinę i są to piękne miejsca Ale blisko naszego miejsca zamieszkania jest Brenna, a niedawno jeszcze dowiedziliśmy się, że jest tam muzeum Zofii Kossak Mamy zamiar się tam wybrać Natura i sztuka w jednym
krisu
Wiem, że w tej chwili panuje moda na góry, ale osobiście za nimi nie przepadam. Za dużo w nich gór i pagórków.
Rafał
Parę dni temu znalazłem w pegmatytach kilka turmalinów i dwa granaty. Tylko, że te pegmatyty niesamowicie zwietrzałe są i przeźroczystości zero
Godzilla
krisu, nie wiem jak u innych, ale u mnie ta moda trwa od lat 70-tych, więc jest trwała jak zaraza. Lubię i już. A tobie wolno lubić co innego, i też jest OK!
Wiedźma
Ja nic o modzie na góry nie wiem:) A raczej coraz częściej słyszę, że góry są fe, bo trzeba się wysilać, a po co, jak wszędzie można dolecieć samolotem i potem leżeć na leżaku w luksusowym hotelu Zarówno jeden, jak i drugi sposób odpoczynku ma swoje plusy i minusy.
Godrik
A ja piszę jak wczesniej: KOCHAM GÓRY
Godrik
kocham też Bieszczady
Godrik
Godrik
A wracając do tematu pt. "Kocham Góry"!!! Lubię się po nich wspianć, a zwłaszcza po Alpach. Lubię także Tatry, ale się na nich nie znam (nie jestam taternikiem)
Fidel-F2
Godrik opanuj się bo źle skończysz
Kruk Siwy
mawete, mamy tu rozhasanego Godrika, nic nie rób, ale przyjrzyj mu się. Dokładnie.
Piech
Wiedźma: A raczej coraz częściej słyszę, że góry są fe, bo trzeba się wysilać, a po co, jak wszędzie można dolecieć samolotem

Albo na miotle. Na Łysą Górę.
Godrik
Dobrze, sorry Wiedźma, trochę mnie poniosło. Silne emocje z powodu złej oceny z chemii.
mawete
Godrik: przyglądam Ci się. Pisz normalnie, jeden post a nie 5. Trolle na tym forum nie sa mile widziane. Jeszcze Cię nie uznałem za trolla i mam nadzieję, że nie uznam. I zapraszam do innych tematów - tych związanych z fantastyką
Pozdrawiam.
Godrik
Ale o co Ci dokładnie chodziło z tymi tematami, mawete? O co konkretnie?
Selithira
Godrik, po prostu wpisywałeś się dotąd tylko w temacie powitań gollumowych, tutaj i w "Czy są na świecie ładne wiedźmy?" a na forum jest jakieś 800 innych tematów Zacznij może pisać w innych...
Godrik
Dobrze, dobrze, Selithira! Nie denerwuj się, bo jak Dinus się dowie, albo Predator, to będziesz...(!!!) Sama-Wiesz-Co.
Godrik
A Dinuś wszystko wyłapie Nawet twoje skrywane sekrety w odpowiedzi
Selithira
No dobra, dobra, ale offtop się robi tu piszemy o górach, a jeśli chcesz zmienić temat, to kliknij "wstecz", a potem to, co ci się podoba
Godrik
Lubię jeszcze Andy, ale podziwiałem je tylko na zdjęciach. szkoda
Rafał
Ludzie co wyście narobili było cicho siedzieć, a tak Godrik.vir rozprzestrzenił się po całym forum. wszystko to wina mawete. (Cholera, zauważyłem, że nawet zdania z zawartością tego nicka "mawete" zaczynam z małej litery - czy tak się zaczyna objawiać godrik.vir? )
mawete
Cholera [dawniej mawete (stary dowcip...)] Rafał: znowu na mnie? "Tam w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień, szczyty ogniem płoną, stoki kryje cień...", ot taka stara pioseneczka...
Rafał
Co mi przypomina, że miałem zapytać Godzilli jak idzie H7.

Godzilla!!! Jak się łapie H7??? Kupiłem sobie po latach gitarę, odkurzyłem śpiewnik i stwierdziłem, że zapomniałem H7

Oj wydzierałem się tą pioseneczką kiedyś w Wetlinie, oj wydzierałem
Godzilla
H7:
Pierwszy próg - palec wskazujący na strunie D, drugi próg - palce środkowy, serdeczny i mały kolejno na A, G, E górnej. Struny E dolnej się nie gra. Chyba że chcesz się bawić w chwyty barre.
Godrik
Może jeszce byc gra: Opowiesci z Narni. Lew, Czarownica i tara Szafa. Super grafika. naprawdę
mawete
Godrik: ...
Godrik
Słucham Cię bardzo, mawete?
mawete
Ty mnie nie słuchaj... tylko pisz w odpowiednich tematach. Jak rozumiem nie potrafisz sam znaleźć tematu o grach....?
Godrik
Przepraszam Cię, mawete, ale cos mi się popstrykało.
Rafał
Godzilla, dzięki bardzo jak nie wiem co
Jakaś odmiana galopującej sklerozy mnie dopadła.

gratuluję cierpliwości i talentów pedagogicznych mawete

Godrik, nie sam nie wiem co powiedzieć, nie mam talentów pedagogicznych sieciowych, ale może na początek ogranicz jednak trochę ilość tematów, wybierz kilka, które cię interesują i tam się poudzielaj? A zresztą pisz gdzie chcesz chopie, nie najgorszy to przerywnik i mi tam po namyśle nie przeszkadza.

Ontopicznie: Góry mi za oknem parują, chyba jeszcze popada
Godzilla
Ale ci fajnie, że masz góry za oknem.
Rafał
Mam, a jakże możesz je sobieobejżeć w zimowej szacie, bo to już ta pora roku za pasem, albo w letniej sukience , no jeszcze kilka fotek .

A tutaj jest to z czego Bielau słynie wśród miłośników Tolkiena.
Dunadan
Tolk Folk!... niestety... w tym roku mi odpadl
mawete
Ech... Rafał: fajnie masz za oknem.... Też bym tak chciał... A wracając do moich talentów pedagogicznych - są w okolicy "0" (absolutnego)
elam
a ze zima sie zbliza, sezon narciarski, to ja chcialabym zareklamowac taka miejscowosc, jak Wisla.
bylo mi kiedys dane tam mieszkac, przez 3 lata, i nawet codziennie przechodzic kolo domu naszej chluby narodowej, polskiego Batmana coz.
Wisla jest ladna. sa gory. sa w tych gorach stoki. sa wyciagi narciarskie.
sa hotele. jest nawet Golebiewski, na ktorego was zapewne nie stac, ale gdzie za przyzwoite pieniadze mozna sobie wykupic taka wejsciowke i przez caly dzien: wielki base, sauna, masaze... elegancko. dla biedniejszych sa stancje w przyzwoitych cenach.
jakby ktos byl takim noclegiem zainteresowany, niech sie odpowiednio wczesnie do mnie na priva odezwie, mam kontakty.
Pako
Ano, wisła ładna jest. Bywałem tam swojego czasu parę razy, fajne miasteczko
Homer
Lubię góry
Ale wypowiadać mogę się tylko o Tatrach bo tylko tam zaglądam jak już się zdecyduję na jakąś wyprawę

W tym roku [chwalenie=ON] udało mi się wydrapać na Rysy i na Gierlach [chwalenie=OFF], ale ulubionym szlaczkiem jest póki co Orla - atrakcje, i Smreczyński Staw - spokój.

Moje plany na najbliższe hohoho to: Czerwona Ławeczka w Tatrach, w końcu Bieszczady i jakieś Alpejskie Ferraty we Francji lub Austrii bo slyszałem, że bardzo ładne szlaczki.
Godzilla
Czy macie jakieś pomysły, dokąd w okolicach górzystych lub pagórkowatych można by zabrać mocno nieletnie dzieci? Myślę szczególnie o bardzo energicznej dwulatce. Ona się raczej nie da już całymi dniami nosić w nosidełku, a Tatry jeszcze są dla niej za trudne (i nie mówię o wysokich szczytach, ale o mniej ambitnych szlakach). Jakaś agroturystyka, czy co?
Pako
Hmm.. góry stołowe są wielce ok. Ani strasznie ciężkie, a ciekawe nawet (strzeliniec czy jak to się nazywa, taki fajny labirynt z ciasnymi przejsciami itp, dla dzieciaka w sam raz ). Jakaś agroturystyka też w okolicy na pewno się znajdzie, z tego żyją przecież. Spokojnie można sobie dwa dni tam spędzić, a i więcej też lekką ręką. Kotlina kłodzka fajna jest, nie wydaje mi się zbyt wymagająca, a Twierdza Kłodzka, czy samo Kłodzko, Polanica itp, też wielce fajnymi miastami są
gorim1
nienawidzę gór są paskudne okropne i do bani i to jest moje zdanie zdobyć jakąś nawet niezbyt dużą górkę to masakra i tyle góry nie są dla mnie
merula
Jakbyś chciała, to mogę spróbowac wykopać namiary na fajne miejsce agroturystyczne pod Kłodzkiem. Gospodyni ma cudowny ogród. Ale jest to proozycja raczej dla zmotoryzowanych, można znaleźć narawdę sporo ciekawych miejsc. Sama byłam tem z pięcio i trzylatkiem.
Adashi
Góry są wporzo, ale co Wy tak: morze-góry, to ja mam założyć topic "Niziny" czy jak? Może najlepiej "Wielkie Równiny" co?
Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałem w góry, to nierówność gruntu mnie no poważnie. Jestem przyzwyczajony, że jak pójdę na spacer na łąkę to okoliczne pola są równe i płaskie jak stół aż po horyzont
elam
przed chwila wrocilysmy z asiontkiem z Zakopca.
horror ludzi wiecej niz pod wieza Eiffla...
mBiko
Mogą być góry, morze, równiny czy pojezierza byle tylko wyrwać się na trochę z kieratu.
A przy okazji trochę popodglądać.
mawete
Czy macie jakieś pomysły, dokąd w okolicach górzystych lub pagórkowatych można by zabrać mocno nieletnie dzieci? Myślę szczególnie o bardzo energicznej dwulatce. Ona się raczej nie da już całymi dniami nosić w nosidełku, a Tatry jeszcze są dla niej za trudne (i nie mówię o wysokich szczytach, ale o mniej ambitnych szlakach). Jakaś agroturystyka, czy co?

Popatrz w Bieszczadach. Łagodniejsze stoki sa dostepne bez problemu dla dzieciaków. nie znam w tej chwili bazy agroturystycznej w tym rejonie, ale sądzę, ze coś znajdziesz bez więlszego problemu. Ja niestety jadę nad morze - moje obie kobiety sa maniaczkami fal... (Przynajmniej sie z Vikingiem i Rodionem napiję ).Na spacerze w Bieszczadach będę byc może w październiku - z ludźmi z forum - jak urlop, kasa i żona pozwoli. Jak coś wyjdzie to oczywiście wcześniej dam znać na forum. Chętnych zapraszam.

gorim1: masz przesrane...
elam
Godzillo - BIELSKO !!!!

my mamy gorki niskie, latwe szlaki, zielone, lasy mieszane, borowki, grzybki, schronisko co kilometr...
zajrzyj do tematu o imprezie w Bielsku, jest tam link do kolejki na szyndzielnie, a z niego - na szlaki itd.
zapraszam !!
mBiko
elam jakimś dziwnym trafem ostatnio w Twoich postach króluje Bielsko, zaczynam być ciekawy jak je wkręcisz np. do Mechanicznej Pomarańczy .
elam
a co?
zobacz linka w moim podpisie.......
mBiko
Widziałem elam , a nawet rozważam możliwość wyjazdu. Nęcą te góry, nęcą
elam
no to rozwazaj szybko, trzeba bedzie za noclegiem i rezerwacja sie rozgladac...
Piech
godzillo, z małymi dziećmi można wybrać się w tę bardziej cywilizowaną część Sudetów, czyli w Kotlinę Kłodzką. Jest tam niezła infrastruktura. Wizualnie Kotlina jest piękna, a górki przystępne. Konkretów nie mam, bo to niezupełnie moje strony. W Karkonoszach, oprócz Karpacza i Szklarskiej Poręby (których zdecydowanie nie polecam turystom) są spokojniejsze miejsca, jak Przesieka. Trochę bliżej natury. Parę lat temu spędziłem sylwestra nieopodal, w pensjonacie Cichy Potok, w Podgórzynie. Może być, ale lokalizacja taka sobie. Mają stronę WWW. Zajrzyj też, jak chcesz, na strone Stanicy pod Zadzierną. Agroturystyka. Totalne zadupie (moje strony!), ale okolica ładna i dobra do spacerów.
mBiko
Czy macie jakieś pomysły, dokąd w okolicach górzystych lub pagórkowatych można by zabrać mocno nieletnie dzieci? Myślę szczególnie o bardzo energicznej dwulatce. Ona się raczej nie da już całymi dniami nosić w nosidełku, a Tatry jeszcze są dla niej za trudne (i nie mówię o wysokich szczytach, ale o mniej ambitnych szlakach). Jakaś agroturystyka, czy co?


Do wcześniejszych propozycji mogę dorzucić G. Świętokrzyskie, dogodne ze względu na lokalizację, zwłaszcza jeżeli chodzi o jedno- dwu- dniowe wyjazdy.
Piech
Minął prawie tydzień od długiego weekendu, a ja wciąż mam przed oczami widoki z Sudetów. Nieźle tam wiało w styczniu i co n-te drzewo jest przewrócone lub złamane. Niektóre partie lasu po prostu przestały istnieć - wszystkie drzewa leżą pokotem. Nie zawsze da się obejść te rumowiska, a przedzierać się też nie sposób i niebezpiecznie, bo jakiś pień może się nagle osunąć.

Przewracają się prawie wyłącznie świerki z poniemieckich plantacji. Takie same jak te, które w wyższych partiach masowo wymierają, niby z powodu zanieczyszczeń. Tymczasem są to po prostu drzewa niegdyś sztucznie wprowadzone w nieswoje środowisko. Dlatego są chorowite. Leśnicy na ich miejsce stopniowo sadzą las mieszany, w dużej mierze liściasty. Za kilkadziesiąt lat Sudety będą wyglądać zupełnie inaczej.
Ziuta
Powiedz to macherom od podręczników szkolnych. Biedne sudeckie świerki są tam koronnym dowodem tego, jak to ludzie niszczą przyrodę.
mBiko
No, a za kilka milionów lat ....
Godzilla
Tak jest, w Tatrach też się pomału wprowadza mieszaninę buka, jodły i czegóś tam jeszcze, tak jak to było w dawnych wiekach. W Tatrach lasy swego czasu były dosłownie wygolone, ponieważ wydobywano tam rudy metali i zużywano drewno w hutach do wytopu. Oraz w domach/chatach/szałasach do pieca. Góry były łyse - wyobrażacie sobie? I to tak około XVIII wieku. Potem austriacy obsadzili to świerkiem czy jodłą. Teraz zasadzone przez nich drzewa dożywają swoich dni, i o ile wiem jest spór między przyrodnikami a leśnikami co z tym robić: wycinać / zwozić / dosadzać monokulturę, czyli prowadzić typową gospodarkę leśną, czy poczekać aż samo spróchnieje lub zwieźć to co naprawdę konieczne, trochę dosadzić a dalej poczekać aż przyroda sama sobie poradzi.
Piech
Teraz zasadzone przez nich drzewa dożywają swoich dni, i o ile wiem jest spór między przyrodnikami a leśnikami co z tym robić: wycinać / zwozić / dosadzać monokulturę, czyli prowadzić typową gospodarkę leśną, czy poczekać aż samo spróchnieje lub zwieźć to co naprawdę konieczne, trochę dosadzić a dalej poczekać aż przyroda sama sobie poradzi.

Widać jak przyroda sobie radzi: między tymi świarkami nie rosną młode świerki. Poszycie lasu w monokulturze jest najczęściej martwe, ale zauważyłem, że jeżeli w ogóle coś młodego tam rośnie, to są to brzózki, buczki, jarzębina. Nie wiadomo nawet skąd się tam biorą. A te stare drzewa z monokultury wydają się być bezpłodne. Tak więc przyroda radzi sobie sama, tylko że z punktu widzenia ludzkiego życia nie ma sensu czekać tak długo. Nie mamy tyle czasu. Zresztą po co czekać, skoro i tak wiemy co tam powinno rosnąć i skoro zatrudniamy tysiące leśników, dendrologów, ekologów? Spodziewam się po ekologach czegoś więcej niż stwierdzenia, że nie należy nic robić.
Godzilla
Przyroda radzi sobie też o tyle, że monokultury są osłabione i po każdym halniaku leżą pokotem coraz nowe połacie. A więc tworzy się miejsce dla nowych drzew. Tu nie chodzi o to żeby nic nie robić, tylko żeby robić to z głową, a nie prowadzić hodowlę użytkową drzew na zasadzie ścinania starej monokultury i dosadzania nowej.
Piech
W Sudetach widać sporo młodych plantacji lasów mieszanych, z proporcjami drzew przypuszczalnie podobnymi do naturalnych. Leśnicy też przecinają monokulturę, robi się wtedy na tyle widno, że poszycie odżywa. Wtedy coś tam zaczyna rosnąć samo, albo też sadzą. Niektóre obszary sadzonek są ogrodzone przez zwierzętami, albo pędy są malowane czymś niesmacznym, żeby sarny i zające nie zjadały, albo sadzonki rosną w plastikowych tubach. Jak dobrze popatrzeć, to w tych lasach widać kawał ludzkiej roboty. Nieużytki, dawne pastwiska, też są zalesiane. Lubię to wszystko obserwować.
Rafał
są malowane czymś niesmacznym, żeby sarny i zające nie zjadały,

Mały odskok od tematu, ale chyba warty :
Znajomy leśnik wozi ze sobą w aucie spray zapachu człowieka używany "aby jelenie świerka nie pałowały" (chodzi o czochranie się jelenia o świerczka po którym zostaje sam pieniek bez gałęzi czyli pała). Wozi go po to, aby w razie policyjnej kontroli trzeźwości kierowcy psiknąć "zapachem człowieka" wewnątrz auta: fetor zgniłych skarpet i ekskrementów jest podobno tak porażający, że policja wymięka. Zapach czowieka po kilkukrotnym praniu tapicerki mijać ma po dwóch miesiącach.
Godzilla

Wracając dawno temu z rajdu, zarezerwowaliśmy sobie przedział, żeby się nam ludzie nie dosiadali, bo chcieliśmy przetrwać noc w jakich takich warunkach. Rozwiesiliśmy w poprzek wejścia sznurek, a na nim kolekcję skarpet przemoczonych po ostatniej wędrówce. Wiem, chamstwo Ale jakie skuteczne!
Agi
Z mojej wędrówki (dość dawno temu) po masywie Śnieżnika mam ciągle w oczach obraz południowego zbocza pokryrego kikutami martwego lasu. Wrażenie było tak przygnębiające, że od tego czasu nie zdecydowałam się żeby ponownie tam pojechać. Jak teraz wygląda Śnieżnik?
Rafał
Z daleka cały zielony, a z bliska to jest to takie wredne bydle, że za każdym razem jak na niego się gramolę to jest koszmrna mgła. Na szczycie bywało, że końca palców własnej ręki nie widać. Wredna szuja i tyle.
elam
do Bielska !
do Bielska !

Rafal, jak tam pertraktacje?
Rafał
Pertraktacje w toku, na razie osiągnąlem "jak tak bardzo chcesz to jedź sobie sam", czyli wiadomo już, że jak przyjedziemy to razem
elam
ooO to fajnie - w ile osob? na ile nocy? jaki pokoj zamawiac?
Rafał
Pomału, pomału dużo jeszcze pracy przede mną
mawete
do Bielska !
do Bielska !


"UURRRRRRAAA!!!! W pieriot mołodcy!
elam
a ty, mawete???
mawete
elam: ja już stary jestem i jeszcze nie wiem...
Selithira
A ja ostatnie trzy dni w górach spędziłam Babia Góra, Pilsko i okolice to wprawdzie nie to, co Tatry Wysokie, ale zawsze Pogoda dopisywała i w ogóle pięknie było...
Rafał
Dawno coś tutaj gór nie było, a tymczasem wczoraj była kapirtalna pogoda na spacerek po górkach. Jesienią górki są najpiękniejsze, niesamowite zderzenia kolorów, super pogoda, wracać się nie chce. I widoczki z drogi:

Albo takie banalne w sumie osty, dowód na wczesną jesień:

Było trochę zwierzaków:

Były też dłuższe:

Chociaż tak naprawdę liczyłem na grzyby …

… to znalazłem skamieniały las:

I znów kolory jesieni:

A to, taki pajęczy las

I na koniec dowód na rozpanoszenie się jesieni:
gorat
Obejrzane, gór nie zauważyłem I dobrze, że dajesz tutaj, nie w Fotografii...
mawete
Pytanie mam.
Może ktoś bedzie chętny we wrześniu/październiku w przyszłym roku w Bieszczedy pojechać. Całkowity "survival" jemy i śpimy w górach - ewentualnymi problemami jestem w stanie się zająć, ale załozenie jest takie ze nas nie złapią . Do 10 osób. Pytam teraz bo urlopy na przyszły rok trzeba zaplanowac.
dzejes
Poczekaj na wyniki wyborów - może być sporo chętnych I to na dłużej nawet
mBiko
mawete, a na ile?
mawete
mBiko: Prawdopodobie spotkanie w sobotę na miejscu i rozstanie tez w sobotę. Mam pisać co trzeba wziąść czy każdy wie?
mawete
Lista:

1. CezaryF
2. mawete
3. Agi55
4. Driver
5. Last Viking
6. Piech
Piech
O kurcze, nie byłem jeszcze w Bieszczadach, a zawsze chciałem. Survival, mówisz? To by mi pasowało. Tylko nie wiem jeszcze co i kiedy będę mógł w przyszłym roku. A czemu dopiero na jesień planujesz?
mawete
Piech: bo nie ma band szczeniaków i nie ma band studentów - mało ludzi jest - można normalnie podziwiać góry. Piszesz się?
Piech
Piszę się, ale nie na sicher, bo może mi coś wypaść. Często mi wypada.
Jolietka

najprawdopodobniej dlatego, że we wrześniu jest tam przepięknie i ... nie ma tabunów turystów np. na Połoninach, którzy wszystko zaśmiecają i robią potworny hałas. Na survival (jeśli mogę wtrącić) polecam niedaleki Beskid Niski. Tam jest survival: zero bazy schroniskowej, szlaki graniczne na odludziu i cały sprzęt trzeba mieć na garbie. Nawet w sezonie letnim nikogo tam nie ma, wiem coś o tym, bo mam trochę ten Beskid schodzony zwłaszcza szlakiem granicznym: od Krynicy po Jeziorka Duszatyńskie.
mawete
Jolietka,: dopisuję Piecha ze znakiem zapytania. Dopisac Ciebie? Do wszystkich jak ktos nie wie co zabrac to zapytajcie napiszę - nie ma się co wsztdzić - mówcie.
Piech
Napisz. Całe wieki nie łaziłem na dziko.
mawete
Piech: napisc co zabrać? Niejednoznaczne to jest...
Jolietka
mawete dzięki, ale primo pierwsze: mamy rocznego synka więc jesteśmy mobilnie i zapleczowo ograniczeni, primo po drugie we wrześniu psychicznie nastawiam się na październik i p.t. Studentów nadrabiając dziury w badaniach.
Może za dwa lata Ale wtedy zapraszam na trasę: Gorce, Lubań, Małe Pieniny, Beskid Sądecki, Beskid Niski Cudo Dwa razy zeszliśmy tę trasę z Małżowinką i jesteśmy w niej zakochani.
Piech
No właśnie: co zabrać.
Jolietka

namiot,
plecak,
karimata,
ciepły, lekki śpiwór,
butla propan-butan (palnik),
dobre buty + druga para,
skarpety,
rum na rozgrzewkę,
pałatka,
latarka czołówka,
scyzoryk z korkociągiem,
itepe, itede
mawete
dobra.
Koniecznie:
Zapałki (zapakowane wodoszczelnie)
Manierke z wodą
Namiot -moze być gówniany za 50 zł...
Śpiwór raczej sugeruje dobry.
5-6 par dobrych/ciepłych skarpet zapakowanych wodoszczelnie
przynajmniej 1ną zmiane bielizny
jedną zmianę ubrania - zapakowaną w miarę mozliwości wodoszczelnie
folie NRC
Nóż
ze 3 konserwy
Wszystko w plecaku
Podałem co trzeba dla oosby która nie zna sie na niczym i opwiem, ze ja tyle wezme - zamierzam się dobrze bawić a nie mysleć jak przezyć

Niekoniecznie:
Płyny wyskokowe
witaminy
polopirynę
durexy
itd..
Piech
OK.
Z dawnych czasów mam jeszcze kocher spirytusowy. Czy ktoś takie rzeczy jeszcze nosi?
Kompas.
Gwizdek.
Czekolada.
Jolietka

no i sugeruję ... mapę
mawete
Jolietka: jeśli tego pragniesz Bieszczady raczej znam, ale jak dołączysz to wezmę

//edit: Piech: to sa raczej materiały drugiej potrzeby... a kawałek linki sam wezmę
Jak zaczniemy dopisywać to zacznę zastanawiac się kto weźmie ciężarówkę
Proszę mnie nie wkurzać bo zrobię imprezę na zaproszenia - dla ludzi o których wiem, że pieluch nie potrzebują...
Jolietka

mawete dobra mapa nie jest zła a jak powszechnie wiadomo, kto drogi prostuje ten w polu nocuje.
Jeśli znasz góry to idziesz na "węch" i też jest wesoło, a miejscami schizofrenicznie.
Trzy lata temu szliśmy na węch z Moszczańca do doliny Jasiołki trasą schodzoną nie raz tylko tym razem ze zwrotem przeciwnym, "piece of cake" . Idzie tam zrywka i zwózka drewna, dróg pod górę miliardy i którą wybrać? Poprowadziły nas kurki i rydze, zeszliśmy do doliny radośnie, ale zmęczeni bo idąc na węch nie mieliśmy kompasu i sprawdzaliśmy wszystkie drogi. Piszę o kurkach i rydzach bo właściwą drogą była nieużywana, stąd pełno grzybów rosło w trawie, w koleinach. Sos grzybowy do makaronu był przedni
mawete
Jolietka: piszesz się na imprezę czy tak sobie tylko gadasz?
Mapy nie są problemem.
Jolietka
mawete napisałam, że nie piszę się z przyczyn obiektywnych, w każdym razie jeszcze nie w przyszłym roku.
A tak sobie gadam bo mi zazdrość ..... ściska
mawete
To idź pogadać w inne miejsce.
Jolietka
a to przepraszam, myślałam, że to forum dla wszystkich
mawete
Jolietka: dobrze zapytam w prostych budowlanych słowach. Chcesz sie dopisać do listy?
Jolietka
mawete dzięki, ale primo pierwsze: mamy rocznego synka więc jesteśmy mobilnie i zapleczowo ograniczeni, primo po drugie we wrześniu psychicznie nastawiam się na październik i p.t. Studentów nadrabiając dziury w badaniach.
Może za dwa lata


już schodzę z forum
mawete
To dziękuję Ci za rozmowę w tym konkretnym temacie. Wybacz, że chcę pobawić się z konkretnymi ludźmi, którzy wiedzą jak noża uzywać. I przestań robić z siebie ofiarę bo to raczej komiczne jest,

//edit: literówki
elam
jeeej i to mowi ktos, kto do Pszczyny i tak by nie przyjechal
mawete, ale ci wyszla sloma z butow
Fidel-F2
mawete, ja bym się za pięć minut spakował i polazł w te lasy
trudno mi niestety powiedzieć co będzie za rok
mieszkam sobie teraz na wyspie a moja śliczna kobieta na kontynencie 2000mil stąd
mimo wszystko wolny czazs wolę spędzać w jej towarzystwie w jakims raczej przytulnym kącie
niemniej jednak życie regularnie wprowadza zmiany i może za kilka miesięcy przeniosę sie na stałe do Polski albo rodzina przeniesie sie do Irlandii
zobaczymy
jeśli zapisy na wyprawę zamykasz dość szybko to niestety nie mogę zglosić mojej osoby
jeśli jednak nie jest to tak pilne to za jakiś czas, przy sprzyjających okolicznościach możemy podjąć temat ponownie
tak czy siak już ci zazdroszczę jak cholera i będę wykonywał, w miarę możliwości, ruchy w kierunku
mawete
elam: słome to ja zawsze miałem i nie udawałem, że nie
Fidel-F2: tak serio to liczę na Ciebie.
elam
fajnie.
przeczytaj sie jutro jeszcze raz, na trzezwo, i moze zrozumiesz, ze kogos naprawde zaatakowales i uraziles zupelnie gratis, bez powodu.

over
Martva
Ej, ale o co chodzi? To jest temat o górach, otwarty dla wszystkich, mawete czy ktoś Ci broni założyć sobie osobny wątek o konkretnej, własnej, survivalowej imprezie? I z niego wyrzucać ludzi którzy Ci się nie podobają?
Fidel-F2
jest zadyma, dziewuchy zaraz wyskubią mawete wąsy
mawete
elam: no własnie ten problem jest, że ka świnia trzeźwy jestem. Dobra, moze nie miałem racji z mapą, ale może z dobrego serca to powiedziała. Jeśli tak to przepraszam Jolietka. Zły dzisiaj jestem i moze źle to odebralem - jako złośliwość. Jeżeli o to chodzi to składam przeprosiny na kolanach -piwo Ci z uśmiechem na ustach postawię - potrafię się przyznać do błędu. Postarasz się pojechać mimo wszystko z nami?
elam
eee juz nic
napisalam cos, nieaktualne PAX
mawete
To ja ju ż Martvej też nie musze odpowiadać?
Serio inaczej to odebrałem... taka natura - przepraszam
Jolietka
mawete
to, że wpakowuję w tekst " " nie oznacza, że jestem złośliwa, po prostu lubię pożartować i tyle. Lubię chodzić po górach i tyle. Zresztą wydaje mi się, że
dobra mapa nie jest zła a jak powszechnie wiadomo, kto drogi prostuje ten w polu nocuje.
Jeśli znasz góry to idziesz na "węch" i też jest wesoło, a miejscami schizofrenicznie.
Trzy lata temu szliśmy na węch z Moszczańca do doliny Jasiołki trasą schodzoną nie raz tylko tym razem ze zwrotem przeciwnym, "piece of cake"
to nie był tekst, który mógłby Cię obrazić.
mawete
Jolietka: Ja tylko raz przepraszam (wiem że spieprzyłem i nie udaję że nie)
proszę żebys przyjęła te przeprosiny.
merula
mawete, ze szczerą przyjemnością wybrałabym się na taką wyprawę, ale w tej chwili za wczesnie o tym mówić. I dzieci w szkole nie ułatwiają podjecia takiej decyzji. Ale jesli los łaskawy będzie i okolicznośći pozwolą to mam nadzieję, że kijem mnie nie pogonisz.
Jolietka
mawete oczywiście, że przyjmuję, poprzedni post nie był wymuszeniem. Jest OKI, bawcie się dobrze w Biesach i nie wycinajcie za dużo .. hołubców
mawete
merula: dopisuje z ?
mawete
Lista:

1. CezaryF
2. mawete
3. Agi55
4. Driver
5. Last Viking
6. Piech
7. merula
8. mBiko
mBiko
mawete dopisz i mnie ze znakiem "?"
mawete
Jolietka: dziękuje dałem *beep*...
mBiko: dopisany
Agi
mawete, nie chwal się tym na Forum to takie intymne
mawete
Agi55: szuja
Agi
Teraz mnie chcesz przepraszać? Jeszcze Ci w nałóg wejdzie...
mawete
Agi55: powiedz kiedy tylko co na to...
Martva
O rany, następny coming out?
Agi
Przeprosiny przyjęłam od ręki, po co odkładać

Koniec offtopu
mawete
//edit: Wykasowane
To czekam na jeszcze 5 osób
Piech
OK, wyrzucam kompas i mapę, a zabieram kościany haczyk na ryby i mój wierny pięściak.
Rafał
Bieszczady to nie są, ale wczorajsze wodoczki z Wielkiej Sowy całkiem przyzwoite były:



To garbate takie to Ślęża z Radunią, jak jest dobra pogoda to podobno Wrocek pomiędzy nimi można zobaczyć.

To poniżej to Świdnica.


A to, to jest taki górski barometr :

Martva
Ostatnie boskie
Pako
Fiu... ciekawa impreza. ożna się tego było w sumie po mawete spodziewać
Ale tak mi się zdaje, nie dla mnie to Ja tam wolę jednak domiszcze, ciepło, sucho. Jakiś taki jestem, że ogólnie wygody lubię strasznie. Jakby tak można po lesie ganiać a potem naraz w domu ciepłym i suchym być, to bym się i pisał, a inaczej to po prostu nie dam rady
Ale idea przednia
Martva
Nooo, ja nawet na konwenty do innych miast nie jeżdżę, bo mam daleko do domu z łazienką i łóżkiem, a spanie na karimacie w sali pełnej ludzi i mycie sie w umywalce mnie odstręcza. O bardziej survivalowych warunkach nawet ie wspominam
Godzilla
A ja bym sobie pojechała. Tylko to raczej nierealne
Rodion
Zobaczę jak będzie w przyszłym roku. Wtedy sie wypowiem na temat ew. udziału. Na razie jest to wielka niewiadoma.
NURS
moze to odpowiedni temat.
Dzisiaj na horyzoncie dojrzałem góry. Zaciekawiło mnie, co to za cuda, więc z uzyciem sprzętu, w tym gogle earth i atlasów postanowilem sprawdzic co one są i jak daleko leżą. no i ustaliłem
Mam widok z okien na czeskie Jesioniki. A stoja sobie jakieś 140 km w linii prostej od Katowic, za nimi jest kotlina już Kłodzka.
Nagroda im. Janusza A. Zajdla
"Twarde" przedmioty
Kurierzy galaktycznych szlaków
Dekalog miłośnika fantastyki
Najlepsza publicystyka numeru 15
PAJACYK
Najlepsza publicystyka numeru 4 SFFH
Eutanazja
O wyższości książek nad czasopismami i odwrotnie.
Najlepsza publicystyka numeru 6 SFFH
Piłka skopana, a sprawa polska
Co nas cieszy
Maturalnie
Ale za co?
J.K.R = aktorka?:)
Zestawienie postów z grup dyskusyjnych ^^ Start
Linki,